Czytasz: „Ojcze nasz” i „wynocha” uchodźcom. Narodowcy na rynku

„Ojcze nasz” i „wynocha” uchodźcom. Narodowcy na rynku

Skrzyknęli się w piątek, by protestować przeciwko planom przyjęcia przez Katowice rodziny z Aleppo. - Pokażemy, że Polak może być mądry przed szkodą – parafrazowali słynne przysłowie narodowcy.

Pretekst? Były co najmniej dwa. Po pierwsze – data. W piątek odbył się bowiem pogrzeb 37-letniego Łukasza Urbana, kierowcy, który zginął w zamachu w Berlinie. - Zaraz po zamachu niektóre niemieckie media próbowały zrzucić winę właśnie na niego. To budzi nasz gniew i zażenowanie – zaznaczał Konrad Kątny z górnośląskiej brygady ONR-u.

Po drugie – i ważniejsze – internetowa petycja mieszkańców Katowic (podpisy pod identyczną zbierają też tyszanie oraz bielszczanie). Mieszkańcy chcą, by katowicka rada miasta podjęła uchwałę w sprawie przyjęcia rodziny Syryjczyków z Aleppo. By miasto zapewniło im możliwość zamieszkania i okresowe wsparcie finansowe.

Petycja za petycję

W piątek po południu pod katowicką, internetową petycją „za” Syryjczykami w Katowicach podpisało się prawie 360 osób. Środowiska narodowców, które o godz. 11 rozpoczęły protest przed katowickim magistratem też miały swoją petycję. Antypetycję tej pierwszej. - Chcemy zaprzeczyć twierdzeniu, że Polak jest mądry po szkodzie. Pokażemy, że możemy być mądrzy przed – mówił organizator pikiety Sławomir Czech z Obozu Narodowo-Radykalnego. - Nie chcemy tu uchodźców - zaznaczał.

Boicie się jednej rodziny? - pytam jednego z manifestujących. - Nie, ale za chwilę będzie ich od groma. Wynocha! – mówi chłopak. - To efekt kuli śnieżnej – przekonywał Konrad Kątny. - Jak ruszy, nie da się jej zatrzymać – dodawał.

Po półtorej godzinie, manifestujący pod swoją petycją mieli ok. 170 głosów.

„Ojcze nasz” i „arcybiskup nie ma racji”

Około setce manifestujących z zaciekawieniem przyglądali się przechodnie. Manifest obserwowało też kilkunastu obstawiających rynek policjantów. - To pierwsza tego typu pikieta na Śląsku, zobaczymy jak przebiegnie – zastanawiał się jeden z mundurowych. - Może by tak pomagać uchodźcom ale na odległość? Wysyłać pomoc prosto do Syrii – zastanawiała się katowiczanka, której uwagę zwrócili powiewający zielonymi flagami ONR-u. Machali nimi przez ponad półtorej godziny. Na koniec odmówili „Ojcze nasz” i „Wieczny odpoczynek” za tragicznie zmarłego kierowcę. Komentowali też słowa arcybiskupa Wiktora Skworca. Metropolita katowicki apelował, by każda parafia archidiecezji pomogła przynajmniej jednej syryjskiej rodzinie. - Nie ma racji, chyba nie wie, co mówi – przekonywał jeden z protestujących.

Urzędnicy raczej na „tak”

Petycja przeciw przyjęciu syryjskiej rodziny trafiła w piątek do biura podawczego katowickiego urzędu miasta. Pismo podobnej treści narodowcy zanieśli też do Centrum Kultury Islamu, przy ul. Warszawskiej. Teraz decyzja zależy od miasta.

Która petycja będzie ważniejsza? Za czy przeciw przyjęciu Syryjczyków? - Nie znamy jeszcze treści petycji z ONR-u – przyznawał w piątek Krzysztof Kaczorowski z biura prasowego urzędy miasta w Katowicach. Nie ukrywał jednak, że wszystko wskazuje na to, że większość radnych chce przyjąć uciekającą przed wojną rodzinę. - Jesteśmy otwarci na pomaganie. Katowice przyjmują repatriantów, otaczają ich opieką - mają zapewnione mieszkania i roczne stypendia – zaznacza radny Maciej Biskupski. Przypomina, że jedna rodzina z Syrii już mieszka w Katowicach. Pomogło miasto i parafia. - To chrześcijanie, którzy są obok nas już 10 miesięcy. Uczą się języka, chodzą do pracy – zaznacza Biskupski.

Trwająca od lipca 2012 roku wojna domowa w Syrii pochłonęła już ponad 300 tysięcy osób, w tym kobiety i dzieci. To największy konflikt humanitarny od drugiej wojny światowej.

Czytaj więcej