Czytasz: Hawajski różaniec, czyli ile kosztują marzenia?

Hawajski różaniec, czyli ile kosztują marzenia?

Pierwsza filmowa produkcja katowiczanki. W swoim nowym filmie zagrała też rolę pani dziekan Wydziału Radia i Telewizji

Pan Artur pracuje jako dozorca na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego.  Ma marzenia i ma... nerwicę natręctw. Prześladuje go imię pierwszej żony. Za namową prostytutki, z której usług korzysta, uda się do psychiatry praktykującego niekonwencjonalną terapię, i mającego najlepsze wyniki w Katowicach. Lekarz doradzi pacjentowi, aby ten kupił sobie różaniec. Bynajmniej nie po to, by odmawiać tradycyjne modlitwy...

Terapia zacznie przynosić zaskakujące rozwiązania.  Dozorca dowie się, że to nie była żona jest jego największym problemem. Lekarz uświadomi panu Arturowi, że warto spełniać marzenia. Czy marzenia dozorcy ziszczą się? I co wspólnego z całą tą historią ma pewna hawajska księżniczka?

Na to pytanie odpowie pierwsza filmowa produkcja Wydawnictwa Sonia Draga. Prapremiera 9 maja w katowickim kinie Kosmos. Scenariusz do filmu napisał pisarz i poeta Hubert Klimko-Dobrzaniecki, on też wyreżyserował "Hawajski różaniec".

Klimko-Dobrzaniecki to teolog, filozof i filolog islandzki. Pisarz, poeta, scenarzysta, filmowiec. Emigrant, podróżnik, obserwator. Był nominowany do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus, Nagrody Literackiej Nike oraz do Nagrody Mediów Publicznych „Cogito", a w 2007 roku znalazł się na liście kandydatów do Paszportów „Polityki". W 2013 za twórczość literacką został nagrodzony Złotą Sową Polonii.

Specjalnie dla Silesion.pl

Sonia Draga opowiada o swoim pierwszym filmie

Pierwszy raz w roli producenta filmowego. Skąd taki pomysł?

Hubert Klimko-Dobrzaniecki trafił do mnie z pomysłem sfinansowania jego debiutu w roli reżysera. Przypomniałam sobie czas, kiedy 28 lat temu sama uczestniczyłam w amerykańskiej produkcji filmowej, strasznie mi się to wtedy spodobało. Film "Tryumf ducha" kręcony był w Auschwitz. To była dla mnie fantastyczna przygoda, pierwsza styczność z tak niesamowitym światem. Byłam na planie tłumaczką, przypisaną co prawda do garderoby, ale tłumaczyłam też reżyserowi, a był nim Robert M. Young oraz producentowi. W tej roli wystąpił wówczas Willem Dafoe, bardzo znany aktor, który w filmie był także odtwórcą głównej roli.  Zaprzyjaźniłam się z tą ekipą. Poleciałam nawet swego czasu do nich do Los Angeles, myślałam o zajęciu się filmem, ale to nie był jeszcze ten czas. Ja byłam dopiero co świeżo upieczonym wydawcą, a film "Tryumf ducha" też chyba nie najlepiej trafił w czas. To była przed 'Listą Schindlera", która dopiero otworzyła Amerykanom oczy na obozy koncentracyjne. Fascynacja filmem jednak gdzieś we mnie została.

 

I po latach wróciła.

Tak, rok temu trafił do mnie Hubert, znaliśmy się wcześniej w środowisku literackim,  bywał regularnie w Katowicach, bo kończy Wydział Reżyserski, więc gdy zaproponował mi wyprodukowanie swojego filmu, zgodziłam się.

O czym jest scenariusz "Hawajskiego różanca"?

Przede wszystkim o tym, że warto mieć marzenia. Tak bardzo ogólnie można powiedzieć, bo film mówi o tym w sposób przenośny, ale warto trzymać się pasji. Pokazuje też, że z każdych problemów psychicznych można wyjść. 

Gdzie był kręcony ten film?

W Katowicach, na Wydziale Radia i Telewizji. Dostaliśmy zgodę pani dziekan Krystyny Doktorowicz na filmowanie w tych wnętrzach.

 A propos pani dziekan, zagrałaś ją w tym filmie...

Tak i nie. Ja się śmieję, że zagrałam w filmie Krystynę Doktorowicz, ale tak naprawdę zagrałam po prostu panią dziekan Wydziału RTV. To bardzo przenośna postać, ale istotna, bo chodziło o pokazanie, że bohater żyje w sferze marzeń, nie wykonując swoich obowiązków. Ja jestem jego przełożoną w pracy. Mam rolę krótką, ale zaskakującą.

Jak się czujesz w roli aktorki?

Przyznam, że było to dla mnie ciekawe przeżycie, występowałam wcześniej przed kamerą udzielając wywiadów czy prowadząc program w TV, ale w roli aktorki to był mój debiut. Powiem krótko: fajnie było.

Sonia Draga jest prezesem katowickiego Wydawnictwa Sonia DRAGA, tłumaczką i działaczką społeczna. W doborze książek, jak twierdzi, kieruje się intuicją i własnymi zamiłowaniami. Wybiera te, które mówią coś ważnego o świecie i nie pozwalają czytelnikom przejść obok siebie obojętnie.

Czytaj więcej