News

Sieć szpitali? Niepoważne państwo!

Poseł Andrzej Sośnierz specjalnie dla Silesion.pl: jest jeszcze szansa na zmiany w ustawie o sieci szpitali. Refleksja już nadchodzi

Z Andrzejem Sośnierzem, posłem PiS, byłym prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia, rozmawia Maria Zawała

Co pan myśli o przyjęciu przez rząd ustawy o sieci szpitali?

Z jednej strony żałuję, że nasze argumenty nie przekonały ministra zdrowia, żeby zmienić tę ustawę, z drugiej strony bardzo dziękuję panu premierowi Gowinowi za zdecydowaną postawę. Zobaczymy, jak to będzie, bo daliśmy sobie trochę więcej czasu. Zmiany mają obowiązywać od 1 października. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. 

Czy to wystarczy, by w ustawie "posprzątać"?

Dobrze, że zostało dane więcej czasu, by poprawić, bądź zasadniczo zmienić niektóre jej zapisy. By przedstawić więcej argumentów, przekonać o szkodliwości wielu rozwiązań.

CZYTAJ KONIECZNIE: Te szpitale wypadną z sieci! - ZOBACZ LISTĘ SZPITALI DO LIKWIDACJI

Co jest najbardziej szkodliwe w tej ustawie?

Dwie rzeczy kontestuję. Sposób finansowania szpitali sieciowych, czyli to, że pieniądze pójdą przed pacjentem. To zmienia optykę, bo pacjent staje się kosztem, a nie przychodem. 

Nie trzeba się będzie starać o pacjenta, skoro pieniądze i tak będą?

No, właśnie tak. To pierwsza rzecz, druga to archaiczna konstrukcja wejścia do sieci, która powoduje, że część szpitali istotnych dla bardzo ważnych świadczeń z sieci wypada. Przede wszystkim zakłady niepubliczne, które spełniły bardzo istotną rolę w rozwiązaniu ważnych dla państwa problemów z dostępem do świadczeń, m.in. kardiologicznych, okulistycznych, ortopedycznych, dializ. Trzeci argument to tworzenie dziwacznych koalicji, by wejść do sieci. Zasadniczo burzą sens struktury opieki zdrowotnej. Trzeba do tego  podchodzić z dużą rozwagą i najlepiej od razu wiele rzeczy zmienić.

Widzi pan szanse, że szpitale niepubliczne, najbardziej zagrożone, zostaną uratowane?

Ja nie rozumiem tej nienawiści do szpitali niepublicznych, które rozwiązały Polakom kilka problemów, których państwo rozwiązać nie potrafiło swoimi środkami. Przykładowo: dostęp do dializ. Przed reformą nie dało się stworzyć sieci stacji dializ, by zabezpieczyć potrzeby pacjentów. Gdy  dopuszczono podmioty niepubliczne, w ciągu trzech lat sprawa została rozwiązana definitywnie. Doprawdy więc, nie rozumiem tej nienawiści do podmiotów niepublicznych.

Która oznacza likwidację niepublicznych szpitali, także miejsc pracy.

Nie można pominąć niepoważnej roli państwa, któremu to państwu prywatni inwestorzy zawierzyli. W nagrodę za zrealizowanie wielu zadań w imieniu tego państwa, zostaną teraz wyrzuceni poza sieć. To jest niepoważne, wymaga refleksji, dobrze, że mamy na nią więcej czasu.

Refleksja nadejdzie?

Już nadchodzi, bo samo przedłużenie czasu wejścia w życie ustawy oznacza, że ta refleksja w rządzie jest. Może jeszcze nie u wszystkich, niekompletna, ale mamy szanse.

Patrząc na śląskie podwórko, gdzie pan widzi największe zagrożenia po wejściu ustawy o sieci szpitali?

Nie będę wymieniał nazw szpitali, bardziej chodzi o zjawisko. Część szpitali publicznych będzie naturalnie w sieci, część poza. To wszystko jest bez sensu. Ja w ogóle nie rozumiem, jakie ma być dobro tej ustawy, bo na pewno nie będzie nim zwiększenie, ułatwienie dostępu do świadczeń dla pacjentów. Jedynym dostrzegalnym pożytkiem jest to, że szpitale sieciowe będą miały spokojniejsze finansowanie, ale system opieki zdrowotnej nie działa dla radości świadczeniodawców, tylko po to, by dobrze zaspokajać usługi zdrowotne pacjentów.

Minister zdrowia twierdzi, że skrócą się kolejki do świadczeń.

To bzdura, przepraszam, ale to nijak się ma do tej ustawy, nijak! To nieprawdziwe zdanie. Łączenie kolejek z siecią szpitali? Można powiedzieć tylko tak: sieć ma szanse wydłużyć kolejki, ale skrócić nie ma szans!

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Wnętrza