Relacja

Tu jest nasze miejsce

Protesty w Dobrzeniu Wielkim przybierają na sile. Najpierw były wiece. Teraz głodówka.

Gminny Ośrodek Kultury w Dobrzeniu Wielkim. Na scenie 12 łóżek polowych. Było 14, ale dwie osoby z powodu złego stanu zdrowia musiały przerwać protest. Bo to nie jest już zwykły protest, ale głodowy. Trwa już ósmy dzień. Mieszkańcy brak zgody na plan przyłączenia czterech podopolskich gmin wyrażali przez ostatnie 13 miesięcy. Najpierw powiedzieli „nie” w referendum. Później apelowali do premier Szydło o cofnięcie rządowej decyzji o przyłączeniu 12 sołectw do miasta Opole. Teraz strajkują. Stanowczo. 

- W Warszawie dzieją się rzeczy straszne. Tutaj te rzeczy dzieją się od 13 miesięcy. Cała Polska musi być skierowana na Opolszczyznę w tej chwili. To jest absolutnie bezprecedensowy przypadek łamania godności, samorządności przez mózg całej operacji powiększenia Opola, czyli Patryka Jakiego - mówi Michał Pytlik z Opola

Tu jest nasze miejsce
Mieszkańcy Dobrzenia Wielkiego w czasie prowadzonego strajku głodowego

„Nie wyrzucajcie Polski z naszych serc”

Zdaniem Michała Pytlika, w Opolu rządzi właśnie wiceminister Patryk Jaki. Przekonał rząd, żeby pomimo sprzeciwu mieszkańców zrealizować swój plan. Zakłada on przejęcie przez miasto terenów, które zajmuje Elektrownia Opole. Motywacją miało być odbicie polskiej elektrowni z rąk gmin zarządzanych przez mniejszość niemiecką. Te słowa z internetowego wpisu ministra oburzają mieszkańców.

- To się przekształciło w bardzo poważny problem narodowościowy. To jest skandal, że władze polskie buntują nas przeciwko sobie. Tu mieszkają bardzo dobrzy ludzie, ale jeśli ta sytuacja nie zostanie zagaszona, to może dojść do przykrych rzeczy - mówi Robert Herbut, protestujący instruktor tańca

- Wszystkie największe media opolskie są obsadzone kolegami pana Jakiego. To są bardzo mocne słowa, ale trzeba to powiedzieć. To jest sitwa. Oni pomagają mu medialnie akcentować podziały narodowościowe, których nie było. Tu w zgodzie żyje wspólnie Kresowiak, Ślązak, Niemiec, Polak - dodaje Roman Kołbuc

Anna Skorupska, mieszkanka Borek w poniedziałek obchodziła swoje urodziny. Nie jak dotychczas w gronie rodzinnym, ale z protestującymi. Choć po tych kilku dniach głodówki, to już przyjaciele. Podkreśla, że prezydent miasta Opola, Arkadiusz Wiśniewski stara się marginalizować skalę protestu mówiąc, że strajkują wyłącznie mieszkańcy Dobrzenia. Sama od dwóch dni, zgodnie z rozporządzeniem premier Beaty Szydło jest już mieszkanką Opola. Podobnie Józef Malcharczyk, który przedstawia się jako mieszkaniec Czarnowąs. Jego rodzinna miejscowość została włączona do miasta w całości.

My tu współpracujemy. Żyjemy razem i dobrze nam się tu żyło. Dlaczego rozrywają to wszystko? To jest jedna wielka tragedia wielu narodów. - pyta Józef Malcharczyk

Powiększenie obszaru Opola ma zwiększyć szanse miasta na konkurowanie z takimi ośrodkami jak Wrocław, czy Katowice. Protestujący mieszkańcy przyłączonych gmin nie wierzą w realizację tych założeń.

- Województwo opolskie może konkurować jako region. A żeby konkurować jako region, musimy się rozwijać równomiernie. Nie tak, że jedna stolica powiększa swoje granice kosztem innych. Opole i tak nie będzie konkurencyjne, ani z Wrocławiem, ani z Katowicami, a cały region będzie na tym tracił, bo stolica wyssie wszystko co można. - komentuje pomysł Michał Pytlik

WIELKI PROBLEM SPOŁECZNY

Henryk Wróbel, wójt okrojonej gminy Dobrzeń Wielki ma od nowego roku ogromny problem. Z jednej strony ekonomiczny. Musi zarządzać gminą bez 40milionowego przychodu. Z drugiej, dużo poważniejszy - społeczny.

- Do tej pory moich mieszkańców nikt nie słuchał. Nikt nie liczył się z ich zdaniem. Nikt nie przewidział skutków jakie wywoła takie przesunięcie granic. A skutki mamy dramatyczne, bo dwanaście osób głoduje, a ja się coraz bardziej boję o ich zdrowie. Staramy się zapewnić im opiekę medyczną, ale sama opieka to jest nic, jeżeli ludzie odmawiają przyjmowania pokarmów. Nie wierzę, że rząd zmieni cokolwiek. I to mnie przeraża najbardziej.

