Czytasz: Roszady w Maczkach. Sosnowiecka perła idzie na zmarnowanie?

Roszady w Maczkach. Sosnowiecka perła idzie na zmarnowanie?

Kilka miesięcy remontu, kilkadziesiąt milionów złotych wydane w tym celu. I nic. Po opuszczeniu dworca w Maczkach przez ekipę budowlaną, zabytek znów będzie niszczał?

Wieść o tym, że ekipa budowlana schodzi z budowy na zabytkowym dworcu w Maczkach obiegła Sosnowiec pod koniec tegorocznych wakacji. Miłośnicy zabytku łapali się za głowy. - Tyle lat czekania na remont i - jak już coś zaczęło się dziać - znów trzeba do zamknąć na cztery spusty? - pytali. Dopytywali się teżo przyczyny zastopowania inwestycji. Tutaj wykonawca zrzucał winę na PKP (Koleje zmieniły cel remontu), PKP obwiniał wykonawcę (że zaniechał swoje obowiązki). Prawda leży pewnie gdzieś pośrodku, ale skutek jest taki, że zbudowany w 1848 roku piękny dworcowy gmach został opuszczony. Jakie będą dalsze losy dworca w Maczkach?

Kompromis? Intenecje są!

Sosnowiec i PKP SA zastanawiają się nad tym od wielu tygodni. - Nie chcemy. by zabytek niszczał, jesteśmy zainteresowani współpracą przy przerwanej rewitalizacji - zapewnia Rafał Łysy, rzecznik prasowy sosnowieckiego magistratu. Co na to Koleje? Deklarują ewentualną możliwość wynajmu powierzchni dworca. Skutek? Miasto wskazuje, że przesłało już ofertę.

- Jesteśmy otwarci na współpracę z miastem w zakresie ewentualnego wynajmu powierzchni w budynku dworca - przekazała PAP kolejowa spółka. - Przesłaliśmy już jakiś czas temu propozycję najmu, jesteśmy otwarci na porozumienie w sprawie jakiegoś finansowania - odpowiada miasto.

Przypomnijmy; dworcem w Maczkach mocno zaintersowała była Politechnika Śląska. W 2014 r. jej ówczesne władze podpisały przy aprobacie samorządu Sosnowca list intencyjny z PKP. Dotyczył on planów umiejscowienia w Maczkach -  po wyremontowaniu obiektu przez kolejarzy - Centrum Naukowo-Dydaktycznego Transportu Kolejowego śląskiej uczelni. Ostatecznie uczelnia z planów się wycofała. Sytuację ratować próbował Arkadiusz Chęciński. 

- Przygotowaliśmy ofertę na technikum kolejowe, podyplomowe studia, rodzaj centrum szkolenia kolejnictwa, ale PKP SA powiedziały ostatecznie, że to ich nie interesuje - zaznaczył.

Ostatecznie prace stanęły po tym, gdy wykonawca chciał zaczynać roboty we wnętrzach, a inwestor nie dawał mu informacji, co ma robić.

Aleksandra Grzelak ze służb prasowych PKP SA przekazała PAP, że „wycofanie się wykonawcy z inwestycji” nie oznacza, że kolejowa spółka rezygnuje z realizacji tego zadania. - Obecnie prowadzone są prace inwentaryzacyjne oraz roboty związane z zamknięciem i zabezpieczeniem budynku - wskazała Grzelak.

Przedstawicielka PKP SA zaznaczyła także, że wznowienie modernizacji i rewitalizacji obiektu będzie związane z „pozyskaniem podmiotu zainteresowanego wynajmem powierzchni w budynku oraz wyborem nowego wykonawcy prac budowlanych”. - Jesteśmy otwarci na współpracę z miastem w zakresie ewentualnego wynajmu powierzchni w budynku dworca - podkreśliła.

Muzeum? Instytut?

Chęciński wskazał natomiast, że jeszcze w piątek rozmawiał z jednym z członków zarządu PKP SA, przypominając o przesłanej propozycji na najem dworca.

- Dotyczy ona z jednej strony umieszczenia tam muzeum Sosnowca i Zagłębia, ale też Instytutu Zagłębiowskiego, przeniesienia tam domu kultury, a nawet myśleliśmy, żeby zrobić tam taką salę, w której mogłyby odbywać się śluby - wyliczył.

- Już wcześniej słyszeliśmy, że to fajny pomysł, wart realizacji, tylko żeby to przelać na papier. Przesłaliśmy i dotąd nie mamy odpowiedzi - wskazał prezydent Sosnowca. Zapewnił, że ofertę miasto przygotowało na zasadach wychodzących naprzeciw sytuacji kolejowej spółki, która poniosła już część kosztów prac budowlanych, a teraz płaci za zabezpieczanie przerwanych robót.

- Powiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie dogadać się co do finansowania, jesteśmy otwarci na propozycje – PKP SA ponoszą przecież koszty zabezpieczenia, ochrony, amortyzacji - zadeklarował Chęciński. Podkreślił, że miasto czeka na odpowiedź, by przystępować do dalszych działań lub poszukiwań jeszcze innej koncepcji.

Przerwana inwestycja PKP SA w Maczkach obejmowała – obok zabytkowego dworca - także sąsiedni XIX-wieczny budynek byłych warsztatów szkolnych, pod kątem funkcje usługowo-handlowych. Obiekty miało połączyć przejście podziemne pod torami; wokół nich miała powstać nowa przestrzeń publiczna.

Perełka na trasie kolei warszawsko-wiedeńskiej

Leżące od 1975 r. w granicach Sosnowca Maczki rozwinęły się w poł. XIX w. jako osada kolejowa w pobliżu styku ówczesnych granic mocarstw – Austrii, Prus i Rosji. W 1848 r. zbudowano tam ostatnią stację kolei warszawsko-wiedeńskiej (po rosyjskiej stronie). Pod koniec XIX w. doprowadzono do niej odnogę kolei iwanogrodzko-dąbrowskiej z Dęblina do Dąbrowy Górniczej.

Monumentalny neorenesansowy budynek stacji, nazywanej przez lata "Granica", budowano w latach 1839-1848 według projektu znanego architekta Enrico Marconiego. Położony między torami ma 214 m długości. Ozdobiono go m.in. stiukami, gzymsami i pilastrami, a dachy peronów podtrzymywały kształtne żeliwne kolumny. Wokół stacji powstało osiedle dla kolejarzy, pracowników komory celnej, funkcjonariuszy straży granicznej, wojska i żandarmerii.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r., wraz z przesunięciem granic państwowych znaczenie Maczek osłabło. Po drugiej wojnie światowej nadal kursowały tam pociągi – m.in. z Jaworzna-Szczakowej do Dąbrowy Górniczej Ząbkowic. W 2009 r. zatrzymał się tam ostatni pociąg osobowy, jednak już wcześniej dworzec – wraz z otoczeniem – zaczął niszczeć.

 

Czytaj więcej