Sztuka

Gorące nazwiska w Teatrze Śląskim

Za miesiąc pierwsza premiera nowego roku. Zobaczymy „Słowo o Jakubie Szeli” Michała Kmiecika. Jakie jeszcze premiery zaserwuje nam Teatr Śląski w tym sezonie?

- W minionym roku odwiedziło nas ponad 80 tysięcy widzów, o 12 tysięcy więcej niż w roku poprzednim. By grono tych, którzy wybierają teatr w czasie wolnym wciąż rosło, potrzeba różnorodnego repertuaru w stolicy Górnego Śląska i nazwisk twórców, o których się mówi w kraju i za granicą – tłumaczy Robert Talarczyk, dyrektor Teatru Śląskiego w Katowicach. - Po sześciu premierach w 2016 roku z m.in. Rychcikiem, Marciniak i Villqisitem na afiszu, już dziś mogę zdradzić, że trwają próby do nowych produkcji – dodaje.

„Słowo o Jakubie Szeli” pokaże 10 lutego Michał Kmiecik, jeden z najmłodszych twórców teatralnych, który opowiada ze sceny o współczesnej Polsce głosem swojego pokolenia dwudziestolatków. Mija 90 lat od pierwszej publikacji poematu „Słowo o Jakóbie Szeli” Brunona Jasieńskiego. Autor, przewrotnie, postanowił pokazać w nim słynnego chłopskiego buntownika nie jako naiwnego powstańca, a pełnokrwisty symbol walki z pańskim jarzmem. Dziś Michał Kmiecik postanowił przypomnieć tę historię o ludzkiej krzywdzie i chłopskim buncie, by zapytać, jak ta opowieść ma się do współczesności.

W kwietniu zobaczymy finał prac nad „Porwaniem Europy” Piotra Cieplaka, wybitnego reżysera, przez lata związanego z Teatrem Narodowym i artysty o niepowtarzalnym języku scenicznym.

W planach do końca sezonu 2016/2017 jeszcze „Wściekłość" Artura Pałygi w reż. Piotra Ratajczaka. To spektakl, który powstał na podstawie tekstów Oriany Fallaci. Teatr zapowiadał go w połowie października czytaniem performatywnym. Po sztuce odbyła się dyskusja, która miała mieć wpływ na kształt przedstawienia. Efekt zobaczymy wiosną.

W planach także „Żar" Sándora Máraiego w reż. Tadeusza Bradeckiego oraz dramat sądowy Frederika von Schiracha „Terror”, który chcą grać nietypowo, bo w przestrzeni Sali Sejmu Śląskiego. 

- Przykro to mówić, ale czasy dla kultury są potwornie trudne, to wciąż jedna z najbardziej niedofinansowanych sfer życia publicznego i nasza scena nie jest wyjątkiem. Robimy teatr, który wszyscy chcą postrzegać jako artystyczną markę regionu, a dotacji mamy 80% mniej w porównaniu z tą samą sytuacją np. w Teatrze Wybrzeże czy Teatrze Polskim we Wrocławiu – mówi Talarczyk.

Dyrektor ma nadzieję, że nadal będzie klimat do proponowania publiczności nowych i śmiałych tytułów. Prosi też, by trzymać kciuki za powodzenie planów w najbliższym półroczu.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Lifestyle