Relacja, Polityka

Wielka koalicja przeciwko Bartyli

Rusza kampania referendalna. PiS, PO, Nowoczesna, Kukiz’15, SLD i ruchy miejskie w Bytomiu mówią jednym głosem.

Spotkali się w Operze Śląskiej. W tej samej sali, w której Damian Bartyla rozpoczynał swoją zwycięską kampanię wyborczą. Na arenie ogólnopolskiej nie ma mowy o współpracy. Tymczasem w Bytomiu PiS idzie ramię w ramię z PO, Nowoczesną, Kukiz’15, SLD i ruchami miejskimi. Przynajmniej do 3 grudnia. Wizja odwołania Damiana Bartyli połączyła na co dzień wrogie środowiska. 

- Bytomianie zasługują na lepsze miasto. Bytomianie zasługują na lepszego prezydenta, ktory nie chowa dokumentów i prawdy o stanie miasta. Bytom nie może pozwolić sobie na kolejny stracony rok - mówi Michał Bieda, PO.

- Bartyla nie radzi sobie w mieście z odpadami. Mówimy o miliardzie metrów sześciennych. Odpady są magazynowane na terenach miejskich, to jest skandal. Który prezydent chciałby, żeby u niego na podwórku, koło domu, były odpady niebezpieczne? Żaden. Ja też tego nie chcę, mieszkańcy tego nie chcą - dodaje Mariusz Janas, PiS.

Do apelu o odwołanie Damiana Bartyli dołączają aktywiści miejscy. To oni dziś w imieniu ugrupowań politycznych zainaugurowali kampanię referendalną. Wśród nich Piotr Jakoweńko ze stowarzyszenia Miasto Dla Mieszkańców.

- W życiu każdego społecznika jest taki moment, że trzeba wyjść z tych butów i zająć polityczne stanowisko - mówi Piotr Jakoweńko. - Obecne władze zupełnie nie mają pomysłu na śródmieście. Bytom jest miastem, które ma niezywkły i unikatowy potencjał. Całkowicie niewykorzystany.

Bytom jak Amber Gold?

Janusz Wójcicki stał za zorganizowaniem referendum odwołującym poprzednika Bartyli, Piotra Koja. Wspierał obecnego prezydenta. Dziś przed nim przestrzega.

- Straty są nieodwracalne. Ten człowiek rządzi w podobny sposób jak pewna spółka z Gdańska. Ktoś rządzi nim, a on rządzi nami. To nie są jego decyzje. Płacimy wysoką cenę za pośrednictwo polityczne. Ludze nie rozumieją dramaturgii sprawy. Jest bardzo źle - mówi Janusz Wójcicki.

Uchwałę w sprawie zorganizowania referendum o odwołanie prezydenta bytomscy radni podjęli 5 września. Ogłoszenie referendum przez Radę Miasta było następstwem nieudzielenia prezydentowi absolutorium z wykonania budżetu miasta za ubiegły rok. Wykonanie budżetu negatywnie zaopiniowała Regionalna Izba Obrachunkowa.

Wyniki referendum będą wiążące, jeżeli weźmie w nim udział blisko 26,2 tys. mieszkańców miasta. Jeśli bytomianie odwołają Bartylę, miastem do wyborów będzie zarządzał komisarz wyznaczony przez premier Beatę Szydło.

Damian Bartyla w fotelu prezydenta zasiadł w październiku 2012 r. po zwycięstwie w przedterminowych wyborach. W czerwcu tego roku, ponad 28 tys. bytomian opowiedziało się za odwołaniem ze stanowiska prezydenta Piotra Koja oraz całej Rady Miasta. Bartyla aktywnie nawoływał do odwołania prezydenta w referendum sprzed pięciu lat. O jego politycznej przyszłości zdecydują mieszkańcy już 3 grudnia.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kultura