Komentarz

Szkodnikiem jest węgiel

Skąd się bierze smog? Co nam szkodzi? Kominy, samochody, a może domowe piece? Przeczytajcie, jakie są mity smogowej szkodliwości.

Smog to szkodliwe substancje chemiczne i pyły, które zalegają nad Śląskiem. Ba, nad całym krajem, który obecnie jest najbardziej zanieczyszczony w Europie. Eksperci biją na alarm, ostrzegają, żeby nie wychodzić z domu. Na działania trucizny narażeni są zwłaszcza starsi, dzieci i kobiety w ciąży. Nie powinno się wietrzyć mieszkań. Ani uprawiać sportu na „świeżym” powietrzu. Wszystko po to, by nie wdychać dymu z kominka, z komina, z rury wydechowej. A! I jeszcze dymu z koksownika, którym ogrzewane są przystanki autobusowe w naszych miastach. Czy rzeczywiście wszystkie dymy szkodzą nam tak samo?

Przemysł i wielkie piece

- Przemysł jest mniej znaczącym powodem zanieczyszczenia, to jest zaledwie kilkanaście procent. Też się dokłada, ale w małym zakresie jeśli chodzi o niską emisję, która nam szkodzi – mówi prof. Piotr Skubała, ekolog z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska UŚ.

Przemysł i wielkie kominy powodują na pewno zmiany klimatyczne i emisję dwutlenku węgla. Ale tym, co szkodzi nam znacznie bardziej są stare piece. Póki co, nie ma w Polsce żadnych norm i właściwie każdy rodzaj pieca można kupić. I wybiera się tańszy produkt, a to duży błąd, bo tanie piece bardzo szkodzą środowisku.

Wśród najbardziej toksycznych zanieczyszczeń znajdują się wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (w tym benzo(a)piren), dioksyny i furany, polichlorowane bifenyle, a także metale ciężkie i pyły, zwłaszcza drobne subfrakcje – PM10 i PM2,5. Pył PM10 zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów, które mogą docierać do górnych dróg oddechowych i płuc, natomiast pył PM2,5 może przenikać także do krwi. Te dwie ostatnie substancje są szczególnie niebezpieczne, bo zawierają w składzie metale ciężkie.

Domowe trujące piece

Ale wróćmy do spalania w piecach. - Niska emisja powodowana przez kotły domowe dostarcza PM10 i PM2,5 na poziomie 50-60%, a benzo(a)pirenu w 80% - wylicza Skubała. W domowych kominkach nie ma filtrów i zabezpieczeń, które osłaniają wielkie przemysłowe kominy. - Kraków zrobił krok do przodu i zakazał palenia węglem i drewnem w kominkach. I wywołał tym szok – dodaje ekolog.

Rury wydechowe kontra domowe piece

Są też samochody, ale w porównaniu do naszych palenisk, szkodzą znacznie mniej. Brudzą, ale w wielkich miastach, w Warszawie ich szkodliwość sięga 60%. Ale w Katowicach już zaledwie 15%. Jeśli do tego dodamy szkodę mającą źródło w przemyśle (także 15%) to wychodzi, że domowe spalanie szkodzi u nas w aż 70%!

- Wstrzymywanie transportu w miastach jest chwalebne, ale i tak nie rozwiąże problemu – mówi Skubała. - Bo tym, co szkodzi najbardziej są piecyki domowe – potwierdza.

Wydziela się z nich koktajl toksycznych substancji. W piecach opał spala się w niskiej temperaturze (200-500 st. Celsjusza). Nie ma też filtrów, więc wszystkie szkodliwe substancje przenikają do atmosfery.

Czym oddychamy?

- Z najbardziej znanych substancji to PM10 i PM2,5. Także rakotwórczy benzo(a)piren. Są metale ciężkie, tlenki azotu, amoniak, tlenek węgla, dioksyny i furany. Polska jest liderem jeśli chodzi o produkcję toksycznych dioksyn. Nasze piece produkują ich aż 50% - wyjaśnia ekolog.

Śmieci są szkodliwe, nie wolno palić plastikowymi butelkami czy oponami. Ale to tylko dodatek do paliwa stałego, czyli węgla, który jest tak samo szkodliwy jak te śmieci. Spalanie odpadów jest problemem na poziomie 15%. Głównym powodem zanieczyszczenia jest węgiel. Co z nim?

Węgiel nas zabija

- Ja się martwię. Gdyby były u nas piece 5 kategorii, takie jakie są w Unii Europejskiej, to stan powietrza na pewno by się polepszył. Ale to i tak nie rozwiąże to problemu. Alarmy smogowe będą nadal. Bo węgiel jest głównym problemem i to on nas zabija – mówi Skubała i dodaje, że w Unii zanieczyszczenie jest mniejsze, bo odeszło się od palenia węglem. A u nas nie chce się odejść, więc niewiele się zmieni.

- Węgiel jest złotem, a my co z nim robimy? Spalamy. To nie jest rozsądne – tłumaczy profesor.

Najwyższą emisją toksycznych substancji charakteryzuje się spalanie węgla w warstwie, czyli w piecach i kotłach z ręcznym wprowadzaniem paliwa do komory spalania. A więc, krótko mówiąc, najbardziej zanieczyszczamy środowisko paląc węglem w domowych piecach.

I, choć Kraków za dwa lata odejdzie od węgla, to już wiadomo, że na Śląsku nic się nie zmieni. Marszałek Wojciech Saługa zapowiedział, że od węgla nie odejdziemy. Zakazane będzie jedynie palenie mułem i miałem. Choć nie można zakazać ich sprzedaży. Tak więc konieczne są piece najnowszej generacji, dobrej jakości węgiel, którym palimy w odpowiedni sposób. Ale smog będzie i tak. Podczas gdy w Krakowie pozostanie już tylko ten na Wawelu, pisany przez „k”.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Turystyka