News

Replantacja twarzoczaszki. Sukces prof. Maciejewskiego

02:30

Chirurdzy Instytutu Onkologii w Gliwicach po mistrzowsku uratowali twarz kolejnej kobiety.

To była sekunda, zahaczyłam o wał maszyny, wciągnęło mi rękę, potem kitkę włosów, a potem już niewiele pamiętam - mówi pani Anna z Głogowa. Jest drugą pacjentką, u której lekarze pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego przeprowadzili udany zabieg replantacji powłok okolic twarzoczaszki.

Pacjentka przyjęta została do szpitala we Wrocławiu w trybie pilnym, dowiózł ją helikopter, a zabieg przeprowadzono w nocy  z 24 na 25 września.

 - Chcę podziękować wszystkim lekarzom i pielęgniarkom, którzy się w to zaangażowali i bezinteresownie odpowiedzieli na moje wezwanie, by w trybie pilnym stawić się na miejscu, we Wrocławiu, i z zaangażowaniem wykonać  ten zabieg - przyznał na wczorajszej konferencji prasowej prof. Adam Maciejewski.

Pani Anna doznała urazów wielonarządowych. Także kończyny górnej i dolnej. Czeka ją jeszcze długa rehabilitacja i niewykluczone, że kolejna operacja ortopedyczna, ale czuje się dobrze.

Obecna na konferencji prasowej była także pani Barbara - pacjentka, u której podobny zabieg prof. Maciejewski wykonał w sierpniu br.

Także pani Basia  uległa wypadkowi podczas prac rolniczych. Maszyna wciągnęła jej kok, zrywając włosy wraz ze skórą z głowy oraz części szyi i twarzy. Zabieg wykonany w Centrum Onkologii w Gliwicach przez zespół pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego był jedną z największych replantacji powłok okolic twarzoczaszki, a jednocześnie pierwszą tego typu operacją przeprowadzoną w tym ośrodku.

- Czuję się bardzo dobrze, powoli wracam do życia - przyznała pani Barbara. 

Jej operacja była jak dotychczas największą tego typu na świecie.

Replantacja skalpu to nie jest proste przyszycie oderwanych powłok z głowy, z czaszki. To przede wszystkim wykonanie mikrozespoleń naczyniowych, czyli odtworzenie układu krążenia, który został przerwany.

Operacja pani Anny trwała około 5 godzin, w wypadku pani Basi,  dodatkowo przekroczona została granica czasu, jaki minął od wypadku do zabiegu. Zgodnie z dotychczasową wiedzą medyczną i etyką można było zdyskwalifikować pacjenta oczekującego na operację, ponieważ od wypadku upłynęło ponad osiem godzin. Chirurdzy uznali jednak, że warto spróbować. I udało się.

- Dziś wiemy, że 8 godzin od wypadku do replantacji w wypadku schłodzenia i dobrego przechowania oderwanego fragmentu ciała, to czas, który jesteśmy w stanie pokonać. Co do techniczych trudności zabiegu? Dla nas to normalna operacja. Potrafimy takie rzeczy robić, niestety, jeśli chodzi o urazy wielonarządowe nasza klinika nie jest ośrodkiem, w którym można takie operacje wykonywać na co dzień. Potrzebny jest ośrodek, który takie dyżury mógłby pełnić 24 h - przyznał prof. Maciejewski.

Lekarze z Centrum Onkologii w Gliwicach słyną z pionierskich operacji. Chirurdzy pod kierunkiem prof. Maciejewskiego przeprowadzili dwa przeszczepy twarzy. Pierwszą z operacji przeprowadzono 15 maja 2013 r. u 33-letniego wówczas pana Grzegorza, który przeżył poważny wypadek. Był to jednocześnie pierwszy na świecie przeszczep twarzy ratujący życie.

W grudniu 2013 r. przeszczepili twarz 26-letniej  pani Joannie, cierpiącej od ponad 20 lat na nerwiakowłókniakowatość - łagodny nowotwór o podłożu genetycznym, który rozrastając się mógł zagrozić jej życiu.

W kwietniu 2015 roku 37-letniemu pacjentowi okaleczonemu przez nowotwór przeszczepiono w Gliwicach narządy szyi - krtań, tchawicę, gardło, przełyk, tarczycę z przytarczycami, struktury mięśniowe oraz powłokę skórną przedniej ściany szyi.

 

Czytaj więcej

Napisz do autora m.zawala@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Szkoła