Czytasz: Seria włamań do aut na osiedlu Witosa

Seria włamań do aut na osiedlu Witosa

Parking pod blokami przy ul. Ossowskiego w Katowicach opustoszał. Mieszkańcy wolą parkować nawet kilkaset metrów dalej. Wszystko po serii włamań do aut, które zaczęły się we wrześniu.

Przynajmniej trzy włamania w ciągu ostatniego miesiąca. Tyle naliczyli mieszkańcy. Pierwszym razem ktoś dobrał się do samochodu dostawczego, którym na osiedle Witosa przyjechali pracownicy remontujący sieć gazową. - Ukradziono im plecak z dokumentami, portfelem i telefonem – mówi jeden z mieszkańców. Dodaje, że zrobiło się głośno. - Przekleństwa gazowników przez chwilę słychać było na pół osiedla – mówi.

Garaż pilnie wynajmę

Kilka dni później i kilkadziesiąt metrów dalej, pod marketem naprzeciw bloku przy ul. Ossowskiego 4, ktoś włamał się do osobówki. Zniknęły rzeczy osobiste kierowcy. Do ostatniego włamania doszło 12 października. Tym razem pod samymi oknami lokatorów wieżowca. - Od tej pory parkuję w wynajętym garażu, po co mam kusić los? - pyta retorycznie pani Alina, mieszkanka osiedla. Pokazuje na parking przed swoim blokiem. - Widzi pani jak pusto, sąsiedzi też się boją. Kombinują tak, by parkować gdzie indziej. Niektórzy od momentu, gdy zaczęły się włamania, zostawiają samochody nawet kilka ulic dalej – zaznacza katowiczanka.

„Włamania odbywają się na bardzo małym obszarze. Jako mieszkaniec tego osiedla, stwierdzam, że wcześniej nie dochodziło do takich zdarzeń, w tym rejonie i z taką częstotliwością” - napisał na kontakt@silesion.pl jeden z naszych czytelników.

Kradł to, co było zostawione na widoku

Serię włamań na osiedlu Witosa potwierdza katowicka policja. Dla lokatorów ma jednak dobrą informację. - Sprawcę udało się zatrzymać, mieszkańcy nie muszą się już obawiać – mówi aspirant Sebastian Imiołek z katowickiej komendy policji. Szczegółów sprawy, ze względu na dobro śledztwa, nie chce zdradzać. Przyznaje jednak, że złodziej przyznał się do winy. - Nie wykluczamy, że mógł działać nie tylko na osiedlu Witosa. Działał bowiem w bardzo charakterystyczny sposób. Wybijał szybę w aucie i zabierał z niego to, co kierowca zostawił na widoku – mówi Imiołczyk. Dodaje, że w ten sposób z jednego z aut przy ul. Ossowskiego zniknęła damska torebka, z innego nawigacja. - Niestety właściciele aut sami prowokują takie zachowania. Znam przykład, gdy złodziej włamał się do auta, bo zobaczył gumę do żucia. Apelujemy, by nie kusić złodziei – mówi aspirant.