Czytasz: Siedlisko zła? „To zapraszam do mojego gimnazjum”

Siedlisko zła? „To zapraszam do mojego gimnazjum”

„GIM 13 forever” zawisło w piątek na szopienickiej szkole. - Wiemy, że reforma to przesądzona sprawa, ale siedliskiem zła – jak mówią media propisowskie – nie jesteśmy – mówił dyrektor szkoły.

Do piątkowego strajku w Gimnazjum nr 13 w Katowicach-Szopienicach przystąpiło 24 spośród 33 pracowników szkoły. - Wiemy, że reformy pani minister Zalewskiej nie da się już zatrzymać, nie walczymy nawet o podwyżki, chcemy mieć zagwarantowane warunki pracy – mówi Milena Nocoń, nauczycielka wychowania fizycznego i przewodnicząca ogniska ZNP przy tutejszej szkole.

Rzędy pucharów

Nauczyciele w oknach kilku klas rozwiesili banery informujące o strajku. „GIM 13 forever” - brzmi jeden z nich. - Jesteśmy emocjonalnie związani z naszą szkołą. Niedawno przeszła remont elewacji, a jak na szkołę sportową przystało – nasza jest naprawdę dobrze wyposażona – podkreślają nauczyciele. Pokazują na rzędy złotych pucharów dumnie ustawione na półkach przy wejściu do szkoły.

Siedlisko zła? To żenujące

Od 1 września w tutejszych murach działać ma część pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 44. - W naszym budynku uczyć się mają wyższe klasy – podkreśla Krzysztof Nowosielski, dyrektor obecnego Gimnazjum nr 13. I choć piątkowym, organizowany przez związki strajk nauczycieli, był formalnie skierowany przeciw dyrekcji szkoły, przyznawał, że sercem jest ze swoimi nauczycielami.

- Jestem zażenowany kiedy w mediach – propisowskich mediach – o gimnazjach mówi się jak o „siedlisku zła” - nie ukrywa Nowosielski. - Może gdyby urzędnicy z ministerstwa przyszli do nas, przekonaliby się jak jest naprawdę – sugeruje dyrektor.

Rodzice mają wybór

Dyrekcja szkoły zapewniała równocześnie, że na strajku nie cierpią rodzice. - Mamy z nimi świetny kontakt. Rano nie zjawił się praktycznie żadnej uczeń, ale gdyby któryś z rodziców miał problem, musiałby iść do pracy i nie chciałby zostawiać swojego dziecka w szkole – są nauczyciele wytypowani do opieki nam takimi uczniami – zaręczał dyrektor. Przyznawał: zajmę się dziś robotą papierkową.

Strajk odbije się na nauczycielskich kieszeniach

Nauczyciele w czasie strajku zebrali się za to w pokoju nauczycielskim. Siedmiu z nich – ci, którzy do strajku nie chcieli się włączyć – przebywali w sali lekcyjnej, gdzie zaplanowano zajęcia dla uczniów, którzy w piątek zjawią się w szkole. - Boli na fakt, że nie jesteśmy jednomyślni – nie ukrywała Milena Nocoń. Wyjaśniała, że kilkoro nauczycieli zdecydowało się w piątek pracować głowie ze względów światopoglądowych i finansowych. - Za strajk będziemy mieli odliczone z pensji – tłumaczyła nauczycielka.

Czytaj więcej