News

Przykład z Manchesteru. Czy panikę da się opanować?

Często zabiera więcej ofiar niż sam pożar, wybuch lub atak terrorystyczny. Panika, bo o niej mowa, to duże zmartwienie organizatorów imprez masowych. Czy da się ją opanować?

Manchester Arena, koncert Ariany Grande i niemal 20 tysięcy fanów na widowni. Głównie nastolatki. Kiedy w hali rozlega się huk, wybucha także panika. - A w chaosie trudno zachowywać się racjonalnie - twierdzą eksperci od bezpieczeństwa imprez masowych.

Śmierć w tłumie

Wybuch zabrał 22 osoby, w tym dwoje obywateli Polski. 59 uczestników koncertu zostało rannych. Biorąc pod uwagę salę pękającą w szwach, to naprawdę nieduża liczba, część z nich ucierpiała jednak w trakcie ucieczki. A przykładów śmierci przez panikę nie brakuje. Niektóre są wyjątkowo ekstremalne. Podczas pielgrzymki do Mekki w 2015 roku przynajmniej 717 osób zostało stratowanych na śmierć.

Są też tragiczne przykłady z naszego, polskiego podwórka. Na początku zeszłego roku podczas otrzęsin dla pierwszaków Uniwersytetu Techniczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy, w tłumie zginęły trzy osoby. Sekcje zwłok wykazały, że przyczyną zgonów było niedotlenienie wskutek ucisku na klatkę piersiową. Specjaliści od imprez masowych o przyczynach śmierci mówią jednak inaczej: winna jest panika!

Działamy jak...człowiek pierwotny

Jak to się dzieje, że rozsądna na co dzień osoba w sytuacji zagrożenia całkowicie traci głowę? - W momencie zagrożenia działać zaczynają pierwotne instynkty – mówi dr Sabina Ratajczak, psycholożka z Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej. Tłumaczy: - Następuje nagły wyrzut hormonów, które powodują m.in., że mamy więcej siły, nie czujemy bólu, jesteśmy gotowi do ucieczki. To atawistyczne uwarunkowania, które w logicznym świecie nie zawsze się jednak sprawdzają – przyznaje psycholożka. Nie ukrywa, że nad paniką trudno jest zapanować. Dużą rolę w tej kwestii oddaje specjalistom-organizatorom imprez masowych. - To oni odpowiadają za sprawną i bezpieczną ewakuację – zaznacza.

Brakuje nam wiedzy i techniki

Ewakuacja w Manchesterze - zdaniem ekspertów - była wzorowa. - To spuścizna niemal 20 lat prowadzenia procedur edukujących społeczeństwo. W Anglii od pierwszych lat szkolnych, uczy się zachowań na wypadek zagrożenia – zaznacza Grzegorz Cieślak z Centrum Badań nad Ryzykami Społecznymi warszawskiego Collegium Civitas. Nie ukrywa, że w Polsce edukacji pod tym kątem brakuje. - Co roku w szkołach przeprowadzany jest test na wypadek zagrożenia pożarowego, ale to nie wystarczy – uważa ekspert. Dodaje, że poza samą wiedzą techniczną (np. na temat tego, gdzie są wyjścia ewakuacyjne) Polakom brakuje też zrozumienia praw rządzących imprezami masowymi. - W tłumie zachowujemy się inaczej w pojedynkę. Gdybyśmy zdawali sobie sprawę, że nagle zatrzymując się powodujemy zagrożenie – bo pierwsza osoba oto widzi i zwolni, ale pięćdziesiąta będzie już dla nas jak pocisk - pewnie byśmy tego nie robili – zauważa Cieślak.

Kogo przy zagrożeniu pod ścianę?

Ekspert Collegium Civitas zaznacza także, że w 2015 roku zmieniły się przepisy prawne dotyczące imprez masowych. Kluczem zmian jest skierowanie niemal całej odpowiedzialności na organizatora wydarzenia. - Dyrektor teatru nie odpowiada już przede wszystkim za dobry repertuar, ale w ogromnej mierze także za bezpieczeństwo widzów i aktorów – wyjaśnia Grzegorz Cieślak. Dodaje, że taka zmiana prawna nieść powinna ze sobą także zmianę mentalności. - Nie ma już policjanta, który w razie co nas uratuje. Zanim dojdzie do tragedii, sami odpowiedzialni jesteśmy m.in. za takie przeprowadzanie ewakuacji, by nikomu nie stała się krzywda – mówi specjalista. Dodaje, że inaczej organizator zostanie postawiony pod ścianę, do odpowiedzialności.

Nie na 100, ale 120 procent!

Przed nami sezon obfitujący w koncerty i spotkania plenerowe. Czy organizatorzy biorą sobie rady ekspertów do serca? - Spełniamy wszystkie wytyczne ustawy o imprezach masowych – zapewnia Marek Adamczyk, student Uniwersytetu Śląskiego pełniący funkcję rzecznika prasowego Juwenaliów Śląskich. Zaznacza, że zagrożenia terrorystycznego – jak w Anglii – w Polsce na szczęście nie ma, zauważa jednak prawa rządzące imprezą masową. - Panika może pojawić się bez wyraźnego zagrożenia, nawet tu gdzie terrorysty nie ma – mówi. Zapewnia, że poza wytycznymi ustawy, tegoroczne juwenalia mają dodatkowe elementy zabezpieczeń. - Dodatkowe patrole medyczne, dodatkowe osoby przeszkolone z pierwszej pomocy, a także trzydzieści anonimowych osób z personelu, które obserwować będą czy podczas zabawy nie stosowane są m.in. zakazane używki – wylicza Adamczyk. - Jesteśmy gotowi nawet nie ma 100, ale nawet 120 procent – mówi organizator.

Czytaj więcej

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Tour de Pologne