News

Przeszukują plażę nad Pogorią. O co chodzi?

Późnym wieczorem potrafi się ich tu zejść nawet kilkunastu. Są charakterystyczni. Zawsze z saszetką na pasku lub niedużą torbą. I oczywiście wykrywaczem metali. „Poszukiwacze” pojawili się nad Pogorią.

Kilkanaście minut przed godz. 21. Na ścieżce wokół Pogorii III wciąż widać spacerowiczów. Pary siedzą na ławach przy podświetlonym molo, a kilkoro maluchów wciąż penetruje zakamarki placu dla zabaw przy tutejszych parkingach. Raz na jakich czas przejeżdża tędy rowerzysta. Nagle przy molo pojawiają się oni. W sportowych ubraniach, z saszetkami na paskach, z charakterystycznymi wykrywaczami metali.

Raz medal z „cudu nad Wisłą”, raz badziewny kolczyk

Więcej szczęścia miał ostatnio Karol. - Na plaży w Jastarni znalazł kilka srebrnych kolczyków, a kilka dni później najprawdziwszy medal wojskowy z 1921 roku – mówi będzinian pan Zygmunt. Jego syn uśmiecha się nieśmiało. - Nie sprawdzaliśmy jeszcze, ile jest wart – przyznaje chłopak. Ojciec pęka z dumy. - Pokaż pani co znaleźliśmy dzisiaj – zwraca się do Karola. Chłopak grzebie w kieszeni. Po chwili wyciąga z niej kilka bibelotów. Jest ciemno, ale „poszukiwacze” są przygotowani. Pan Zygmunt z saszetki wyciąga kompaktową latarkę.

Używany szybko się zwraca

Breloczek z kotwicą wygląda mi na plastik pociągnięty srebrną farbką. Ale kolczyk z cyrkoniami to już na pewno srebro. Karol po raz kolejny sięga jeszcze do kieszeni. Okazuje się, że znalazł jeszcze urwany łańcuszek i kilka przebitek. A to dopiero początek. „Poszukiwacze” mają jeszcze większą część plaży do przeszukania. Karol z wykrywaczem metali idzie wzdłuż brzegu, jego tato macha sprzętem równolegle kilka metrów dalej. Co chwila wykrywacze wydają z siebie charakterystyczny dźwięk. - Takie urządzenie kupić można za tysiąc złotych. Używane jeszcze taniej. Nasze już się spłaciły - przyznaje pan Zygmunt.

Nowa moda? Plaża pełna ludzi z wykrywaczami

Skąd taki pomysł? Będzinianin przyznaje, że do zakupu wykrywacza namówił go znajomy znad morza. - Sam chodził z nim po plaży. Pożyczyłem od niego urządzenie i jakoś mnie wciągnęło. Raz znajdzie się coś wartościowego, innym razem nie. Ale to całkiem przyjemne zajęcia – przyznaje pan Zygmunt. Jest już na emeryturze. Nie ukrywa, że z bycia „poszukiwaczem” nie da się utrzymać, więc to raczej sposób na nudę. Kilka razy dorobił sobie jednak dzięki nieostrożności plażowiczów.

- Teraz jest nas jeszcze mało, późnym wieczorem cała plaża nad Pogorią pełna jest takich jak my – mówi mężczyzna. - Czasem goni nas policja, ale nie robimy przecież nic złego. Żartujemy sobie czasem, że wyszliśmy na spacer z kijkiem, to przymykają na nas oko – dodaje.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.nykiel@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Video