Czytasz: Co straszy nocą w Śląskiem?

Co straszy nocą w Śląskiem?

Czy mieszkańcy województwa śląskiego znają swoich mrocznych sąsiadów?

Każdy region ma swoje legendy, duchy, zjawy i potwory. Śląsk nie jest wyjątkiem. Historia regionu ma bogate tradycje związane z ustnymi przekazami o różnych stworach nie z tej ziemi. Czy mieszkańcy województwa śląskiego znają swoich mrocznych sąsiadów?

Skarbnik

Śląsk nieodłącznie kojarzy się z kopalniami. Wydobycie surowców powodowało napływ ludności i tworzenie się osad górniczych. Nic więc dziwnego, że kopalnie doczekały się swojego ducha. Skarbnik, bo o nim mowa, to duch zamieszkujący podziemia, strzegący naturalnych zasobów ziemi. Jest to postać przychylna ludziom, dbająca o górników. Często ostrzega ludzi przed nadchodzącymi niebezpieczeństwami: pożarami, tąpnięciami, zalaniami. Skarbnik może się zaprzyjaźnić z górnikami, jednak tylko tymi którzy wykazują się pracowitością i uczciwością. Leniwych mogą spotkać z jego strony nieprzyjemności, może ich postraszyć. Jest wiele legend o Skarbniku, ale wszystkie mają dwie wspólne cechy. Rozgrywają się pod ziemią i w każdej z nich Skarbnik jest postacią, przed którą każdy górnik powinien czuć bezwzględny respekt. 

Utopce

„Na Górnym Śląsku nie ma bajorka ani stawu, ani żadnego strumyczka, ani rzeczki, o której by się nie mówiło, że żyje tam utopec" - czytamy w książce „Legendy Górnego Śląska” wydawnictwa Kos.

Dalej możemy przeczytać: „Utopec jest mały i ma starą, pomarszczoną twarz. Jego oczy są zielone, kręcone włosy są nierzadko przeplecione trzciną, a palce posiadają błony pławne. Często nosi czerwony beret i czerwone pończochy. Łatwo rozpoznać go po tym, że z lewego rękawa spływają krople wody.”

W tradycji Polskiej utopce to zupełnie inne demony niż wodniki. Na Śląsku jednak wodniki i utopce są postrzegane jako te same stwory. Utopiec w zależności od kaprysu może być pomocny ludziom, może im doradzać, pomagać. Należy jednak pamiętać, że jeżeli będzie w złym humorze to może utopić człowieka, dla własnej rozrywki.

Meluzyna 

Pierwotna wersja legendy o Meluzynie ma rodowód francuski. Meluzyna to kobieta, która raz w tygodniu, podczas sobotniej kąpieli, zmieniała się w syrenę (lub jak podają inne źródła w kobietę z wężowym ogonem). Ukrywała swoją tajemnicę przed mężem. Gdy ten w końcu zobaczył jej odmienioną formę, wygnał Meluzynę z domu, bez możliwości zabrania ze sobą jej dzieci. Kiedy Meluzyna opuściła małżonka, zamieniła się „w łagodny wietrzyk”. Swój żal i tęsknotę kobieta zamieniona w wiatr ukazuje przez odgłosy, które brzmią jak hulający wiatr.

W śląskich podaniach meluzynami nazywano także duszki wiatru, które zamieszkiwały w kominach. O swojej obecności dawały znać poprzez różne szelesty, dziwne szmery i niepokojące odgłosy. Wierzono, że to dusze czyśćcowe, które upominają się o modlitwę.

Biała dama

Szlak Orlich Gniazd bogaty jest w legendy opowiadające o dawnych mieszkańcach zamków. Nie inaczej jest w przypadku dwóch zbliżonych do siebie budowli- Zamku w Bobolicach oraz Zamku w Mirowie. Legenda głosi, że zamki należały do dwóch braci, Bobola i Mira. 

Według podań Bobol brał udział w wojnie z Rusią. Wrócił do zamku przywożąc ze sobą wiele kosztowności i skarbów. Z Rusi Bobol uprowadził również piękną dziewczynę. Pech chciał, że Mir zakochał się w tej dziewczynie, a ona odwzajemniła jego uczucie.  Zakochani spotykali się w tajemnicy w lochach, w których Bobol ukrył swoje skarby. Pewnego dnia Bobol nakrył kochanków. Mir został zabity, a piękna dziewczyna zamurowana wraz ze skarbem. Podobno do dziś można ją spotkać w zamku w Bobolicach, gdzie ukazuje się jako biała zjawa. Duch spogląda smutnym wzrokiem z wieży Zamku Bobolice w kierunku Mirowa.

Czarny Pies z Zamku Ogrodzieniec

Zamkiem władał kiedyś Stanisław Warszycki. W czasie Potopu Szwedzkiego stał u boku Jana Kazimierza, bronił między innymi Częstochowy i gościł najznamienitszych dygnitarzy polskich. Co więcej był też świetnym gospodarzem, który dbał o rozwój rzemiosła i rękodzieła na swych ziemiach.  Miał on jednak drugie, mroczne i okrutne oblicze.  Źle traktował służbę, poddanych, a także rodzinę. Uwielbiał tortury i zawsze znalazł pretekst by móc je na kimś wykonać. Największe cierpienia przechodziły jego kolejne żony, które chłostał, a jedną nawet zamurował w części zamku, a potem wysadził ją wraz z fragmentem budowli. Unieszczęśliwił również swoje dziecko, ponieważ obiecał córce posag, ale wycofał się z decyzji. 

Podobno kara spotkała go jeszcze za życia. Diabeł przemienił go w wielkiego czarnego psa, który nocami pilnuje ukrytych w zamku kosztowności.

Bazyliszek z Tarnowskich Gór

Dawno, dawno temu w Tarnowskich Górach rządził książę. Miał on córkę Wiktorię, którą bardzo kochał. Specjalnie dla niej kazał wykonać piękną, zdobioną szlachetnymi kamieniami koronę. Pewnego dnia księżniczka spacerowała po lesie, gdzie spotkała starca. Starzec opowiedział jej o potworze zamieszkującym podziemia kopalni należącej do jej rodziny. Dziewczynie nie udało oprzeć się pokusie i zjechała do kopani. Wędrując korytarzami w końcu natknęła się na Bazyliszka.  Księżniczka przerażona widokiem ogromnego węża, zaczęła uciekać. Po drodze zgubiła cenną koronę. Kiedy ojciec księżniczki dowiedział się o zdarzeniu, postanowił zebrać śmiałków i wysłać ich po zaginiony skarb. Nagrodą miała być ręka księżniczki. Wielu próbowało, jednak stracili życie pod ziemią. W końcu pojawił się odważny młodzieniec. Zszedł do kopalni i udało mu się oszukać Bazyliszka. Kiedy stwór jadł rozsypane przez chłopaka smakołyki, młodzieniec zerwał Bazyliszkowi z głowy koronę. Chłopak zdołał uciec i otrzymał obiecaną nagrodę. Wściekły Bazyliszek ukrył się w w najgłębszym korytarzu, a potem długo nikt go już nie widział. 

Czytaj więcej

 

Komentarze
To cię zainteresuje