Czytasz: „Samobójca” bawił się z policją w ciuciubabkę

„Samobójca” bawił się z policją w ciuciubabkę

Do komisariatu w Łabędach zadzwonił mężczyzna. Powiedział, że zamierza targnąć się na swoje życie. Nie podał jednak adresu i od razu odłożył słuchawkę. „Samobójcę” policja znalazła w dość nietypowym miejscu.

Patrole natychmiast ruszyły w teren w poszukiwaniu „desperata”. W tym czasie dyżurny próbował raz jeszcze nawiązać z nim kontakt. - Mężczyzna powiedział, że jest w Gliwicach przy ul. Planetarnej i za chwilę skoczy z okna – mówi nadkomisarz Marek Słomski rzecznik gliwickiej policji.

Zabawa z ciuciubabkę

Policjanci natychmiast udali się pod podany adres. Stwierdzili jednak, że przy ulicy nie ma wskazanego przez mężczyznę numeru domu. Przeszukali okolicę, na nic podejrzanego nie natrafiając. Tymczasem, podczas kolejnego połączenia z dyżurnym rzekomy samobójca stwierdził, że przebywa na ul. Kopernika. I ten adres nie został jednak przez stróżów prawa potwierdzony...

policyjna zasadzka

Mundurowi nabrali pewnych podejrzeń. Z pomocą techniki informatycznej zlokalizowali, skąd łączył się telefon komórkowy mężczyzny. Ku ich zdziwieniu okazało się, że był to... jeden z lokali rozrywkowych w Łabędach.  - Żaden z obecnych w lokalu mężczyzn nie przyznawał jednak, że dzwonił na policję – mówi Słomski. Wtedy stróże prawa wpadli na pewien pomysł. Dyskretnie skontaktowali się z dyżurnym i poprosili, aby raz jeszcze zadzwonił pod numer mężczyzny. Wtedy jednemu z klientów klubu odezwała się komórka.

Odpowie za głupi żart

- Okazało się, że mężczyzna wcale nie zamierzał odbierać sobie życia. Jego telefon na komisariat był po prostu głupim żartem, za który teraz odpowie – zaznacza rzecznik. Dodaje, że 32-latek został zatrzymany. Teraz czeka go kara grzywny w wysokości nawet do 5 tys. zł. Będzie musiał pokryć też koszty policyjnej akcji.

Czytaj więcej