Czytasz: Smog zabija. Co na to Śląsk?

Smog zabija. Co na to Śląsk?

Minister zdrowia problemu nie widzi. Alarm smogowy w naszym kraju nie działa. Jak z zanieczyszczonym powietrzem zamierza walczyć nasze województwo?

Jest fatalnie. Oddychamy trucizną, przez którą żyjemy krócej i chorujemy. W ostatni dzień roku w podkrakowskiej Skale zanieczyszczenie powietrza było większe niż w Pekinie. A jak wiadomo, Chiny oraz Indie to najbrudniejsze państwa świata. O rekordowym smogu w naszym kraju napisała brytyjska gazeta Financial Time. Na mapie Europy jesteśmy czerwoną wyspą. Na 50 europejskich miast z najwyższym stężeniem szkodliwych pyłów, aż 33 znajdują się w naszym kraju. Jeżeli nic się nie zmieni, Polsce grozi kara za naruszenie europejskiej dyrektywy o czystym powietrzu w wysokości do 4 mld zł.

Zagrożenie teoretyczne?

Na domiar złego, minister zdrowia, dr nauk medycznych Konstanty Radziwiłł mówi, że nic się nie dzieje. „Nie ma w tej chwili żadnego powodu do paniki. Lubimy mówić o zagrożeniach troszkę bardziej teoretycznych, w sytuacji, kiedy styl życia, jaki przyjmujemy, jest wielokrotnie bardziej szkodliwy”. To jego wypowiedź dla radia TokFm z 3 stycznia.

- Powiem delikatnie, że była to bardzo niezręczna wypowiedź – Patryk Białas z Katowickiego Alarmu Smogowego. To rzeczywiście delikatna ocena, specjaliści i internauci są bardziej brutalni określając tę wypowiedź jako „kuriozalną” i „głupią”.

Dalej Białas:

- Problem smogu nie jest teoretyczny, bo smog to nie jest postać z bajki. Smog zabija. Co roku umiera 48 tys. Polaków. To daje ok. 360 katowiczan rocznie. Podczas, gdy w wypadkach samochodowych ta liczba sięga „zaledwie” trzech tysięcy. Niepalący, żyjący w smogu, są zmuszeni „wypalać” dziennie siedem papierosów. To nie są tylko dorośli, ale też starsi i dzieci. Smog powoduje choroby jak astma, udar mózgu czy rak płuc. To są realne, poważne problemy.

List do ministra

Powstał list otwarty Polskiego Alarmu Smogowego, który otrzyma minister zdrowia. Czego oczekują nadawcy? - Mam świadomość, że to mógł być skrót myślowy, ale nie można sobie na to pozwolić. To problem bardzo praktyczny. Oczekujemy korekty i refleksji, a także sprostowania wypowiedzi. Jasnego komunikatu z ust lekarza, ojca i ministra zdrowia, że smog to bardzo poważna sprawa – mówi Białas.

Nie zakażemy węgla

W listopadzie pisaliśmy, że trwają prace nad wprowadzeniem uchwały antysmogowej w naszym województwie. Konsultacja ze 167 gminami miała opóźnić wdrożenie uchwały. Czy prace posuwają się do przodu?

- Tak, zespół wypracował już zasady, nie są one tajemnicą – mówi Łukasz Tekeli z Wydziału Ochrony Środowiska Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego.

- Chcemy zakazać stosowania mułów i flotokoncentratów. To przepis, który jak najszybciej wejdzie w życie. Ale nie zakażemy spalania węgla – dodaje.

Od stycznia 2018 roku będzie można kupić nowoczesne kotły 5 klasy. To na nie mamy wymienić swoje stare kotły. I, co ważne, ustawa obejmie całe województwo. Co gorsze, choć palenie mułami będzie zakazane, to nie można zakazać sprzedaży mułów.

- W naszym kraju nie ma norm, tutaj można sprzedać wszystko. Jesteśmy chyba jedynym krajem w Europie, w którym sprzedaje się odpady, bo muły to odpady – tłumaczy Tekeli.

Tak więc zakaz sobie, a sprzedaż sobie. Strażnicy miejscy będą kontrolować domy i sprawdzać, czy właściciele nie palą odpadami. Za złamania zakazu, mieszkańcy dostaną mandat. Czy to ich dostatecznie odstraszy?

Nie od razu Rzym zbudowano

- My nie jesteśmy antywęglowi. Chcemy skutecznego wyeliminowania paliw słabej jakości i spalania śmieci - mówi Białas. - Przepisy nie są doskonałe, ale problem jest taki, że nie są one egzekwowane. Co z tego, ze straż miejska ma uprawnienia, skoro nie wszędzie wykonuje swoje obowiązki? No i jest też element społeczny. Sąsiad na sąsiada boi się donieść, bo nie wiadomo jak ten się zachowa.

- Nie od razu Rzym zbudowano. Liczy się metoda małych kroków. Ważna jest edukacja i uświadamianie problemu - dodaje. 

Takimi właśnie małymi krokami mają być akcje Katowickiego Alarmu Smogowego. Jak plener malarski, w którym dzieci w maskach będą malowały swoje miasto. To 12 stycznia. A 18 stycznia zobaczymy film na temat smogu w Chinach. W ciągu tygodnia zobaczyło go 200 mln ludzi. Potem rząd chiński usunął go z sieci.

U nas nie ma alarmu smogowego

Jest jeszcze jeden problem. Światowa organizacja zdrowia określiła poziom stężenia szkodliwego pyłu PM10. Gdy norma jest przekraczana, uruchamia się alarm smogowy. W Paryżu alarm włącza się, gdy stężenie sięga 80 µg/m3 (norma dopuszczalna to 50). W Polsce ta norma to 300 µg/m3. Jeśliby przyjąć normy europejskie, to w Katowicach przez 25 dni w roku byłby uruchomiony alarm smogowy. Ale przy naszych normach, w zeszłym roku ani jeden dzień nie był szkodliwy.

- Czy my mamy inne płuca? Nie! Mamy takie samo prawo jak pozostali Europejczycy, by wiedzieć, kiedy jest naprawdę źle – mówi Białas.

Kiedy jest alarm smogowy, urząd musi przekazać informację mieszkańcom i dyspozycję szpitalom, przedszkolom czy szkołom. Powinna wtedy działać darmowa komunikacja miejska. A to są pieniądze. Organizacje już wielokrotnie apelowały do ministra środowiska, by obniżyć normy i wprowadzić alarm smogowy, kiedy stężenie pyłów jest za wysokie. Do tej pory bezskutecznie.

Co robią polskie miasta? W Warszawie, w minionym roku, można było przez zaledwie jeden dzień za darmo jeździć komunikacją miejską. Kraków podpisał ustawę antysmogową. Do 2019 roku palenie węglem ma zostać wyeliminowane. W zeszłym roku wymieniono około 4500 węglowych bojlerów na ekologiczne. Co z tego, skoro równocześnie zainstalowano 13 tysięcy nowych urządzeń opalanych węglem.

Czy ten koszmar kiedyś się skończy?

Czytaj więcej