Czytasz: Prezydent Katowic upokorzony przez narodowców [WIDEO]

Prezydent Katowic upokorzony przez narodowców [WIDEO]

00:28
Marcin Krupa rozwiązał ich marsz. Oni postanowili pozbawić go splendoru, jaki tej decyzji towarzyszył.

Wielu mieszkańców Katowic nie kryło podziwu dla prezydenta, który zatrzymał marsz narodowców i próbował zablokować manifestację zaplanowaną dwa tygodnie później.

Marcin Krupa jawił się jako stanowczy przeciwnik radykalnych zachowań i propagowania nienawiści. W dniu marszu organizowanego przez Młodzież Wszechpolską zapowiedział, że Katowice nie będą „areną propagandy faszystów i nacjonalistów”. Brawo bili mieszkańcy. Kiedy doszło do starć manifestujących z antyfaszystami, prezydent ogłosił, że to on „polecił swoim służbom rozwiązać zgromadzenie publiczne”. Ten wpis jest jednym z najpopularniejszych i najlepiej odebranych postów prezydenta. Czując wsparcie, prezydent postanowił „polecić swoim służbom, by poinformowały organizatorów, że nie ma możliwości bezpiecznego przeprowadzenia” kolejnego zgromadzenia zaplanowanego na 20 maja. Młodzież Wszechpolska od decyzji się odwołała do sądu i do manifestacji doszło. Zaskarżyła też decyzję o rozwiązaniu ich marszu z 6 maja. Do przesłuchania prezydenta doszło w środę rano.

Na wniosek przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej prezydent musiał złożyć uroczyste ślubowanie, że będzie mówił prawdę. W czasie swoich zeznań, Marcin Krupa przekonywał, że nie nakłaniał do przerwania marszu Młodzieży Wszechpolskiej. A konferencja prasowa w dniu marszu „miała uspokoić nastroje”.

- To jest wpis z mojego facebook’a, w którym poinformowałem społeczeństwo żywotnie zainteresowanych tym, co się dzieje, o tym jaka jest sytuacja i o decyzji, którą podjął pan Cygan w imieniu prezydenta miasta Katowice - mówił Marcin Krupa o swoim poście.

- Czy to miało być wydane polecenie służbowe? - pytała sędzia Katarzyna Zadora.

- Absolutnie nie - odpowiedział prezydent.

Prezydent zeznał także, że nie obserwował pochodu narodowców. W tym czasie spędzał czas z rodziną. Przyznał, że nie zapoznawał się z materiałami dotyczącymi zgromadzenia także po jego rozwiązaniu.

- Jeżeli taka decyzja została podjęta przez upoważnionych pracowników, to była zasadna - mówił Marcin Krupa w sądzie.

Prezydent był także pytany o to, czy przed marszem nakłaniał do bojkotu zgromadzenia oraz czy agitował żeby to zgromadzenie się nie odbyło. Marcin Krupa przekonywał, że „nie było sytuacji, w której by kogokolwiek do czegokolwiek namawiał”.

Na pytanie pełnomocnika Młodzieży Wszechpolskiej, co było powodem stwierdzenia, że „Katowice są przeciwne faszyzmowi i nazizmowi”, Marcin Krupa odpowiedział, że w jego odczuciu tak właśnie jest. Zaprzeczył jednocześnie, żeby te słowa miały związek z organizowanym marszem.

- Ja nie ostrzegałem, ale informowałem, że miasto jest przeciwne faszyzmowi - mówił Marcin Krupa.

Mecenas Marcin Iwanowski, pełnomocnik Młodzieży Wszechpolskiej domagał się uchylenia prezydenckiej decyzji o rozwiązaniu marszu narodowców. Od prezydenta chciał jasnej deklaracji na jakiej podstawie stwierdził, że w czasie marszu będzie propagowany faszyzm i jakie symbole za faszystowskie uznaje.

- Ja się na tym nie znam. Trudno mi określić czy takie zachowania były. Ja tej decyzji nie wydawałem - mówił Marcin Krupa.

- Czy miał pan jakikolwiek wpływ na tę decyzję? - pytał Iwanowski.

- Udzieliłem już odpowiedzi na to pytanie. Nie miałem wpływu na podejmowanie decyzji o rozwiązaniu zgromadzenia - odpowiedział prezydent.

Na pytanie sędziego o to czy wcześniej były wydarzenia, które mogły sugerować, że może dojść do niewłaściwych zachowań, prezydent przypomniał wydarzenia na placu Sejmu Śląskiego, kiedy to narodowcy na szubienicach powiesili zdjęcie europarlamentarzystów. Marcin Krupa podkreślał, że sprawą dla niego najważniejszą było bezpieczeństwo mieszkańców Katowic.

- Osobiście jestem przeciwny zachowaniom faszystowskim. Co do kwestii oceny czy zachowania jakiejś grupy społecznej są właściwe, to trudno mi się wypowiadać. Nie jestem specjalistą, ani ekspertem od tego czy jakieś zachowanie są niewłaściwe.

Łukasz Kolada, lider Młodzieży Wszechpolskiej w Katowicach, pytał prezydenta o definicję nacjonalizmu i o to, że jeden z działaczy ruchu narodowego zginął w obozie w Oświęcimiu. Pytanie uchyliła sędzia podkreślając, że proces nie jest wiecem politycznym. 

Postępowanie w sprawie rozwiązania przez władze miasta marszu zorganizowanego przez Młodzież Wszechpolską zakończyło się w środę. Zdaniem narodowców ta decyzja była sprzeczna z prawem. Policjanci zeznający w procesie przyznawali, że w ciągu swojej dotychczasowej służby przy zabezpieczaniu wydarzeń nie mieli do czynienia z takim poziomem agresji zarówno ze strony kontrmanifestantów, jaki i uczestników marszu. Wyrok sąd ma ogłosić 18 lipca.

Czytaj więcej