Czytasz: Śmigus-dyngus. Śmiesznie czy strasznie?

Śmigus-dyngus. Śmiesznie czy strasznie?

To okazja do doskonałej zabawy, ale tylko w gronie osób, które polewanie wodą też za taką uważają…

Lany poniedziałek, a inaczej śmigus dyngus, czyli poniedziałek wielkanocny, jest obchodzony w Polsce dość spektakularnie, i to od najdawniejszych czasów. Mimo że Wielkanoc to najważniejsze święto dla chrześcijan, obchody dyngusa z chrześcijaństwem mają niewiele wspólnego i pochodzą z czasów słowiańskich.

Śmigus dyngus: Od czego się zaczęło?

Obrzędy związane z odejściem zimy nakazywały odpowiednio przywitać wiosnę, aby zrobić miejsce pojawiającemu się nowemu życiu. Temu właśnie miał służyć pierwotny śmigus (smaganie panien na wydaniu wierzbowymi gałązkami po nogach i oblewanie ich wodą).

Drugi w kolejności dyngus po słowiańsku nazywał się dniem „włóczebnym”. Tego dnia „włóczono” się, czyli chodzono po znajomych i rodzinie, gdzie można było liczyć na poczęstunek. Panny, wciąż narażone na polanie wodą, miały zaś szansę uniknąć powtórnego lania, wykupując się pisankami.

Wraz z nastaniem chrześcijaństwa zaadaptowano słowiański zwyczaj, łącząc go z oczyszczającą symboliką wody oraz – początkowo – chrztem Polski. Zwyczaj stawał się powszechny i wkrótce wodą zaczęli się polewać wszyscy (nie tylko kawalerowie i panny, nie tylko na wsiach, i nie tylko z cebrzyków).

Śmigus dyngus dzisiaj

Dzisiaj tradycja polewania wodą w drugi dzień świąt wielkanocnych nadal jest żywa, niezależnie od rejonu Polski (chociaż np. na Pomorzu nie była praktykowana jeszcze na początku XX wieku).

Z czasem chyba jednak trochę osłabła i tak jak chociażby w latach 90. widać było całe zastępy „polewaczy” zgromadzone przy podwórkowych hydrantach i toczące bitwy wodne, a w zabawie uczestniczyły całe rodziny, tak dziś np. brzydka pogoda skutecznie zniechęca przed wyjściem z domu z wiaderkiem pełnym wody.

Śmigus dyngus jest atrakcją głównie dla młodszych dzieci, które na tę okazje dostają małe psikawki i całkiem pokaźnych rozmiarów pistolety na wodę. Może to wina nowych mediów, innych rozrywek i ogólnego rozleniwienia, a może surowszych kar, które grożą za polanie przypadkowej osoby?

Śmigus dyngus: Panny… do wanny!

Na Śląsku, a konkretnie w Wilamowicach, śmigus dyngus obchodzi się huczniej niż gdzie indziej. Od ponad dwustu lat śmiergustnicy, czyli dyngusowi przebierańcy (oczywiście panowie) zaczynają chodzenie po domach z niedzieli na poniedziałek wielkanocny. Robią wtedy psikusy, np. zdejmują furtki i przekładają je w inne miejsca.

Rano w lany poniedziałek czyhają na panny na rynku i ulicach. Jakby wiadra wody było mało, na nieszczęsne dziewczyny i kobiety czeka… wanna pełna wody. Nie ma szans na jedynie symboliczne zmoczenie!

Śląskie panny w zamian za polanie ich wodą (dowód powodzenia) dawały chłopcom kroszonki, czyli pisanki wydrapane ostrym narzędziem. Kolor kroszonki wiele mówił kawalerowi – np. żółta oznaczała, że panna go nie chce, fioletowa natomiast przypominała, że już czas na ożenek.

Inny dyngusowy zwyczaj z Górnego Śląska to chodzenie po domach z kokotkiem, czyli kogutkiem, w którym udział brali chłopcy, dostający w zamian za wizytę pisanki. Śląsk Cieszyński pamięta też jeszcze chodzenie z goiczkiem, czyli przystrojoną bibułą i pisankami małą choineczką. Drzewko obnoszą po wsi dziewczynki zwane goiczarkami, które zawsze chodzą we trzy.

Dyngusowi chuligani

Śmigus dyngus stanowi niestety doskonały pretekst dla wszelkiej maści chuliganów, którzy nadal potrafią zebrać się w grupę i atakować przypadkowych przechodniów. Oprócz zniszczeń materialnych (np. polanie drogiego płaszcza albo zniszczenie niesionego przez przechodnia przedmiotu) takie wybryki mogą poważnie zaszkodzić zdrowiu, a nawet życiu ofiar dyngusowych „żartów”.

Starsza pani może np. dostać zawału serca, przestraszona nagłym atakiem, małe dziecko może zrobić sobie krzywdę lub zwyczajnie zachorować, przemoczone, a kierowca samochodu lub motocykla, na który zostanie znienacka wylane wiadro wody, może spowodować tragiczny w skutkach wypadek.

Na szczęście na takie zachowania w polskim prawie są odpowiednie paragrafy i służby takie jak straż miejska czy policja w lany poniedziałek są szczególnie czujne, aby zapewnić przechodniom i kierowcom bezpieczeństwo.

Śmigus dyngus: Mandaty za lanie wodą

Oblanie wodą osoby, która nie wyraziła na to zgody (umówmy się – nie chodzi o uciekającą ze śmiechem koleżankę, która z kokieterii krzyczy „Niee!”, ale tak naprawdę bierze udział w zabawie), może zostać potraktowane jako naruszenie jej nietykalności cielesnej, i ukarane nawet… karą więzienia!

Jeżeli zniszczymy cenne ubranie lub przedmiot (powyżej 250 zł) – popełnimy przestępstwo. Jeżeli rzecz nie była cenna (do 250 zł), ale ją uszkodziliśmy – popełniliśmy wykroczenie.

Tak czy siak należy pamiętać, że śmigus dyngus to okazja do doskonałej zabawy, ale tylko w gronie osób, które polewanie wodą też za taką uważają…

Czytaj więcej