Relacja

Przebił żonie oko. Śledcza wypuściła go z aresztu

Mieszkaniec Jeleśni zaatakował żonę. Chciał ją zabić. Gdy okazało się, że agresor jest chory, śledcza wypuściła go z aresztu.

Wobec prokurator z Żywca, która zdecydowała o uchyleniu aresztu mężczyźnie podejrzanemu o próbę zabicia żony, zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne – poinformował we wtorek PAP rzecznik katowickiej prokuratury regionalnej Ireneusz Kunert.

- Zapadła też decyzja, że sprawę od prokuratury rejonowej w Żywcu przejmie prokuratura okręgowa w Bielsku-Białej. Zwierzchnim nadzorem służbowym obejmie ją prokuratura regionalna w Katowicach. Tyle złego się w tej sprawie wydarzyło, że musimy w ten sposób zareagować - powiedział Kunert.

Zaatakował żonę. Przebił jej gałkę oczną

O sprawie poinformował dziennik "Fakt". Jak przypomniano, 25 maja br. w Jeleśni na Żywiecczyźnie Artur N. zaatakował nożem swoją żonę Iwonę. Przyznał, że chciał ją zabić. Kobieta została poważnie poraniona, m.in. miała przebitą gałkę oczną.

Sprawa trafiła do żywieckiej prokuratury. Napastnika, który usłyszał zarzut usiłowania zabicia małżonki, sąd umieścił w areszcie. Uznał bowiem, że podejrzanemu grozi nnie tylko wysoka kara z dożywociem włącznie, ale także istnieje groźba popełnienia kolejnego przestępstwa.

Zespół Elpenora: Zanim odzyka świadomość, może być agresywy

W areszcie podejrzany został poddany kilkutygodniowej obserwacji psychiatrycznej. Biegli uznali, że w chwili ataku na żonę był niepoczytalny. Dostrzegli u niego tzw. zespół Elpenora. Człowiek, który na niego cierpi, zanim odzyska pełną świadomość, budząc się może wykonywać różne czynności, także agresywne. Opinia dotarła do Żywca 20 października i na jej podstawie, jeszcze tego samego dnia, prokurator Anna Krasny zadecydowała o uchyleniu aresztu. Podejrzany wyszedł na wolność. Kobieta obecnie w żaden sposób nie jest przed nim chroniona.

To się może powtórzyć

Zdaniem śledczych z prokuratury regionalnej, którzy przyjrzeli się sprawie, opinia biegłych jest niepełna i występują w niej sprzeczności. - Jeśli się wczytać w opinię, to jest w niej wiele niejasności, nieścisłości i rzeczy, których biegli nie uwzględnili. Choćby tego, że groźby podejrzanego w stosunku do żony miały też miejsce w przeszłości. Jeśli pojawiają się wątpliwości, to prokurator może wezwać biegłych i zaczerpnąć ustnej opinii - powiedział w rozmowie z PAP Ireneusz Kunert.

Rzecznik dodał, że biegli ocenili też, iż epizod, który się wydarzył, raczej nie pojawi się w przyszłości. - Takiej pewności nie ma – podkreślił.

DECYZJA O WYPUSZCZENIU Z ARESZTU "CO NAJMNIEJ NIEFORTUNNA"

Zdaniem Kunerta "opinia biegłego nie jest prawdą objawioną". - Prokurator nie jest zwolniony od krytycznego podchodzenia do ewidentnych nieścisłości, niejasności, czy też logicznych wątpliwości. (…) Oczywiście, może ten człowiek faktycznie był niepoczytalny, ale na tej opinii nie można tego stanowczo oprzeć – powiedział rzecznik prokuratury regionalnej w Katowicach.

Kunert eufemistycznie określił decyzję żywieckiej prokurator o uchyleniu aresztu mianem "co najmniej niefortunnej".

ŚLEDCZA MOŻE STRACIĆ PRACĘ

Rzecznik dodał, że bielski prokurator okręgowy otrzymał już polecenie przeprowadzenia postępowania dyscyplinarnego wobec Anny Krasny. - W tej chwili prokurator nie jest zawieszona. Decyzję podejmie jednak prokurator okręgowy – dodał rzecznik.

Postępowania dyscyplinarne w skrajnych przypadkach mogą się zakończyć wydaleniem ze służby.

Zdaniem Kunerta, zażalenie na decyzję o uchyleniu aresztu złożył już pełnomocnik pokrzywdzonej. Rozpatrzyć go ma bielski sąd okręgowy. Rzecznik tej instytucji Jarosław Sablik poinformował we wtorek, że wniosek taki nie dotarł jeszcze ani tam, ani do sądu rejonowego w Żywcu. (PAP)

autor: Marek Szafrański

Czytaj więcej

Zmiana kategorii na: Turystyka