Czytasz: Przywiązali psa do drzewa i zostawili. Są bezkarni

Przywiązali psa do drzewa i zostawili. Są bezkarni

Maks został porzucony w lesie bez wody i jedzenia. Miał 200 kleszczy. Nie wiadomo dokładnie, jak długo żył przywiązany do drzewa.

Właściciele Maksa przywiązali go sznurkiem do drzewa i zostawili w lesie w Rogoźniku, w gminie Bobrowniki. Za obrożę włożyli mu kartkę z napisem: „Jestem Maks, jestem bardzo fajnym psem, lubię dzieci, nadaję się na ogródek lub domek, moja pani już nie ma tyle siły, aby mnie mieć”.

Porzucony pies spędził w lesie przynajmniej jedną noc. Trudno oszacować, jak długo stał samotnie przywiązany do drzewa. Wiele wycierpiał bez jedzenia i wody. Do tego utrzymywały się wtedy wysokie temperatury. U weterynarza wyciągnięto mu 200 kleszczy!

Pies miał też czipa, dzięki któremu udało się namierzyć właściciela. Ten stwierdził, że Maksa przekazał do adopcji. Tłumaczył, że oddał go pół roku temu kobiecie z Siemianowic Śląskich, bo wyjeżdżał za granicę. Dzisiaj go do siebie nie weźmie, bo ma małe dziecko. Niemożliwe jest jednak zweryfikowanie, czy osoba z Siemianowic, która rzekomo wzięła pod opiekę Maksa, w ogóle istnieje.

Sprawę zgłoszono na policję, trafiła też do prokuratury. Prokurator z Będzina jednak umorzył postępowanie. Oznacza to, że sprawcy krzywdy Maksa pozostaną bezkarni. Maks to nie jedyny porzucony pies w Bobrownikach. Od ubiegłego roku taka sytuacja powtórzyła się aż czterokrotnie.

Dzisiaj zwierzę przebywa u nowej rodziny, ma nowy dom z podwórkiem. Właścicielka nie może jednak uregulować swojej adopcji, bo w czipie psa wciąż są dane poprzedniego właściciela.

Czytaj więcej

Komentarze