News, Komentarz

To nie koniec kłopotów Niebieskich

Miało być wspólne podpisanie porozumienia. Były rozmowy za zamkniętymi drzwiami i oświadczenie prezydenta Kotali.

- Ja kibicuję Ruchowi i wierzę, że nie spadnie do pierwszej ligi, bo inaczej to wszystko nie miałoby sensu - wyjawia prezydent Andrzej Kotala.

Przedstawiciele klubu weszli do chorzowskiego magistratu w południe. W sali posiedzeń Rady Miasta, gdzie miała odbyć się konferencja, pojawili się tylko na chwilę. Zapowiedzieli, że muszą uzgodnić finalną wersję porozumienia i zniknęli za drzwiami prezydenckiego gabinetu. Na półtorej godziny. Wychodząc, uzgodnień nie chcieli komentować. Do wspólnego podpisania ugody przed kamerami nie doszło. Głos zabrał prezydent Andrzej Kotala.

- Mamy to, czego wymagaliśmy w zamian za prolongatę w sprawie pożyczki - podkreślił prezydent.

Potwierdziły się informacje, do których dotarł Silesion.pl. Dodatkowym zabezpieczeniem udzielonej pożyczki jest nieruchomość spółki AMG Silesia. Jej właścicielem jest Aleksander Kurczyk, aktualny przewodniczący rady nadzorczej i były prezes. Termin ostatecznej spłaty wyznaczono na koniec lipca 2017 roku. W tym czasie władze klubu mają uregulować należności wobec pozostałych wierzycieli spółki. Prezydent potwierdził obawy, że osławiona „eRka” jest przedmiotem zastawu innego zadłużenia klubu.

Koniec ery giełdowej

Na warszawskiej giełdzie New Connect zadebiutowali jako pierwszy polski klub. Po 9 latach giełdowa przygoda Niebieskich ma się zakończyć. Zgodnie z zapewnieniami prezydenta Andrzeja Kotali, za pół roku kibice będą sprawdzali wyłącznie wyniki sportowe klubu.

- Myślę, że to jest dobry ruch. Skończą się manipulacje wartością akcji, która często była wartością sztuczną. Po drugie dowiemy się ile tych akcji jest, czy wszystkie są opłacone, czy są ważne? Poznamy czarno na białym wszystkich właścicieli spółki - mówi Kotala.

POŻYCZKA POD PRESJĄ

- Wtedy była inna sytuacja. Inaczej kibice wtedy myśleli. Każdy prosił, żeby ratować klub. To nie była prosta decyzja. Pożyczka została udzielona wobec ogromnej presji i woli wszystkich związanych z klubem - dodaje.

Andrzej Kotala przyznał, że nie przewidział tak złej kondycji Ruchu. Zarówno finansowej, jak i sportowej. Gdyby wiedział, wsparcia by nie było. W lipcu sytuacja była jednak zupełnie inna. Pusta kasa była przeszkodą w grze w ekstraklasie. Dziś fatalne wyniki finansowe przekładają się na wyniki sportowe. Ciężko będzie znaleźć sponsora. A bez niego, pomimo najszczerszych chęci, Ruch Chorzów, jaki znają kibice przejdzie do historii. Szansą ma być nowy prezes. Jeśli nie zdecyduje się na to Aleksander Kurczyk, trzeba będzie poszukać innego fachowca.

CZARNY SCENARIUSZ

Nieoficjalnie mówi się, że spłata pożyczki udzielonej przez miasto założona była o zbyt optymistyczny scenariusz. Aktualny harmonogram ma być bardziej realny. Jednak porozumienie z miastem, to nie koniec kłopotów Niebieskich. W rundzie wiosennej muszą wyjść ze strefy spadkowej. Na Cichej wiedzą, że przyszłość klubu zależy od utrzymania się w ekstraklasie. Stabilna pozycja w tabeli ułatwi pozyskanie sponsora.

Alternatywą jest upadłość klubu. Czwarta liga i budowanie zespołu od nowa. Wielu uważa, że ten czarny scenariusz jest lepszy niż kolejne miesiące niepewności w atmosferze nieuchronnego spadku.

Ostatnie słowo należeć będzie do chorzowskich radnych. Jeśli zagłosują za wdrożeniem dziś parafowanego porozumienia, to jego zapisy wejdą w życie. Decydująca sesja odbędzie się 22 grudnia.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Polityka