Czytasz: Semka: Błaszczak nie pomoże Gorzelikowi

Semka: Błaszczak nie pomoże Gorzelikowi

RAŚ z radością przyjąłby nawet najmniejszą interwencję służb państwowych w trakcie zjazdu, jako dowód na swe prześladowania. Nie sądzę, by minister Błaszczak chciał pomagać w tym Gorzelikowi – mówi publicysta Piotr Semka.

Waldemar Szymczyk: 46 ugrupowań skupionych w Wolnym Sojuszu Europejskim (EFA) pojawi się 30 marca w Katowicach na zaproszenie Ruchu Autonomii Śląska. W niektórych środowiskach, nie tylko prawicowych, wywołuje to niepokój. Dlaczego?

Piotr Semka: – To naturalne, że taki kongres kojarzy się z żądaniami separacyjnymi. Proszę pamiętać, że EFA tworzą dwa rodzaje ugrupowań. Te, które dążą do autonomii i nie jest kwestią sporu, czy reprezentują osobne narody. Tak jest w przypadku Łużyczan, czy Fryzów. Natomiast problemem staje się sytuacja, w której samo istnienie jakiejś zbiorowości jako osobnego narodu jest przedmiotem dyskusji. I tutaj z kolei jako przykład mogę podać Unię Ludu Alzackiego, czy Partię Bawarską. Żadna licząca się siła polityczna w RFN czy Francji nie uznaje Alzatczyków, czy Bawarczyków jako odrębnego narodu. Podobną sytuację mamy zresztą w naszym kraju w wypadku sporu o narodowość śląską. Większość ugrupowań w Polsce, i tych prawicowych, i lewicowych, nie uznaje Ślązaków jako narodu. Tylko wśród części działaczy Platformy Obywatelskiej pojawiło się myślenie w kategoriach poprawności politycznej „trzeba popierać każdą mniejszość jaka by ona nie była”. Stąd ten egzotyczny sojusz polityczny PO z RAŚ w Sejmiku Województwa Śląskiego. Taka sytuacja nie mogłaby się wydarzyć we Francji czy Niemczech, gdzie żadna licząca się siła polityczna nie wejdzie w sojusz z tego typu ugrupowaniami.

Ale skoro w konferencji będzie uczestniczyć prawie 200 delegatów z kilkunastu krajów, to może pora uznać, że autonomia regionów jest zjawiskiem zupełnie normalnym w świecie i nie jest to problem tylko Śląska i Polski?

Autonomie, owszem, zdarzają się, ale nie są jedynym modelem kształtowania relacji wewnątrz państw europejskich. Ugrupowania, które zrzeszone są w EFA to raczej outsiderzy w obrębie życia politycznego swoich państw. Jeśli popatrzeć na deputowanych w parlamentach krajowych, którzy reprezentują ugrupowania autonomistów, to okaże się, że są one izolowane politycznie. Owszem, niektóre – dość nieliczne – liczą się w polityce, jak np. Partia Walii, Nacjonalistyczny Blok Walencji, czy Szkocka Partia Narodowa, ale generalnie są to środowiska stosunkowo marginalne. Oprócz paru wypadków, jak np. szkocka SNP, nie zauważyłem, żeby potrafiły one doprowadzić do wybrania przedstawicieli do parlamentów swych krajów.

W przypadku RAŚ ciekawe jest jedno spostrzeżenie, na które mało kto zwraca uwagę. Idąc w kierunku EFA – RAŚ wyraźnie podąża w kierunku lewicowego skrzydła, ponieważ należy do niej wiele ugrupowań lewicowych, jak chociażby Republikańska Lewica Katalonii. W dodatku w Parlamencie Europejskim ugrupowania autonomistów tworzą wspólną grupę z Zielonymi. Ciekawe, jak na to zareagują tradycyjnie konserwatywni Ślązacy? Ale powtarzam, podstawowym pytaniem jest to, czy możemy mówić o narodzie Śląskim. Ja uważam, że nie, że jest to część narodu polskiego.

Na plakatach informujących o zjeździe jest hasło „Autonomia to normalność”…

Sprytna taktyka RAŚ polega na tym, że deklaruje: „my nie chcemy autonomii tylko dla siebie, ale dla całego kraju. Dla Wielkopolan, Kaszubów, czy Podlasia”. Tylko że w tych regionach nikt nie podchwycił takich haseł. Żadne ze znaczących tam środowisk nie stawia postulatu autonomii!

Poza tym, na zjeździe pojawią się nie tylko ugrupowania mówiące o autonomii. Będą także takie, które wprost nawołują do secesji, np. Katalończycy. Co prawda, oficjalnie RAŚ dystansuje się od tego, ale proszę wejść na ich stronę internetową i poczytać, jak ciepło piszą o niepodległościowych dążeniach Katalończyków i jak im kibicują na kolejnych etapach przygotowań do secesji.

Może problem polega na tym, że wiele osób myli autonomię z separatyzmem?

Każdy, kto się boi separatyzmu wie, że autonomia to tylko pewien etap na drodze do dalszych żądań. 20 lat temu Katalonia też chciała tylko autonomii. Teraz stawia się postulat powołania osobnego państwa. Niektórzy politycy socjalistyczni, którzy wówczas tolerowali te dążenia katalońskie, mówią dziś, że żałują tego. W przypadku Polski nie są to więc całkowicie wymyślone i bezpodstawne lęki.

Proszę zauważyć, że w Niemczech nie ma okręgów autonomicznych, mimo że są oficjalnie uznane przez państwo mniejszości narodowe. W tym kraju, podobnie jak we Włoszech, gdzie na północy jest silna mniejszość tyrolska, która ma odrębną kulturę i język, hasło autonomii nie jest aprobowane. Są to bowiem kraje o charakterze unitarnym, podobnie zresztą jak Polska, i nie tworzą regionów autonomicznych. Tymczasem u nas usiłuje się to zjawisko przedstawiać jako jakiś rodzaj zaściankowości, uporu związanego z centralizmem, czy nawet nacjonalizmem. Na określenie głównych sił politycznych używa się czasami na Śląsku określania „warszawskie partie”. Tymczasem proszę pamiętać, że często są w nich ludzie silnie związani ze śląskością, ale także z polskością i takie określenia są dla nich po prostu obraźliwe. W ogóle zauważyłem, że RAŚ-owi bardzo łatwo przychodzi obrażanie wszystkich dookoła, ale sami mają bardzo cienką skórkę.

Czy w związku z tymi wszystkimi obawami, o których Pan mówił, zjazd Wolnego Sojuszu Europejskiego powinien się odbyć na Śląsku?

Skoro w Polsce członkiem EFA jest RAŚ, naturalne że chciano poprzez wyznaczanie właśnie takiego a nie innego miejsca spotkania, wyrazić poparcie dla dążeń Ruchu. Będę z uwagą obserwował, jaką retorykę przyjmie na tym spotkaniu Jerzy Gorzelik i jego zwolennicy. RAŚ z radością przyjąłby nawet najmniejszą interwencję służb państwowych w trakcie zjazdu, jako dowód na swe prześladowania. Nie sądzę, by minister Mariusz Błaszczak chciał pomagać w tym Gorzelikowi.

Piotr Semka, publicysta i dziennikarz

Waldemar Szymczyk, autor wielu publikacji na temat Śląska, członek Rady Redakcyjnej kwartalnika „Fabryka Silesia”, dyrektor wydawniczy Imago PR.

Czytaj więcej