Czytasz: Michał Ogórek: "Dziś nawet stolarz uznany może być za coś rocznicowego"

Michał Ogórek: "Dziś nawet stolarz uznany może być za coś rocznicowego"

Gorzko-ironiczna historia polskiej władzy. Znany felietonista nie przestaje zaskakiwać.

W rocznicę stulecia niepodległości Polski, Michał Ogórek opisuje jak w tym czasie Polacy oddawali cześć przywódcom narodu. Z dystansem, ale nie prześmiewczo, pokazuje absurdy rodzącego i gasnącego kultu liderów. Książka “Sto Lat! Jak w ostatnim stuleciu czciliśmy przywódców” to pozycja obowiązkowa dla tych, którzy czują przesyt rocznicowym pompatycznym kabotynizmem.

 - Sto lat niepodległości obchodzone jest tak totalnie, że nawet stolarz uznany może być za coś rocznicowego - przyznaje Michał Ogórek.

Redaktor Ogórek nie kryje, że objęcie stanowiska marszałka, pierwszego sekretarza, prezydenta czy premiera nie wystarczyło, żeby stać sie bohaterem jego książki. Nie ma w nim ani Bronisława Komorowskiego, ani Donalda Tuska, ani Aleksandra Kwaśniewskiego.

- Zatrzymali się gdzieś w połowie drogi do pełnego kultu - mówi Michał Ogórek. - W poczekalni są Aleksander Kwaśniewski i Donald Tusk. Ten drugi jeszcze może się załapać.

O kim zatem jest ta książka? O Józefie Piłsudskim, Edwardzie Rydzu-Śmigłym, Bolesławie Bierucie, Władysławie Gomułce, Edwardzie Gierku, Lechu Wałęsie oraz Lechu i Jarosławie Kaczyńskim. Trzeba było być lub stać się przywódcą otoczonym kultem i czcią Polaków.

- Rozmawiałem z Bronisławem Komorowskim. Musiałem mu powiedzieć, że nie znalazł się w mojej książce... ale to dobrze dla niego - mówi z uśmiechem Ogórek - Uwzględniłem osoby, których kult urzędowo budowano - dodaje.

Im wyżej każdy z opisanych liderów bywał wyniesiony, tym boleśniejszy zazwyczaj był jego upadek. Rozmiary kultu przywódców powodowały, że ludzie płakali ze wzruszenia, a potem... z zawodu i wściekłości.  

Gotowe wydanie autor po raz pierwszy zobaczył w Katowicach. Śląskie Targi Książki były okazją do spotkania Michała Ogórka i posłuchania historii, które w książce się nie zmieściły. Redaktor Ogórek zasypywał publikę anegdotami z życia opisywanych przywódców. Jak podkreśla plusem lektury jest to, że można ją rozpocząć w dowolnym miejscu i może ona doprowadzić do łez. Nie rozstrzyga czy łez radości czy też smutku.

- W periodyku Młodzeż Śląska opublikowano tekst przyponimający o urodzinach dwóch Józefów: Piłsudskiego i Hallera. W efekcie pismo skonfiskowano, zarzucając, że nie można porównywać tych obu postaci. Józef Piłsudski był otoczony takim kultem, że za znieważenie pamięci o nim groziło pięć lat więzienia. W czasach, kiedy znieważano go wręcz urzędowo przepis nadal obowiązywał. To pokazuje jaki Polacy mają stosunek do prawa. Przepis nie wygasł. Uznaliśmy, że się zdezaktualizował - mówił Michał Ogórek.

Ci, który byli na spotkaniu w Katowicach mieli okazję usłyszeć jak Wałęsa zagiął dziennikarski warsztat Oriany Fallaci przyjmując ją w wannie. Było też  o sporze Piłsudskiego z Dmowskim o kobietę, która podobno kochała obu, ale "Piłsudskiego bardziej". Dla tych, którzy nie mogli osobiście spotkać się z Michałem Ogórkiem pozostaje wczytać się w jego najnowszą książkę.

Czytaj więcej