Czytasz: Katowicki rynek z widokiem na toi-toja

Katowicki rynek z widokiem na toi-toja

Na katowickim rynku w wakacje urządzono spory plac zabaw dla dzieci. Tuż obok kilkanaście dni temu pojawiło się świąteczne lodowisko. A między nimi niespodzianka - rząd śmierdzących toi-tojów.

Jest na co popatrzeć! Co parę minut ktoś otwiera drzwi i...zaraz je zamyka, szukając lepszego standardu w kolejnym toi-toju. Od czasu do czasu pojawi się też bezdomny. W minioną sobotę jeden z nich wychodząc z przenośnej toalety dopiero zaczynał zapinać sobie spodnie. Szkoda tylko, że na wszystko patrzeć muszą dzieci. Tuż obok toi-tojów jest przecież plac zabaw.

No i prowizorka została

Walka o rynek z prawdziwego zdarzenia w Katowicach trwała od lat. W końcu udało się go wyremontować. Reakcje były różne, ale przełom nastąpił w minione wakacje, gdy przy sztucznej Rawie pojawiły się palmy. - Czuję się jakbym...nie był w Katowicach – przyznawało mi wówczas sporo mieszkańców. Nocne zdjęcia rynku pod palmami obiegły internert. Teraz, za sprawą niebiesko-białych przenośnych ubikacji, wszystko jakby wróciło do normy. Bo choć jest tutaj jarmark bożonarodzeniowy, są dekoracje i lodowisko, to na rynku śmierdzi, jest brudno, dodatkowo zaś co chwila słychać charakterystyczny odgłos klapiących, plastikowych drzwi. - To takie polskie! Zainwestować w coś, ale i tak zostawić prowizorkę – mówi katowiczanka Katarzyna Cholewka, którą spotkaliśmy na katowickim rynku.

W oczekiwaniu na miejski szalet

Kiedy na nowym rynku pojawiły się toi-toje? - Przy jedej z większym imprez, już chyba nikt nie pamięta której – mówi Dariusz Czapla z biura prasowego katowickiego magistratu. Nie ukrywa zdziwienia faktem, że mieszkańcy taki pomysł krytykują. – Być może już oswoiłem się z ich widokiem – przyznaje urzędnik. Dodaje, że plastikowe ubikacje są tymczasowe, wciąż trwa bowiem budowa tzw. budynku C4, czyli ciemnego pawilonu, w którym mieścić się mają miejskie szalety z prawdziwego zdarzenia. - Gotowy ma być w pierwszym kwartale 2017 roku. W tej chwili trwają już prace wykończeniowe, kładzione są kafelki – informuje Czapla. Sprawdziliśmy, we wtorek w pawilonie było pusto. Na zewnątrz dwóch pracowników majstrowało przy elewacji.

Prezydent zapowiada zmiany

Skoro urzędnicy na uruchomienie pawilonu każą nam jeszce czekać, to czy toi-toje stać muszą w tym miejscu? W bliskim sąsiedztwie placu zabaw dla dzieci? Dariusz Czapla: - Stanęły w najbardziej optymalnym miejscu – mówi. Dodaje, że korzystają z nich zarówno mieszkańcy, jak i handlujący na jarmarku. - Mają umowę z urzędem miasta. Mogą korzystać z naszych toalet, ale te zamykane są o godz. 15:30 – rozkłada ręce urzędnik.

Zmiany na rynku we wtorek zapowiadał prezydent miasta Marcin Krupa. O toi-tojach nie powiedział jednak ani słowa. Niebawem na rynku pojawi się za to...”drobna inwestycja upiększająca”. Jaka? Prezydent zdradzić nie chciał. - Nie będzie wymagała wielkich nakładów finansowych, będzie za to nową atrakcją – zapowiada Krupa.

 

Czytaj więcej