Czytasz: Oszuści atakują śląskich przedsiębiorców

Oszuści atakują śląskich przedsiębiorców

Naciągacze sugerują w nich m.in. konieczność zapłaty za wpis firmy do rejestru. Później okazuje się, że albo takiego rejestru nie ma albo konto było prywatne.

List, wyglądający na pismo urzędowe, w swojej skrzynce znalazł m.in. pan Paweł, właściciel jednej z katowickich firm informatycznych.

- Otworzyłem i coś mnie tknęło – przyznaje katowiczanin. Zdziwił się, że znów musi wpisać swoją firmę do rejestru. - W dodatku nie zgadzała się nazwa podmiotu, któremu miałem za to zapłacić – mówi pan Paweł.

Ostatecznie list uznał za głupi żart. - Podarłem go i wyrzuciłem do kosza – przyznaje. Teraz okazuje się, że takich sytuacji jest dużo więcej. Sprawą oszustw zajęła się śląska policja.

Przekręcają nazwy, podają swoje konta

Skąd wysyłane są fałszywe listy urzędowe? - Póki co trudno ocenić skalę procederu. Przedsiębiorcy zgłaszają się do poszczególnych komend w naszym województwie. Ostatnio sprawa tego typu trafiła do żorskiej jednostki – mówi Adam Jachimczak z zespołu prasowego Komedy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Dodaje, że sprawcy działają w różnoraki sposób.

Zmieniają nazwy instytucji lub fałszują oficjalne pisma urzędnicze.

- Przedsiębiorca jest najczęściej informowany o konieczności wniesienia opłaty za wpis firmy do tzw. Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej i Firm. Nazwa jest łudząco podobna do oficjalnie istniejącej Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, gdzie wpis jest bezpłatny – mówi Jachimczak. Dodaje, że na korespondencji widnieje numer konta bankowego, na które właściciele firm mają przelać zazwyczaj kilkuset złotową opłatę, by ich firma znalazła się w bazie.

- Nieistniejącej bazie – podkreśla aspirant.

Wystarczy zanieść list do księgowego

Badająca sprawę śląska policja nie potrafi jeeszcze powiedzieć, ilu przedsiębiorców mogło zostać oszukanych. - Niestety część z nich z pewnością „dla świętego spokoju” zdecydowała się wpłacić żądaną kwotę. Oszuści często straszą odsetkami, sprawami sądowymi czy wpisem firmy do Krajowego Rejestru Dłużników – podkreśla Jachimczak. Nie ukrywa, że na taki list może się„naciąć” przede wszystkim młody przedsiębiorca, ktoś, kto firmę założył niedawno.

- Jeśli nie jesteśmy pewni, że korespondencja jest z urzędu, wystarczy sprawę skonsultować z księgowym. Ten z pewnością od razu zauważy na przykład przekręconą nazwę instytucji, która domaga się zapłaty – radzi oficer prasowy.

 

Czytaj więcej