Czytasz: Markiewicz do Durczoka: "sami sędziowie przegrają każdą wojnę"

Markiewicz do Durczoka: "sami sędziowie przegrają każdą wojnę"

15:05
O co chodzi ze sporem o sądy? Kamil Durczok w rozmowie z szefem największego stowarzyszenia sędziów w Polsce.

- Jeżeli ludzie staną po naszej stronie, to niezależnie od tego jaka opcja będzie przy władzy; jeżeli ludzie powiedzą nie zawłaszczeniu sądów, to żaden polityk się nie odważy zawłaszczyć tych sądów - mówi sędzia Krystian Markiewicz


O co toczy się ten spór? Czy to wprowadzenie różnorodności czy zawłaszczanie państwa? Jak sędziowie przygotowują się na kolejną odsłonę walki o praworządność? Co dalej po wyborze nowych członków do Krajowej Rady Sądownictwa? Gościem Kamila Durczoka jest sędzia Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA.


Wydaje się, że minister Zbigniew Ziobro wychodzi zwycięsko z walki o wpływ na system sądownictwa. Najpierw Trybunał Konstytucyjny, potem trzy ustawy zmieniające wymiar sprawiedliwości, wreszcie Krajowa Rada Sądownictwa. 3:0 dla ministra Ziobry?

Kamil Durczok: Próbuję się postawić w roli obywatela, który, jak większość, z tej materii prawnej niczego nie rozumie. Pytanie o co właściwie chodzi? Zbigniew Ziobro mówi mu: "będziesz w końcu miał różnorodność w KRS", wy mówicie "masz pan koniec świata”.

sędzia Krystian Markiewicz: Wiekszość z nas ma samochody i podrózuje po drogach. Widzimy jakie problemy ma kierowca, który jechał i niestety trafił na kolumnę rządową. O to chodzi. Czy jadąc, jeśli zderzymy się z jakimś prominentnym politykiem, będziemy mieć szansę na sprawiedliwość w sądzie?

A tak dokładniej? Czym sędzia Sądu Okręgowego w Oświęcimiu, bo tam pewnie będzie właściwość miejscowa zderzenia Seicento z limuzyną pani Szydło, jest zależny od KRS w sprawie wypadku?

Od początku. Zobaczmy co sie dzieje z prokuraturą. Trzech prokuratorów już mówi, że sie chce wyłączyć z tego, ponieważ jak rozumiem, zapatrywanie ich szefów nie zgadza się z ich rozeznaniem sprawy. To jest jedna rzecz. Później ta sprawa jest kierowana do sądu w Oświęcimiu. Wyobraźmy sobie, że tę sprawę dostaje sędzia, który nie sprosta oczekiwaniom ze świata polityki. Można takiego sędziego bardzo szybko usunąć w postępowaniu dyscyplinarnym. Kto to zrobi? Sąd dyscyplinarny zależny od ministra sprawiedliwości. Kto wybiera sędziów do izby dyscyplinarnej, np. Sądu Najwyższego. Krajowa Rada Sądownictwa. Właśnie ta Krajowa Rada Sądownictwa, która została wybrana wczoraj. Jeśli to są byli pracownicy ministerstwa sprawiedliwości, osoby powiązane finansowo i stanowiskami z ministerstwem sprawiedliwości, to przed kim oni będą nas bronić?

Jak finansowo?

Większość z nich, albo ich rodziny, to są nowopowołani prezesi sądów. To są dodatki. Bywają delegowani do sądu wyższego rzędu nieraz o dwa szczeble. Trafiają do komisji konkursowych, o których decyduje ministerstwo sprawiedliwości, albo byli delegowani do ministerstwa. To wszystko idzie w tysiące każdego miesiąca.

Panie sędzio, a jaka jest gwarancja, że do tej pory tak nie było?

Gwarancja jest olbrzymia. Politycy nie mieli żadnego wpływu na to, kto zostanie sędzią w Rzeczypospolitej. Politycy nie mieli na to wpływu, czy sędzia za swoje orzeczenie zostanie wyrzucony z zawodu, albo przeniesiony z Katowic do sądu w Suwałkach. Nie mieli na to wpływu. A teraz mają. To jest ta różnica. Wiemy, że to działa na zasadzie kija i marchewki. Marchewką są pieniądze. Kijem jest postępowanie dyscyplinarne. Tak to działa w takich państwach jak Białoruś, czy inne państwa, gdzie politycy przejęli sądy.

Co wy możecie zrobić oprócz tego, że protestujecie?

Musimy walczyć o jedność środowiska sędziowskiego.

Ta jedność właśnie została złamana przez to, że część sędziów mimo waszego apelu zdecydowała się kandydować do tej Rady, a potem zostać wybrana.

Poczytuję to jako pewnego rodzaju prowokację. Jeżeli chodzi o ponad dziesięć tysięcy sędziów i osiemnastu, którzy się zgłosiło. To jest ich wstyd.

Co pan zrobi, jak pan spotka na ulicy, w sądzie, albo gdziekolwiek indziej kolegę, który kandydował i został wybrany do Krajowej Rady Sądownictwa?

Pewnie zdobyłbym się na to, żeby powiedzeć "dzień dobry, panie sędzio". To jest wszystko, o czym mógłbym porozmawiać.

Nie jest to specjalnie dotkliwa kara albo takie poczucie ostracyzmu wobec osoby, która do tej Krajowej Rady Sądownictwa się dostała.

Wbrew pozorom, z miesiąca na miesiąc, środowisko sędziowskie jest coraz bardziej przekonane o tym, gdzie jest ta jasna strona mocy. Te wybory do KRS-u to bardzo mocno pokazały. Gdyby te wybory były półotra roku temu, to wynik byłby dużo bardziej korzystny dla ministra sprawiedliwosci. Nie musiałby tak jak dziś biegać ze swoimi wiceministrami dzwoniąc do sędziów i namawiając, żeby kandydowali. Żeby na 10 minut przed zamknięciem terminów zgłaszać swoje propozycje sędziów z postępowaniami dyscyplinarnymi. My sobie poradzimy. Może być tak, że te postępowania dyscyplinarne mogą być dotkliwe dla sędziów, którzy nie boją się mówić tego, jak jest naprawdę i nawoływać do obrony. To jest czas próby.

Sami sędziowie przegrają każdą wojnę. Sojuszników szukaliśmy w społeczeństwie. Sędziowie zdają egazmin. Mimo różnych nacisków politycznych sędziowie wiedzą, co to znaczy orzekać zgodnie z literą i duchem prawa. Jeżeli ludzie staną po naszej stronie, to niezależnie od tego jaka opcja będzie przy władzy; jeżeli ludzie powiedzą nie zawłaszczeniu sądów, to żaden polityk się nie odważy zawłaszczyć tych sądów...


Czy sędziowie liczą na zmianę ukłądu sił po wyborach parlamentarnych w przyszłym roku? Czy planują stworzyć koalicję z którąś z sił politycznych? Co tak naprawdę zrobili posłowie PiS i Kukiz'15 wybierając kontrowersyjnych sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa? Zobacz całą rozmowę Kamila Durczoka z sędzią Krystianem Markiewiczem.


Czytaj więcej