News

Dlaczego prezydenci miast unikają deklaracji?

Kampania samorządowa jeszcze nie rusza? Większość prezydentów miast unika deklaracji. Dlaczego?

Główne siły polityczne w woj. śląskim na razie nie mówią o kandydatach w przyszłorocznych wyborach samorządowych. Większość prezydentów miast też unika deklaracji ws. starań o reelekcję. Skłaniają się do tego włodarze Katowic czy Sosnowca. Nie wystartuje prezydent Tychów.

Przedstawiciele partii politycznych deklarują prace nad wyłanianiem kandydatów. Prawo i Sprawiedliwość przypomina, że we wszystkich okręgach partii działają zespoły samorządowe – wewnętrzna struktura mająca przygotowywać wybory organizacyjnie i programowo. Kwestia ostatecznego wyłaniania kandydatów pozostaje w kompetencji zarządów okręgowych.

PiS chce wziąć duże miasta

Przewodnicząca rybnickiego okręgu PiS posłanka Izabela Kloc w rozmowie z PAP zadeklarowała, że w tym okręgu partia wystawi własnych kandydatów na burmistrzów i prezydentów we wszystkich dużych miastach.

- Będziemy zmierzali powoli, by wskazywać kandydatów. Czekamy na efekty prac naszego zespołu samorządowego. O nazwiskach na razie nie będziemy mówili, ale prowadzimy rozmowy. Mamy wielu dobrych kandydatów na radnych, na wójtów, burmistrzów, prezydentów. Natomiast decyzje nie zostały podjęte - zastrzegła Kloc.

Pytana, kiedy to nastąpi, przypomniała, że kandydatów w dużych miastach będzie zatwierdzał komitet polityczny PiS. - Trudno powiedzieć, jakie będą tryb i tempo prac komitetu - zaznaczyła posłanka.

Pewniaki Platformy

Śląska Platforma zapowiada, że decyzje nt. kandydatów będą tam krystalizowały po wewnętrznych wyborach władz struktur powiatowych i regionalnych, planowanych na 2-3 grudnia. Rzecznik śląskich struktur partii poseł Wojciech Król wyraził opinię, że „pewniakami” mogą czuć się obecni, rządzący z sukcesami prezydenci z PO, jak Arkadiusz Chęciński w Sosnowcu, Andrzej Kotala w Chorzowie, czy Piotr Kuczera w Rybniku.

- W innych miastach mówi się o pewnych nazwiskach, ale dziś pewnie mógłbym bardziej zaszkodzić tym osobom, niż im pomóc, bo one same jakoś rywalizują, aby być kandydatami. Pewnie do końca roku jakieś decyzje zapadną - mówił Król.

Jak dodał, dotyczy to również sytuacji, w których PO mogłaby nie wysuwać swojego kandydata, ew. popierając kandydata bezpartyjnego.

Zapewne nie nastąpi to w stolicy województwa, gdzie Platforma pozostaje w opozycji wobec obecnego prezydenta Katowic Marcina Krupy, który w ostatnich wyborach wygrał w drugiej turze startując z komitetu Forum Samorządowe i Piotr Uszok. Krupa miał poparcie Uszoka (który po 16 latach rządzenia miastem zdecydował, by nie kandydować ponownie) i szedł do wyborów z dziesięcioma zobowiązaniami, z których – jak ocenił w ub. tygodniu – dotąd w pełni zrealizował połowę.

Krupa raczej chce

- Myślę, że ważne jest dokończenie zadań, które zostały rozpoczęte - mówi prezydent Katowic pytany przez PAP, czy będzie startował w wyborach 2018 r. - Nie chcę jednoznacznie określać się, czy będę czy nie będę kandydował. Raczej ta szala przechyla się w kierunku kandydowania, natomiast jednoznacznej decyzji nie podjąłem - zastrzegł.

- Jest jeszcze wiele rzeczy przez rok do zrobienia w mieście, które wpłyną na intensywność realizacji mojego 10-punktowego planu sprzed wyborów - wyjaśnił Krupa. Jak dodał, jeżeli zdecyduje się kandydować, na pewno uczyni to pod szyldem dotychczasowego ugrupowania – o ile nie uniemożliwią tego ewentualne zmiany w ordynacji wyborczej.

