Czytasz: Projekt „ŚPR” nie wypalił
Regionaliści schodzą z politycznej sceny. Pokonani.

Ruch Autonomii Śląska pod nowym szyldem i z nowymi twarzami wystawił swoich kandydatów do walki o prezydenturę w Katowicach, Chorzowie, czy Rudzie Śląskiej. Miał być oszałamiający marsz po władzę w Sejmiku i w radach miast. Wyniki wyborów, póki co nieoficjalne, odsłaniają gorzką prawdę o projekcie „ŚPR”. Śląska Partia Regionalna traci. Pewne jest, że nie będzie radnych tej formacji w Katowicach. Co jednak najboleśniejsze dla regionalistów, nie zdobędą nawet jednego mandatu w Sejmiku województwa śląskiego.

Po 8 latach współrządzenia województwem śląskim nie będą mieli wpływu na to, co będzie się działo w regionie. Po przeliczeniu większości kart do głosowania, miejsca w Sali Sejmu Śląskiego zajmą radni PiS, PO, SLD i PSL.

Katowice tracą bardzo zaangażowanych radnych z wizją. Marek Nowara i Aleksander Uszok byli jednymi z najbardziej aktywnych członków katowickiej rady miasta. Nawet w materiałach wyborczych Forum Samorządowego podkreślających własną aktywność samorządową, w oczy rzucało się, że dwójka z RAŚ nie wypoczywa. Nowara i Uszok ciągu minionej kadencji złożyli 264 wnioski i interpelacje ustanawiając rekordową w Katowicach średnią na jednego radnego. Mieli także najwyższą średnią frekwencji na sesjach rady miasta i prac komisji. Swój autorytet postawili na szali dzieląc go z Iloną Kanclerz i Bogusławem Ciokiem. Ilona Kanclerz nie spełniła pokładanych w niej nadziei i ostatecznie zajęła czwarte miejsce w wyścigu do fotela prezydenta miasta Katowice. A szanowani - także przez konkurentów - radni Nowara i Uszok, kończą swoją samorządową aktywność

- Muszę podziękować wszystkim za każdy głos bo to naprawdę dobry wynik. Proszę pamiętać, że Śląska Partia Regionalna ma dopiero kilka miesięcy, a już jesteśmy widoczni - mówiła wczoraj Ilona Kanclerz.

- Dziękuję za poparcie i głosy w wyborach - nie wyszło - pisze Marek Nowara. - Pewnie jest potrzeba zastanowienia się nad przyczynami porażki. Ale warto też pamiętać, że bez wkładu regionalistów nie byłoby takiego ożywienia w kwestii śląskiej godki i szerzej, kultury, tożsamości. Nie byłoby tak poważnej dyskusji nad przyszłością regionu, śląskich miast, Katowic. Co dalej?

Nieoficjalnie członkowie Śląskiej Partii Regionalnej przyznają, że… mieli pecha. W czasie zgłaszania komitetu do PKW, pełnomocnik popełnił błąd. Na kartach do głosowania zamiast pełnej nazwy znalazł się skrót ŚPR. Do tego tuż obok ich listy, swoich kandydatów proponował komitet Ślonzoki Razem.

ŚPR miał dać szanse Ruchowi Autonomii Śląska na zdobycie większego poparcia w regionie. RAŚ miał nad sobą szklany sufit. Postulat autonomii śląskiej był dla części wyborców zbyt radykalny. Opakowanie go w formułę Śląskiej Partii Regionalnej i postulatu większej samorządności, zamiast sukcesu przyniósł spektakularną porażkę.

Jedyną szansą ŚPR jest dziś złamanie deklaracji podkreślanej przy niemal każdej możliwej okazji. I Henryk Mercik, i Jerzy Gorzelik zapewniali, że nie interesują ich "warszawskie stołki". Jerzy Gorzelik obiecywał jednak przywrócenie autonomii w 2020 roku. Bez sukcesu w wyborach parlamentarnych, do 2023 roku jego formacja w regionie nie ma nic do powiedzenia. Czeka nas radykalizacja regionalistów i kampania parlamentarna ŚPR?

Czytaj więcej