Czytasz: Sosnowiec: Krwawe ślady zostaną tu na długo

Sosnowiec: Krwawe ślady zostaną tu na długo

00:34
Zranił siostrę swojej dziewczyny i wyskoczył z siódmego piętra. O tej tragedii mówi cały Sosnowiec.

Zakrwawiona winda, klatka schodowa i chodnik przed blokiem. Ktoś próbował zmyć krew, ale te ślady zostaną tu na długo. Będą przypominać o tragedii, do której doszło sobotniego wieczoru.

Sobota wieczór. Ok. 20:00 dyżurny sosnowieckiej policji otrzymuje dosyć nietypowe zgłoszenie. Ktoś odwołuje wezwanie do bloku przy ul. Małobądzkiej w Sosnowcu.

- To było o tyle dziwne, że wcześniej nie było żadnego zgłoszenia - mówi Mariusz Łabędzki z Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu

Policjanci nie zbagatelizowali sygnału. Na miejsce przyjeżdża patrol policji. Klatkę schodową wypełniają krzyki. Chwilę później z jednego z mieszkań wybiega kobieta z małym dzieckiem na ręku. Przerażona dziewczyna mówi policjantom, że w środku jest jej chłopak i siostra. Niemal w tym samym czasie w drzwiach staje mężczyzna z nożem w jednej ręce. Drugą ciągnie za włosy siostrę swojej dziewczyny.

Mundurowi wyciągają broń, ale strzały nie padają. Każą mężczyźnie, żeby odłożył nóż i uwolnił kobietę. 23-latek wykonuje ich polecenia i chowa się w mieszkaniu.

Policjanci natychmiast rzucają się do udzielanie pomocy poszkodowanej. Wzywają pogotowie i dodatkowy patrol policji. Kobieta ma pociętą twarz, szyję i plecy. Mocno krwawi, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Mundurowi wchodzą do mieszkania. Nie ma w nim nikogo. Drzwi balkonowe są otwarte. Mężczyzna wyskoczył z siódmego piętra. Zginął na miejscu.

Planował to do jakiegoś czasu

Nieoficjalnie dowiadujemy się, że 23-latek zaplanował odebranie sobie życia. Wysłał SMS-y do swojej dziewczyny. Ta przestraszona poprosiła starszą siostrę, żeby poszła razem z nią do mieszkania, w którym mieszkała wspólnie z mężczyzną. Nie udało im się przekonać mężczyzny. Policjanci przyznają, że gdyby nie zareagowali, tego wieczoru mogło zginąć więcej osób.

Czytaj więcej