Czytasz: Ślązacy mają kreple, koniecznie z marmeladom!

Ślązacy mają kreple, koniecznie z marmeladom!

Na Sycylii jedzą pączki ze śledziem, ale Ślązacy nie lubią udziwnień. Musi być marmolada i puder – mówi Marek Szołtysek.

Po angielsku „donut”, a po austriacku „Krapfen”. We Włoszech bomboloni, najczęściej caldi, czyli cieplutkie prosto z pieca. Marek Szołtysek, pisarz, dziennikarz i historyk, autor „Kuchni śląskiej”, skosztował będąc na Sycylii pączka ze… śledziem.

- To było interesujące doświadczenie. Pączki małe, a śledź wielkości rodzynka. Myślę, że taki krepel ze śledziem odpowiadałby Ślązakom. Tym bardziej, że za chwilę świętujemy Śledzika – śmieje się Szołtysek.

- Ale mówiąc już poważnie, Ślązacy nie lubią wydziwiać. Nie chcemy pączków z czekoladą, lukrem, najlepiej, żeby były proste i tradycyjne – dodaje. Czyli jakie?

Prawdziwy krepel - czyli jaki? 

Wikipedia mówi, czym jest krepel. To „pulchny, drożdżowy kołocz ze můnki pszynnyj we ksztołće źdźebko plaskatyj kugle. Nojczyńśćij filůngůma kreplůw sům kůnfitury, dżym abo uowoce, nale tyż likwor, puding, szlagzana lebo ańi kyjza”.

Prawdziwy pączek to mieszanka mąki pszennej, jajek, drożdży, mleka, masła, cukru, odrobiny spirytusu. Smażony oczywiście w smalcu. Do tego lekko spłaszczony i z jasną obwódką na środku. A co w środku?

- Po śląsku mówi się „marmelada”. Więc dusiło się owoce i co roku pączek smakował inaczej, to nie był stały smak. Mogła przeważać śliwka, jeśli w danym roku obrodziła śliwa. Czasem jabłko, czasem gruszka – mówi Marek Szołtysek.

W jego rodzinnym domu robiło się kreple. Te były mniejsze niż dziś, wielkości mandarynki. Smażyło się je w smalcu. Do tego faworki, zwane też chrustem, które posypywało się „pudercukrem”. Szołtysek wspomina, że pączki robiło się rzadko, ale za to w ogromnych ilościach. - Ile krepli zjem w Tłusty Czwartek? Chyba jednego, może dwa. Od pączków wolę kołocze – mówi pisarz.

A co z nazwą?

Na Śląsku powinno się mówić „kreple” czy „pączki”? - Śląsk się spolonizował i trzeba to zaakceptować. Ale dziwię się właścicielom ciastkarni, którzy na cenówkach piszą wyłącznie „pączki”. Powinny być tam obie nazwy. Na pewno spowodowałoby to wzrost sympatii śląskich klientów do takich ciastkarni – mówi Szołtysek.

A Wy jecie „pączki” czy „kreple”?

Czytaj więcej