Czytasz: Morawiecki pod kopalnią "Wujek": "Ofiara górników była latarnią wolnoścI"[ZDJĘCIA]

Morawiecki pod kopalnią "Wujek": "Ofiara górników była latarnią wolnoścI"[ZDJĘCIA]

Obchody 37. rocznicy pacyfikacji górników w kopalni Wujek.

O godzinie 14 Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc odprawił Mszę św. w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego m.in. w intencji ofiar pacyfikacji. Homilię wygłosi katowicki biskup pomocniczy Grzegorz Olszowski. 
Po mszy zebrani przeszli pod kopalnię „Wujek”. Na obchody przyjechał m.in. premier Mateusz Morawiecki. 

- Ci górnicy, którzy strajkowali, mieli świadomość, że stają w obliczu czołgów, pojazdów opancerzonych, które mogą zadać im śmierć. Ten krzyż, przy którym stoimy jest w miejscu, gdzie po tych wydarzeniach postawiono inny krzyż, ale został usunięty przez władze komunistyczne jako symbol prawdy. O prawdę trzeba dbać, a dziś wciąż są siły, które chcą zmieniać historię Polski. Wyrażam nadzieję, że ulica górników z kopalni Wujek zostanie w stolicy przywrócona, a w innych miastach powstaną kolejne - mówił Mateusz Morawiecki. - Dla mnie w latach 80 ofiara górników z kopalni Wujek była wielką latarnią wolności - dodał premier.

Zobacz zdjęcia:

 Głos zabrał też m.in. Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ Solidarność.

 - Grudzień to w naszej tradycji okres zadumy i oczekiwania na przyjście Dzieciątka Jezus. Ale to też okres, w którym wracamy do dramatycznych wydarzeń. Przemoc to rzecz, z którą godzić się nie możemy, ale przemoc to nie oznaka siły lecz słabości - mówił podczas obchodów Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ Solidarność.

Pod pomnikiem "Dziewięciu z Wujka" złożono wieńce i zapalono znicze.


37 lat temu, 16 grudnia 1981 roku, podczas pacyfikacji kopalni Wujek w Katowicach doszło do masakry. Zginęło dziewięciu górników a 23 zostało rannych. Rannych zostało też 41 milicjantów i żołnierzy, w tym 11 ciężko.

Protest rozpoczął się 14 grudnia rano, na wieść o aresztowaniu w nocy z 12 na 13 grudnia Jana Ludwiczaka, przewodniczącego Solidarności w kopalni " Wujek". Stan wojenny i docierające informacje o brutalnych pacyfikacjach innych kopalni skłoniły ich do stawienia oporu.
O uderzeniu na kopalnię władze zdecydowały po trzech dniach strajku. Użyto armatek wodnych oraz gazów łzawiących. Rozpędzano tłum, ktory tarasował wejście do kopalni. W końcu c zołgi rozbiły mur fabryczny i barykadę, torując drogę oddziałom milicji i wojska. Pluton specjalny ZOMO użył broni palnej.

Na miejscu zginęło sześciu górników, jeden umarł kilka godzin po operacji, dwóch kolejnych na początku stycznia 1982 roku. Dla Józefa Czekalskiego, Krzysztofa Gizy, Ryszarda Gzika, Bogusława Kopczaka, Zenona Zająca, Zbigniewa Wilka, Andrzeja Pełki, Jana Stawisińskiego i Joachima Gnidy była to ostatnia szychta w życiu. 22 górników zostało postrzelonych. Nie jest znana liczba tych, którzy zostali lżej ranni, m.in. zatruci gazem łzawiącym.

Protest rozpoczął się na wieść o aresztowaniu w nocy z 12 a 13 grudnia Jana Ludwiczaka, przewodniczącego Solidarności w Wujku. Stan wojenny i docierające informacje o brutalnych pacyfikacjach innych kopalni, skłoniły górników do stawienia oporu. Po trzech dniach strajku władze zdecydowały o uderzeniu na kopalnię. Odpowiedzialni za wprowadzenie stanu wojennego generałowie: Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak - obciążany za śmierć górników z Wujka - nigdy nie zostali skazani.

W miejscu, gdzie 16 grudnia 1981 roku zginęli górnicy, tego samego dnia postawiono krzyż misyjny, towarzyszący im podczas strajku w trakcie mszy świętych. Zawisły na nim lampki górnicze, ludzie spontanicznie przynosili znicze i kwiaty. Co roku 16 grudnia gromadzono się pod kopalnią Wujek, aby oddać hołd poległym.