Czytasz: Sekcja zwłok nie wyjaśniła przyczyn śmierci bezdomnego

Sekcja zwłok nie wyjaśniła przyczyn śmierci bezdomnego

Prokuratura sprawdza teraz czy pacjent faktycznie odmówił leczenia.

- Sekcja zwłok nie wykazała, jaka była przyczyna śmierci bezdomnego mężczyzny, który przez 27 godzin był trzymany na podłodze w salce z otwartym oknem na izbie przyjęć w szpitalu w Pszczynie. Prokuratura zleciła dalsze ekspertyzy – donosi katowicka Gazeta Wyborcza.

Przypomnijmy: 47-letniego bezdomnego do szpitala w Pszczynie pogotowie ratunkowe przywiozło 8 stycznia. Pacjent trafił tam pijany i wychłodzony. Mężczyzna miał problemy z chodzeniem i zgłaszał bóle stóp. Wcześniej lekarze leczyli go tu z powodów ataku padaczki i nadużyć alkoholowych.

W poniedziałek 8 stycznia ułożono go na ziemi na materacu, by jak twierdzi spółka Dializa, pod którą podlega tutejszy szpital, pacjent nie spadł z łóżka. Mężczyzna przebywał w izolatce, miał leżeć przy otwartym oknie obok kaloryfera, nakryty kocami.

 NIE ŻYJE 47-LATEK. W PSZCZYŃSKIM SZPITALU NIE DOCZEKAŁ SIĘ POMOCY?

Po ponad dobie tutejszy personel zawiadomił straż miejską, aby zabrała pacjenta ze szpitala. Strażnicy odmówili, bo jak stwierdzili, z mężczyzną nie było kontaktu i o całej sytuacji powiadomili Ośrodek Pomocy Społecznej.

Strażnicy w obecności pracownika OPS otrzymali od personelu szpitala kartę informacyjną, z której wynikało, że pacjent jest wydolny oddechowo-krążeniowo i przekazano go straży miejskiej w celu transportu do noclegowni. Strażnicy nadal odmawiali jednak przyjęcia 47-latka.

Pacjent w ich obecności dostał drgawek, funkcjonariusze zaczęli mu udzielać pierwszej pomocy i dzwonić pod numer 112, by poinformować, że nikt z personelu medycznego nie udziela mu pomocy. Następnie mężczyzna miał kolejny atak padaczki, więc o godz. 10:40 lekarz przyjął go na oddział neurologii. O godzinie 20.30 pacjent był w stanie agonalnym, a o 21.20 stwierdzono jego zgon.

Nie mają sobie nic do zarzucenia 

Witold Jajszczok, rzecznik prasowy spółki Centrum Dializa, która dzierżawi od powiatu szpital w Pszczynie, stwierdził zaraz po zdarzeniu, że spółka nie ma sobie nic do zarzucenia. Rzecznik argumentował, że pacjent nie wyrażał zgody na leczenie, dlatego go nie zbadano ani nie przyjęto wcześniej na oddział.

Sprawę od początku bada prokuratura. Jak się okazuje, sekcja zwłok nie dała odpowiedzi na pytanie, co było przyczyną śmierci mężczyzny, a badanie krwi nie wykazało obecności alkoholu.

- Zleciliśmy kolejne ekspertyzy, w tym badanie histopatologiczne, pod kątem wyziębienia organizmu oraz toksykologiczne, które być może dadzą nam odpowiedź na pytanie, czy mężczyzna wcześniej nie zatruł się alkoholem nienadającym się do konsumpcji - informuje Mariola Musiał Prokuratur Rejonowy w Pszczynie.

Bezdomny faktycznie odmówił leczenia? 

Prokuratura wyjaśnia też, czy trzymając wychłodzonego pacjenta w pomieszczeniu z otwartym oknem, nie narażono go na niebezpieczeństwo utraty życia. Niewyjaśniona pozostaje również kwestia koców, którymi mężczyzna według rzecznika szpitala został okryty, a których strażnicy miejscy wezwani do bezdomnego nie widzieli.

Prokuratura sprawdza też, czy mężczyzna świadomie nie wydał zgody na leczenie, czy też nie wydał jej, bo spał lub był nieprzytomny? Na razie bowiem prokuratura nie otrzymała ze szpitala dokumentu, który by to wyjaśniał.

Czytaj więcej