Sam wielokrotnie apelował do prezydenta Arkadiusza Wiśniewskiego i do wojewody opolskiego Adriana Czubaka. Bezskutecznie. Był też w Warszawie na spotkaniu w Sejmie z Komisją Samorządu Terytorialnego i Rozwoju Regionalnego.

Siedząc na tej komisji i rozmawiając na temat zmian granic Opola, dowiedzieliśmy się, że sprawa została już załatwiona. To było 19 lipca. Tak to wyglądało.

Jako pozytywny przykład konsultacji społecznych podaje Rzeszów. Tam wojewoda podkarpacka wzięła pod uwagę głos mieszkańców.

- Tam, gdzie mieszkańcy nie chcieli przyłączenia, zaopiniowała projekt negatywnie. U nas nie wzięto pod uwagę ani skutków finansowych, ani zdania mieszkańców. Sprawę załatwiono i już. Z pogwałceniem chyba wszystkich sytuacji prawnych i społecznych

Protesty, to nie jedyny problem społeczny, który spadł na gminę Dobrzeń wraz z nastaniem nowego roku. Gmina traci 60% budżetu. Wiąże się to z koniecznością zwolnień i cięcia wielu wydatków. Radni miasta Opole przegłosowali już pomoc w wysokości 10 milionów na załagodzenie sytuacji. Jednak, jak zapewnia wójt, te środki są niewystarczające. Miasto Opole wraz z przejęciem Elektrowni i innych terenów gminy zobowiązane jest do pokrycia dotychczasowych zadań gminy na tym terenie. Zajmuje się odśnieżaniem ulic czy opłaceniem nauczycieli. Henryk Wróbel wycenia te zadania na maksymalnie 10 milionów złotych wliczając szkołę, przedszkole, dwie sale wiejskie i utrzymanie bieżące dróg.

Każdy z nas mając swój domowy budżet może sobie uzmysłowić co by się stało, gdyby nagle ktoś powiedział, że 60% tych dochodów znika. Co się będzie działo? Trzeba podejmować dramatyczne decyzje. Opole myśli, że dając 10 milionów rozwiązuje sprawę zwolnień.

PRÓBY POROZUMIENIA

Z protestującymi próbował rozmawiać prezydent Andrzej Wiśniewski. Piątkowe spotkanie niemal zakończyło bijatyką. Emocje studził proboszcz Jan Polok, dyrektor GOK Gerard Kasprzak i policja. Mieszkańcy przyznają, że emocje były ogromne. Spokojniej przebiegło spotkanie z wojewodą Andrzejem Czubakiem, który niespodziewanie odwiedził protestujących 1 stycznia o 7:00. Rozmowy jednak nic nie dały.

Przełom nastąpił w poniedziałek. Na rozmowy w samo południe do opolskiej kurii zaprosił biskup Andrzej Czaja. Z wojewodą Andrzejem Czubakiem, wicewojewodą Violettą Porowską i prezydentem Arkadiuszem Wiśniewskim rozmawiali trzej protestujący: Janusz Piontkowski, sołtys miejscowości Kup,

Maria Koschny, radna powiatu opolskiego i Gerard Kasprzak, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Dobrzeniu Wielkim. Trwały 5 godzin. Wojewoda odmówił komentarza w tej sprawie. Oświadczenie podpisane przez uczestników rozmów rozesłała rzecznik prasowa UW, Martyna Kolemba. To samo oświadczenie odczytali protestujący w Dobrzeniu Wielkim.

„Dziś odbyło się spotkanie protestujących z Wojewodą i Wicewojewodą Opolskim, Prezydentem Opola w obecności ks. biskupa Andrzeja Czai w Kurii Diecezjalnej w Opolu. Protestujący poprosili Wojewodę Opolskiego o przyjazd Mariusza Błaszczaka Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji do głodujących. Wojewoda poinformował, że przekaże tę prośbę. W ramach kompromisu, część z protestujących zadeklarowała, że zawiesi głodówkę.”

Zgodnie z zapisami porozumienia protest głodowy zawiesili: Katrin Koschny z Kup, Robert Herbut z Dobrzenia i Gerard Kasprzak. Zaznaczają jednak, że są gotowi dołączyć do strajku, gdyby nie doszło do spotkania z ministrem Mariuszem Błaszczakiem. O godzinie 18:00 w Gminnym Ośrodku Kultury zbiorą się mieszkańcy, żeby zadecydować o kolejnych formach protestu. Na wtorek zaplanowano dodatkowe blokady dróg. Ruch należy teraz do wojewody opolskiego.

Czytaj więcej

 

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Lifestyle