Relacja

Wcale nie jest dobrze

Trwa 10 doba protestu w Dobrzeniu Wielkim.

W Gminnym Ośrodku Kultury panuje nerwowa atmosfera. Około 1:00 w nocy karetka odwiozła do szpitala panią Małgorzatę i pana Józefa. Pozostali protestujący też są już bardzo wycieńczeni.

Dlaczego rząd się nami nie interesuje? - pytają protestujący.

W poniedziałek po pięciogodzinnych negocjacjach wojewody, prezydenta miasta i strajkujących trzy osoby zawiesiły protest. Na znak chęci porozumienia. Wojewoda zobowiązał się do poinformowania o sytuacji ministra Mariusza Błaszczaka.

Zawieszam głodówkę, bo ktoś musiał to zrobić. Ale wrócę do tej formy protestu, jeśli wojewoda nie wywiąże się z ustaleń. - mówił do mieszkańców, Gerard Kasprzak dyrektor GOK

Do protestu wrócił. Czy wojewoda wywiązał się z ustaleń? Mieszkańcy Dobrzenia Wielkiego uważają, że nie.

Dementuję te plotki. Wojewodzie zależało, żeby pan minister został poinformowany, jak najszybciej. Najszybszą formą jest nie papier, a telefon. Skontaktował się z ministrem jeszcze tego samego dnia wieczorem. - komentuje sprawę Martyna Kolemba, rzecznik Urzędu Wojewódzkiego

Zdaniem pani rzecznik o tym fakcie zostali poinformowani też protestujący. Osobą, która tę informację otrzymała miał być Łukasz Kołodziej.

Łukasz Kołodziej potwierdza, że informacja o telefonie wojewody do niego dotarła. Mimo to postanowił rozpocząć strajk głodowy. Tłumacząc swoją decyzję, zdradza kulisy poniedziałkowych rozmów.

Negocjowaliśmy przez 5 godzin. Nie po to, żeby wojewoda tylko zadzwonił do ministra. Wystosowane oświadczenie miało być lakonicznym przekazem do mediów, ale nie było streszczeniem szczegółowych ustaleń. Przez cały wtorek czekaliśmy aż pan wojewoda przekaże nam informacje jaka jest decyzja rządu. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Byłem tam jako rzecznik głodujących i nasze ustalenia nie zostały spełnione. Stąd moja decyzja. - tłumaczy Łukasz Kołodziej

 

Nie gwarantowaliśmy że minister Mariusz Błaszczak przyjedzie. Wojewoda nie ma możliwości wywierania nacisku na Ministra. Minister wie o zaistniałej sytuacji. Też czekamy na decyzję - dodaje Martyna Kolemba.

Rafał Kampa przesłał do redakcji Silesion.pl oświadczenie, w którym tłumaczy dlaczego sam nie prowadzi protestu głodowego. W rozmowie przyznaje, że jest ofiarą ataków ze strony lokalnych mediów. Zarzuty, że namawia do protestów innych, a sam nie angażuje się w te formę miały zostać mu postawione kiedy przywiózł ze szpitala panią Małgorzatę i pana Józefa. Oboje kontynuują głodówkę.

wypisali się ze szpitala na własne żądanie i dołączyli do protestujących - mówi Łukasz Kołodziej

 

Pani Małgorzata powiedziała, że jak nam się im pogorszy, to znowu pojadą do szpitala. Nie zgadzamy się z tym, bo zdrowie jest najważniejsze, ale nie możemy też przymuszać do rezygnacji. - dodaje Rafał Kampa

Aktualnie protest głodowy na scenie Gminnego Ośrodka Kultury prowadzi jedenaście osób. Urząd Wojewódzki zapewnia, że także martwi się o los protestujących mieszkańców ich województwa. Nie mają jednak możliwości wpłynięcia na decyzję ministra Mariusza Błaszczaka. Redakcja Silesion.pl wysłała do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji pytania czy minister wie o zaistniałej sytuacji i czy planuje podjęcie rozmów w Dobrzeniu Wielkim. Jak dotąd nie otrzymaliśmy jakiejkowiek odpowiedzi.


Treść oświadczenia Rafała Kampy:

Szanowni Państwo, w związku z atakami, pośrednimi, bezpośrednimi na moją osobę, dlaczego nie przystąpiłem do głodówki, informuję państwa kolejny raz, że nigdy nie namawiałem i nie namawiam do wzięcia udziału. W tej formie zradykalizowanego protestu przeciwko niszczeniu małych ojczyzn, jestem tu cały czas wspieram ich i będę to robić, natomiast sam nie przystąpiłem i nie przystąpię, bo nie pozwala mi na to stan zdrowia.


Czytaj więcej

Napisz do autora m.ciesla@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kongres