Komentarz

Szczepan Twardoch: Śmiesznie

Żółto-niebieska jest mniej więcej tak bardzo flagą RAŚ, jak biało-czerwona jest flagą Prawa i Sprawiedliwości.

Wiecie, są takie dowcipy, najlepsze zresztą, że kiedy śmiejemy się po pierwszej puencie, opowiadający rzuca drugą, po której zaczynamy ze śmiechu już ryczeć. No i tak trochę wygląda w tym przypadku.

Jacyś niezbyt lotni polscy nacjonaliści ze Śląska uwierzyli w te wszystkie bajki, które opowiadają inni polscy nacjonaliści, że śląska tożsamość oczywiście tak, jeśli nie kłóci się z polską, i tym podobne pierdolenie.

Serio, uwierzyli i wpadli na genialny pomysł, żeby na Marsz Niepodległości, Żołnierzy Wyklętych, Husarii i Bastionów zabrać śląską flagę.

Sam się lubię podroczyć, ale jakoś nie wymyśliłem nigdy, żeby w Warszawie w obecności panów w szalikach o wiadomych kolorach  wyrażać to, co wszyscy poza Warszawą myślą o Legii Warszawa, nie próbowałem też nigdy tłumaczyć hoolsom Górnika, że jest tylko jeden prawdziwy śląski klub, wiadomo który*. Fusbal mnie nie interesuje, pewnie dlatego nie wpadam na takie głupie pomysły. A śląska flaga na Bastionie Niepodległości, które to zgromadzenie nie słynie raczej ze skłonności do niuansowania postaw, to pomysł podobnego kalibru.

Dalej, pojawiają się polscy nacjonaliści, którzy robią to, co zwykle robią polscy nacjonaliści, wszystko im się myli, rzeczywistość okazuje się zbyt skomplikowana. Biorą żółto-niebieską flagę Górnego Śląska za niebiesko-żółtą flagę Ukrainy i robią to, do czego mają główki zaprogramowane. Woooooołyń poooomścimy!

Nie wykluczam zresztą, że nacjonalistyczne bystrzaki ze Śląska mogły swoją śląską dumę powiesić do góry nogami, to też możliwe. No, śmiesznie.

Potem jest jeszcze śmieszniej, bo pojawia się polska policja, która tłumaczy, że przecież nic się nie stało, bo to nie była flaga Ukrainy, tylko flaga RAŚ. Żółto-niebieska jest mniej więcej tak bardzo flagą RAŚ, jak biało-czerwona jest flagą Prawa i Sprawiedliwości. Albo Platformy Obywatelskiej. Więc nie bardzo. No ale dlaczego polski policjant miałby rozumieć takie subtelności, prawda?

Najśmieszniej to zaś wszystko wygląda, kiedy myślę o tym teraz, popijając ciepłym wieczorem vinho verde w kawiarni pod gołym niebem w Lizbonie, patrzę na Tag, jest mi błogo, bo sporo dziś zrobiłem, pracowałem, poboksowałem godzinkę, więc miło i teraz przypominam sobie, że Janoschowi podobno zaproponowano swojego czasu mieszkanie w TBSie w Zabrzu, autor Cholonka jednak nie skorzystał i został u siebie na Teneryfie.

Ciekawe dlaczego?

*No Ruch przecież.

Czytaj więcej

Zmiana kategorii na: Kongres