Kulinaria

Rogale na świętego Marcina

Dlaczego te rogale są takie pyszne? Sprawdziliśmy jak powstają.

O 7 rano wchodzę do pierkani Michalski na katowickim Nikiszowcu. To tam powstają rogale "Marcina". Chcę zobaczyć, jak piekarze wałkują ciasto. Dowiedzieć się, co kryje słodki farsz. Wreszcie, spróbować gorącego rogala, który dopiero co wyszedł z pieca. Muszę poznać sekret tego przysmaku. 

Rogal świętomarciński, zwany też marcińskim, narodził się w Poznaniu - Ale dlaczego nie przeszczepić fajnej tradycji na nasz grunt – mówi Agnieszka Michalska, właścicielka nikiszowieckiej piekarni. - Tłusty czwartek też obchodzi się w całej Polsce – dodaje. A kolejki po rogale na świętego Marcina są nie mniejsze niż po pączki w Tłusty Czwartek. Jej piekarnia nie ma certyfikatu na poznańskie rogale, ale zrobiła wariację na temat tego przysmaku. Rogal nazywa się „Marcin” i od kilku lat można go dostać na Śląsku. W okolicach 11 listopada, kiedy to imieniny obchodzi Marcin, po rogale ustawiają się kolejki.

I, co najlepsze, te wypieki pojawiają się sezonowo. Można je kupić od września do stycznia, choć ich popularność wzrasta właśnie w listopadzie.

- Nie kupimy ich latem, musimy za nimi zatęsknić. Może dlatego tak bardzo smakują – mówi Michalska.

Na pewno też kusi ich wnętrze. Bo rogal robiony jest z ciasta półfrancuskiego, ale farsz to biały mak, marcepan i orzechy. Na wierzchu lukier i migdały. Te śląskie „Marciny” robione są na maśle i nie mają sztucznych aromatów.

Wszystko jest ręcznie robione, więc żeby przygotować blachę takich rogali potrzebujemy pół doby. Niech więc nie zdziwi cena – 35 zł za kilogram. Zawsze można wybrać mniejszą sztukę za ok. 3 zł, albo zapomnieć o diecie i zjeść większą porcję (7-8 zł). Bo zjeść trzeba.

Rogal Marcina

Tradycja tych rogali sięga czasów pogańskich. Podczas jesiennego święta składano bogom ofiary z wołów lub z ciasta, które zawijano w kształt wolich rogów. Ale wygląd rogali ma nawiązywać do podkowy, którą – według podań – miał zgubić koń świętego Marcina.

Rogale są lubiane w naszym kraju, o czym świadczą liczby. Rzemieślnicy zrzeszeni w Cechu Cukierników i Piekarzy w Poznaniu sprzedają średnio 250 ton przysmaku w Dniu św. Marcina. Rocznie zjadamy około 500 ton tego wypieku, czyli 2,5 miliona sztuk. Nie dziwi się ten, kto skosztował. Ja też poznałam już sekret ich smaku.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Szkoła