Czytasz: Prokuratura umorzyła śledztwo ws. śmierci Austriaka w komisariacie

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. śmierci Austriaka w komisariacie

Policjanci nie popełnili przestępstwa w trakcie zatrzymania w maju ub.r. obywatela Austrii, który zmarł w jednym z częstochowskich komisariatów – uznała katowicka prokuratura, która umorzyła śledztwo. Przyczyną zgonu obcokrajowca były zmiany chorobowe.

63-letni obywatel Austrii Herbert M. został zatrzymany 27 maja 2017 r. podczas plenerowego koncertu, po zgłoszeniu, że uderzył pracownika ochrony. Stamtąd trafił na komisariat. Po badaniu trzeźwości mężczyzna poczuł się źle, a następnie – mimo wezwania pogotowia - zmarł. Według przeprowadzonej później sekcji zwłok, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa, powstała w następstwie zawału mięśnia sercowego.

Sprawa była badana pod kątem niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy, "polegającego na nieprawidłowym przeprowadzeniu czynności związanych z zatrzymaniem obywatela Austrii oraz nieudzielenia mu pomocy w sytuacji nagłego zagrożenia zdrowotnego zatrzymanego i tym samym nieumyślnego spowodowaniu jego śmierci". Jak przekazała we wtorek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek, podstawą umorzenia śledztwa jest brak znamion przestępstwa.

- Dowody zgromadzone w śledztwie wskazują, iż zachowanie funkcjonariuszy policji, polegające zarówno na samym zatrzymaniu mężczyzny, jak również postępowanie funkcjonariuszy po zatrzymaniu było prawidłowe. Zatrzymanie przeprowadzone zostało zgodnie z obowiązującymi przepisami - zapewniła Zawada-Dybek.

Prokurator przypomniała, że przy zatrzymywaniu Austriaka nie były stosowane żadne środki przymusu bezpośredniego. W ocenie prokuratury, także prawidłowe było postępowanie policjantów po tym, jak mężczyzna poczuł się źle - natychmiast wezwali pogotowie. Sekcja zwłok i dodatkowa opinia biegłych potwierdziły, że przyczyną zgonu było nagłe zatrzymanie krążenia będące skutkiem zmian chorobowych.

Postanowienie o umorzeniu nie jest prawomocne.

Śledztwo zostało wszczęte 29 maja ub.r. Początkowo prowadziła je częstochowska prokuratura, potem - aby uniknąć ewentualnych zarzutów o brak bezstronności - sprawa trafiła do Lublińca. Ostatecznie została przesłana do Katowic.

Jak po tragedii podawały austriackie media, w drodze na komisariat żona zatrzymanego miała uprzedzać, że mężczyzna jest po zawale, ale funkcjonariusze mieli zbagatelizować tę informację. Jak przekazała na początku śledztwa prokuratura, przesłuchana żona zmarłego miała zastrzeżenia do policjantów, ale nie co do stosowanej przemocy fizycznej. Dotyczyły one kultury - sposobu, w jaki odnosili się do jej męża.

Gdy sprawę opisały media, policja jako nieprawdziwe oceniła doniesienia sugerujące, że Austriaka w komisariacie policji w Częstochowie potraktowano w sposób nieetyczny.

Obcokrajowiec został zatrzymany po zgłoszeniu od firmy zajmującej się ochroną koncertu na pl. Biegańskiego o naruszeniu nietykalności cielesnej jednego z pracowników ochrony. Między pracownikiem ochrony a mężczyzną, który chciał wejść na teren imprezy z towarzyszącą mu żoną, doszło do nieporozumienia i szarpaniny. Pracownik ochrony oświadczył, że został uderzony w twarz przez mężczyznę, którym okazał się 63-letni obywatel Austrii.

Policjanci podjęli decyzję o doprowadzeniu go do jednostki policji. Jak relacjonowali policjanci, zarówno kobieta, jak i mężczyzna wyrazili chęć wyjaśnienia sprawy w komisariacie. W obecności policjantów zachowywali się spokojnie i wykonywali ich polecenia.

Żona ujętego mężczyzny, znająca dobrze język polski, na bieżąco tłumaczyła pytania i polecenia mundurowych. Wobec małżeństwa nie zastosowano żadnych środków przymusu bezpośredniego. Jak relacjonowała policja, w trakcie wykonywania czynności mężczyzna nie uskarżał się na żadne dolegliwości zdrowotne. Kobieta poinformowała jedynie, że jej mąż leczy się kardiologicznie i przyjmuje leki.

Po zbadaniu stanu trzeźwości mężczyzny (miał 0,6, a jego żona 0,4 promila alkoholu w organizmie) policjant zauważył, że 63-latek źle się poczuł, wezwano karetkę, mężczyzny jednak nie udało się uratować. Przybyły na miejsce lekarz po 10 minutach stwierdził zgon zatrzymanego.(PAP)

autor: Krzysztof Konopka

Czytaj więcej