Komentarz

Restauracja sędziego nie obsłuży. Każdy to „bandyta”

Jest moja, więc wpuszczam kogo chcę – twierdzi właściciel częstochowskiej restauracji „Cosmo”. Policja sprawdza, czy taka segregacja to nie przestępstwo.

Restauracja "Cosmo" z Częstochowy na językach

Kto tu zje i wypije a kogo odeślą z kwitkiem? Sprawa jest jasna. W korytarzu, tuż za drzwiami wejściowymi do „Cosmo” ulokowanego w żółto-czarnym, budynku przy częstochowskiej ul. Armii Krajowej, wisi tabliczka. „Uwaga! Pub nie dla lewaków. Nie obsługujemy bandytów z domiaru niesprawiedliwości (sędziów, prokuratorów, kuratorów etc.) oraz wszelkich komunistów”. W tej kategorii właściciel lokalu wymienia przedstawicieli: „multikulti, multisexu, zielonych i genderowców".

Restauracja "Cosmo" nie obsługuje także „współpracowników i sympatyków legalnych grup przestępczych”. Które to? Właściciel doprecyzowuje: „SB, PZPR, europejskiego sojuza i trzyliterowych służb”. Co to za dziwne zasady?

Na początku byliśmy dla wszystkich

Pani Agnieszka, menadżerka „Cosmo” przyznaje, że takie pytania zadają jej bardzo często. - Jestem już zmęczona, nie chcę się w tej sprawie więcej wypowiadać – przyznaje menadżerka. Właściciel restauracji "Cosmo" - Jacek Pawlikowski jest w Niemczech. Udaje się nam porozmawiać z nim telefonicznie. Okazuje się, że w uruchomionej w lutym zeszłego roku restauracji i pubie nie od początku funkcjonował „systemem segregacji klienta”. - Przez pierwsze miesiące gościliśmy wszystkich. Zdarzyli się jednak tacy klienci, że wprowadziłem ograniczenia - mówi właściciel częstochowskiego „Cosmo”.

Sędzia to klient, który nie pasuje do wizji

O jakich klientach mowa? O tych, którzy – jak twierdzi Pawlikowski – zachowywali się nieobyczajnie lub niezgodnie z wizją właściciela. - Przyszedł na przykład taki sędzia. Stwierdził, że jest tu fajnie, jedzenie jest dobre i że przyjdzie z kolegami. Twierdził jednak, że należy do elity i dla niego plus kilku kolegów trzeba lokal zamknąć. Nie chcę takich klientów – mówi wprost Pawlikowski. Przyznaje, że do gejów i lesbijek nic nie ma, pod warunkiem, że nie manifestują swojej seksualności. Z kolei przedstawicieli „trzyliterowych służb” to prostu nie lubi. Przyznaje się za to do sympatyzowania z Januszem Korwinem-Mikke. Niedawno był gościem „Cosmo”, z tego ta zamieściła obszerną fotorelację na swojej stronie internetowej.

Z wnioskiem do prokuratury

Częstochowian takie tłumaczenia jednak nie przekonują. Kilka dni temu „Cosmo” odwiedziła grupa przedstawicieli miasta z radną PO Jolantą Urbańską na czele. Radna relację zamieściła na swoich facebooku, tłumacząc, że broni klientów, którzy są dyskryminowani. Z takim wnioskiem poszła też do lokalnej prokuratury. Ta jednak w sprawie nie dopatrzyła się znamion przestępstwa i przekazała ją policji. - Prowadzimy postępowanie w sprawie nieuzasadnionej odmowy świadczenia usług – mówi podinspektor Joanna Lazar z częstochowskiej komendy policji.

Polska podzielona. Będą konsekwencje?

Właściciel „Cosmo” uważa jednak, że prawa nie łamie. Przyznaje, że nikt nie pyta tu klientów o to, czy są np. homoseksualni. - Jeśli niczego nie manifestują, są normalnie obsługiwani – zaznacza Pawlikowski. Socjolog Krzysztof Łęcki w całej sprawie dopatruje się jednak głębszego kontekstu. - Polska jest w tej chwili mocno podzielona. Politykom zależy na tym, by podziały zwiększać, co może mieć przykre konsekwencje – uważa naukowiec z Uniwersytetu Śląskiego. Jakie? - Zamykanie się w swoim gronie przypomina strukturę klubu piłkarskiego. Kogoś, kto myśli inaczej nigdy do niego nie wpuścimy, co więcej nie poznamy też innej opinii, bo przebywając tylko we własnym gronie jest to zwyczajnie niemożliwe. Takie zachowanie może doprowadzić do tego, że słowa już nie wystarczą i jak w świecie kiboli przejdą w regularne ustawki – przestrzega socjolog.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Historia naszego regionu