Czytasz: Ślązaczki znów wyjdą na ulice. Czarny Protest trwa

Ślązaczki znów wyjdą na ulice. Czarny Protest trwa

- Grzeczne już byłyśmy – mówią organizatorki środowej demonstracji. Kobiety nie składają parasolek i w środę znów wyjdą na ulice.

17 stycznia o godz. 17 na Rynku w Katowicach odbędzie się Czarny Protest. Katowice będą jednym z 50 miast, w których kobiety wyjdą na ulice. Pół tysiąca osób zadeklarowało swój udział w środowym wydarzeniu.

- To będzie stacjonarna demonstracja pod teatrem. Kobiety mają przynieść siebie i swoje wkurzenie. Najlepiej, żeby ubrały się na czarno, bo to nasz kolor. Transparenty mile widziane i wcale nie muszą być grzeczne. Bo grzeczne już byłyśmy – mówi Katarzyna Majchrzak, współorganizatorka Czarnego Protestu.

Sejm odrzucił projekt "Ratujmy Kobiety"

W środę, 10 stycznia, polski Sejm odrzucił projekt obywatelski „Ratujmy Kobiety”. Przeciwko tej ustawie głosowali posłowie i posłanki prawicy i centrum, w tym Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej. Za jego odrzuceniem było 166 posłów PiS. 39 posłów opozycji nie wzięło udziału w głosowaniu, przez co projekt przepadł i trafił do kosza.

Głosowanie nie dotyczyło zmiany ustawy antyaborcyjnej, a zaledwie skierowania projektu do prac w komisji. Za skierowaniem do dalszych prac projektu „Ratujmy Kobiety” głosowało 58 posłów PiS, w tym m.in. Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz czy Krystyna Pawłowicz. Posłanka PiS wytłumaczyła się ze swojej decyzji na antenie Radia Maryja. Okazuje się, że pytanie było tak sformułowane, że wciskając guzik „przeciwko” - głosowało się za skierowaniem projektu do komisji. Wynik głosowania zadowolił prawicę, więc Pawłowicz skomentowała, że „posłowie PiS nie mają krwi na rękach”. Mimo to przeprosiła. Podobnie jak posłowie Nowoczesnej. Tych, którzy nie brali udziału w głosowaniu ukarano naganą i karą finansową. „Przepraszam za tę niedopuszczalną sytuację" - powiedziała szefowa klubu Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Jednocześnie Sejm, głosami posłów PiS, PSL, Kukiz15 zdecydował, że będzie procedować projekt zaostrzający prawo aborcyjne i zmuszający kobiety do noszenia i rodzenia płodów niezdolnych do samodzielnego życia.

"Czujemy się zdane tylko na siebie"

- Nasze pierwsze hasło to „ani kroku dalej”. Czarny Protest trwa tyle czasu! Dość spychania praw kobiet i lekceważenia ich – mówi Majchrzak. - Nasze wkurzenie obywatelskie dotyczy tego, jak elity traktują obywateli i jakie nam kity wciskają - dodaje.

W środę, w ponad 50 polskich miastach zorganizowane będą pikiety mobilizacyjne Strajku Kobiet.

- Pokazujemy, że widzimy, o co toczy się gra – o całkowity zakaz aborcji w Polsce. Po głosowaniach w sprawie "Ratujmy Kobiety" czujemy się zdane tylko na siebie – mówią organizatorki. I dodają: - Bo to my, obywatelki i obywatele poradziliśmy sobie z nimi poprzednio. Bo to my budujemy sieć edukacji obywatelskiej i wzajemnego wsparcia. Bo to my wiemy, co zrobić, nie tylko żeby odzyskać Polskę dla nas – obywatelek i obywateli, ale żeby ona była dla wszystkich. Nie potrzebujemy teraz opozycji i jej przeprosin, nie potrzebujemy polityków i polityczek, nie potrzebujemy tej medialno – politycznej papki, która doprowadziła nas do miejsca, w którym jesteśmy. Do piekła kobiet.

***

Projekt „Ratujmy Kobiety” zakłada prawo do przerwania ciąży na żądanie kobiety do końca 12. tygodnia. Ustawa ma ułatwić dostęp do metod i środków zapobiegania ciąży, wprowadzić darmową antykoncepcję i przywrócić antykoncepcję awaryjną bez recepty. Propozycja regulowała stosowanie klauzuli sumienia przez ginekologów. Nakładała na świadczeniodawcę obowiązek udostępniania listy współpracujących z nim lekarzy, którzy powołują się na klauzulę sumienia. Projekt także zakazywał umieszczania treści antyaborcyjnych w odległości mniejszej niż 100 metrów od placówek medycznych i edukacyjnych.

Czytaj więcej