Na określenie zasad wyborów czeka także rządzący pierwszą kadencję w Sosnowcu prezydent Arkadiusz Chęciński – wybrany z ramienia PO. - To pewnie w znacznej mierze określi decyzje i zachowania. Trudno teraz coś deklarować i w pewnym sensie prowadzić do sytuacji, w której oszukiwalibyśmy naszych wyborców, bo prawo może tak się zmienić, że trzeba będzie modyfikować te deklaracje - powiedział PAP Chęciński. Zadeklarował jednocześnie wolę dalszego prowadzenia rozpoczętych już działań w mieście.

Dziuba senatorem?

Rządzący 18. rok w Tychach bezpartyjny prezydent Andrzej Dziuba mówił w ostatnich dniach w jednej z regionalnych rozgłośni, że z ostateczną decyzją w sprawie kandydowania zaczeka m.in. na ordynację samorządową. Jak mówił jednak, wobec pewnego wrażenia wypalenia, ale też prób ograniczania samorządności, rozważa możliwość ubiegania się rok później o mandat senatora – widząc sens w próbie uczynienia z izby wyższej niezależnej od partii izby samorządowej.

Prezydent miasta z najdłuższym, 24-letnim stażem w kraju, Zygmunt Frankiewicz z Gliwic w rozmowie z PAP ocenił, że sytuacja przed wyborami samorządowymi 2018 r. jest na tyle zmienna i nieprzewidywalna, że każda deklaracja teraz byłaby przedwczesna. - Tak, jak dotąd deklaruję, że mniej więcej pół roku przed wyborami powiem, co zrobię i co zrobią moi współpracownicy - zasygnalizował.

Bezpartyjny Frankiewicz w ostatnich wyborach w pierwszej turze pokonał obecnego wojewodę śląskiego Jarosława Wieczorka (PiS) oraz Borysa Budkę (PO). Rzecznik śląskiej PO mówił PAP, że Budka nie będzie kandydował na prezydenta miasta. Pytany o ew. poparcie Platformy dla Frankiewicza, gdyby ten zdecydował się startować Król zaznaczył, że w samej partii ścierają się opinie na ten temat.

Referendum w Bytomiu

Znacznie szybciej, niż w przyszłorocznych wyborach, sytuacja polityczna może zmienić się w Bytomiu. 3 grudnia br. odbędzie się tam referendum ws. odwołania obecnego prezydenta Damiana Bartyli (uchwałę w tej sprawie w związku z nieudzieleniem mu absolutorium z wykonania budżetu za 2016 r. bytomscy radni podjęli 5 września).

W ostatnich dniach władze miasta podały, że bytomscy urzędnicy nie otrzymają w grudniu pensji. Ze względu na trudną sytuację finansową zmieniono tam regulamin wynagrodzeń i przesunięto wypłaty na początek stycznia (brak pensji przed świętami mają częściowo zrekompensować nagroda roczna i świadczenia socjalne).

Bezpartyjny Bartyla po raz pierwszy został wybrany na prezydenta Bytomia w październiku 2012 r. w przedterminowych wyborach. Wcześniej, w czerwcu tamtego roku, odwołany w referendum został prezydent Piotr Koj (PO) wraz z radą miasta. W wyborach 2014 r. Bartyla zwyciężył w pierwszej turze, ponownie obejmując stanowisko prezydenta.

Gdyby w referendum doszło do odwołania Bartyli, decyzja w sprawie przedterminowych wyborów należałaby do premier Beaty Szydło. Zgodnie z przepisami, wcześniejszych wyborów nie przeprowadza się, jeżeli do końca kadencji zostało mniej niż pół roku. W tym przypadku ten warunek nie byłby spełniony. Możliwe więc będą wcześniejsze wybory prezydenta Bytomia lub powołanie komisarza, który zarządzałby nim do wyborów.(PAP)

autor: Mateusz Babak

Czytaj więcej

Zmiana kategorii na: MODA I URODA