Czytasz: Grzeszne prezenty
Radio Niepokalanów wrzuciło na swojego fejsbuka listę zabawek, których nie wolno podarować dzieciom

Post Radia Niepokalanów o zakazanych zabawkach świątecznych wywołał burzę w internecie. Wpis ma ponad 600 komentarzy i około dwa tysiące udostępnień.

„OSTRZEŻENIE!

Zbliżają się Mikołajki i Gwiazdka, dlatego podpowiadamy: Nie kupujcie tych zabawek swoim dzieciom. Mają one negatywny wpływ na ich maleńkie dusze.

Nie kładźmy pod choinką czarów, magii, demonów i innych złych rzeczy.”

Radio Niepokalanów / Facebook

prezenty na boże narodzenie. O jakich zabawkach powinniśmy zapomnieć?

Oczywiście o tych, które są najbardziej ukochane przez dzieci jak Harry Potter, Hello Kitty, Monster High czy Witch. Na liście są laleczki voodoo i bakugany. A także nie oznakowane żadną marką wampiry, potwory, duchy, czaszki, pentagramy. Wreszcie, zakazane są kucyki Pony, co wzbudza największe kontrowersje wśród komentujących post Radia Niepokalanów.

„A co te biedne kucyki zawiniły?”

„Moja córka od roku czasu ogląda bajkę My little Pony i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że dumna jestem z tego”.

Internauci pytają też o pozytywne przykłady.

„Może napiszecie gdzie w popkulturze dla dzieci jest dzisiaj Bóg, dobro i piękno?”

Nie brakuje też ironicznych komentarzy.

„Ech, a chciałem kupić laleczkę voodoo, ludzką czaszkę i pentagram na prezent, jak co roku... Chyba co innego będę musiał”.

lista zakazanych zabawek. Co na to kościół?

- Lista tych zabawek to prywatna opinia Radia Niepokalanów. Kościół już dawno zrezygnował z publikowania listy ksiąg zakazanych i nie ma co do tego wracać – mówi ks. Grzegorz Strzelczyk. - Każdy rodzic kieruje się własnym sumieniem. Najważniejsze to zdrowy rozsądek i zdrowy dystans – dodaje. Ksiądz mówi, że fajnie jeśli dzieci w ogóle czytają. A to, co czytają, powinni śledzić rodzice. To oni wiedzą, co spodoba się dziecku, a co może w nim wzbudzić lęk. I tym powinni się kierować.

Rodzice są świadomi

Podobne zdanie ma dr Anna Watoła z Wydziału Psychologii i Pedagogiki Uniwersytetu Śląskiego.

- Dzieci wybierają to, co jest w reklamach. Są chłonne jak gąbka i to one są konsumentami. Lepiej więc samemu wybrać prezent – mówi.

I dodaje, że dzieci mają mnóstwo zabawek, które są na chwilę, nie są interaktywne i nie zajmują dziecku czasu. - Polecałabym wybierać takie zabawki, którymi się można bawić, ale też dzielić się zabawą z innymi dziećmi – tłumaczy. Zdaniem Watoły, tak już się dzieje. Rodzice coraz częściej świadomie dobierają prezenty swoim dzieciom. A te niepożądanie częściej kupują dziadkowie czy ciocie.

Takiego samego zdania jest Marta Nendza, która prowadzi sklep z zabawkami Noski Noski. - Jest odwrót od produktów licencjonowanych, ale nie ma to nic wspólnego z wiarą. Dziś sięgamy do źródeł, do wyobraźni, chcemy żyć świadomie, ekologicznie i wybierać ponadczasowe rzeczy – mówi. I choć, jak przyznaje, przeczytała wszystkie części Harrego Pottera to w jej sklepie nie ma gadżetów z czarodziejem. Nie ma też kucyków Pony. Są kreatywne zabawki, które rozwijają wyobraźnię. I, okazuje się, że dzieci które mają wokół siebie takie zabawki, zapominają o bohaterach popularnych z telewizji bajek. Uwielbiają i wybierają plastelinę, która świeci w ciemnościach, albo piasek z cząsteczkami magnesu, z którym można eksperymentować. Lubią książki, które mają okna i drzwi, można nimi potrząsać i w nie dmuchać. Wreszcie, cieszą ich gwizdki na wodę, bańki mydlane czy domki dla lalek. Ostatnim hitem jest ogon jaszczura do przytulania, który też można przypiąć w pasie.

Andersen zbyt brutalny na świąteczny prezent?

- Trzeba używać głowy kupując prezent. Ale namawiamy do tego, by dzieciom oddać głos. Bo dzieci mają własne zainteresowania i kupujmy to, co jest podyktowane ich potrzebami – mówi Nendza.

Zdaniem Watoły, Harry Potter jest dyskusyjny i wzbudza kontrowersje. Ale, jak przyznaje, zna dzieci, które zaczęły czytać po tym, jak sięgnęły po Pottera.

- Nie ma co dzielić włosa na czworo. Bo niedługo zaczniemy się zastanawiać czy Andersen nie jest dla dzieci zbyt brutalny – komentuje ks. Strzelczyk.

Podsumowuje Watoła:

Tym, czego najbardziej dzieciom brakuje to wspólne spędzanie wolnego czasu, wyjście na basen, na lodowisko. Gdyby można mu było podarować taki karnet z wolnym czasem to byłoby zachwycone.

Czytaj więcej