Zdrowie

Prawnuczka Ziętka szczerze o raku

Aleksandra Ziętek w szczerej rozmowie o raku piersi, goleniu włosów i pomocy, jaką chce nieść innym kobietom.

Miała 34 lata kiedy jej życie stanęło w miejscu. Dowiedziała się wtedy, że ma raka piersi. To było trzy lata temu.

- Od 20 roku życia robiłam systematyczne badania piersi. Ich budowa jest gruczołowata, więc wiedziałam, że trzeba je sprawdzać. Zawsze na początku marca, taki miesiąc wybrałam i regularnie się badałam – mówi Aleksandra Ziętek.

Lekarz chciał zaproponować mi kieliszek koniaku

Trzy lata temu miała przerwę w pracy i jakoś nie poszła w marcu na badanie. Dziś przyznaje, że musiała nad nią wtedy czuwać Opatrzność. Na wizytę kontrolną wybrała się w czerwcu.

- Gdybym poszła w marcu, guz nie byłby jeszcze widoczny. Gdybym wizytę odłożyła do kolejnego marca, nie siedziałybyśmy tu dziś razem - dodaje.

W czerwcu lekarz powiedział Aleksandrze, że ma guza, którego powinna obserwować. Nie poprzestała na tym, tylko poszła do innego lekarza, bo guzka chciała usunąć. Nie wiedziała wtedy, że to zmiana złośliwa, a guzek wyglądał jak zwykły gruczolakowłókniak. Po miesiącu pojechała po wyniki. Opowiada Aleksandra:

- Lekarz zapytał mnie, czy przyjechałam autem. Kiedy pokiwałam twierdząco głową powiedział, że szkoda, bo poczęstowałby mnie kieliszkiem koniaku… Dostałam kartkę, gdzie wszystko było po łacinie, w tym jedno najważniejsze zdanie z informacją, że to naciek raka. Po trzech tygodniach miałam już operację.

Wtedy zaczęły się trudne decyzje

Musiała wybrać – albo wycięcie nacieku z ryzykiem, że część nowotworu zostanie, albo usunięcie całej piersi. Ola zdecydowała się na ten radykalny krok. Przeszła dwie operacje, a potem trzecią – już kosmetyczną. Pierś uzupełniła wkładką silikonową. To nie koniec.

Potem profilaktycznie musiała się poddać chemii.

- Miałam cztery wlewy i myślałam, że włosy mi nie wypadną. Kiedy zaczęły wypadać, zamknęłam się w łazience, wzięłam worek i golarkę. Płakałam, kiedy przyłożyłam golarkę do głowy. Zaczęłam robić sobie różne fryzury, irokezy, aż w końcu doszłam do łysej głowy – mówi Ola.

Czapka i czerwone paznokcie

Kupiła chustę, ale nie chciała w niej chodzić. Czuła się, jakby miała stygmat, jakby wszyscy na nią patrzyli. Wybrała więc czapkę. Ale najpierw musiała siebie zaakceptować, co też nie było łatwe. - Z wanny wychodziłam tyłem, żeby tylko nie widzieć siebie w lustrze. Wymagałam od innych, żeby się mną opiekowali. Denerwowałam się, że rodzina nie skupia się na mnie, tylko rozmawia o całym świecie. Chłopak wyciągał mnie z domu. Nakładałam więc czapkę na głowę, a na twarz makijaż, zakładałam buty na obcasie, malowałam paznokcie na czerwono i szłam do ludzi – opowiada.

Kiedy zakończyła chemię, dostała pracę. Pierwsze zdanie, którym przywitała ludzi brzmiało tak: „Jestem po chemii, dlatego noszę czapkę. Ale za dwa miesiące włosy mi odrosną, więc się mną nie przejmujcie”.

Nie zostanę matką. Będę pomagać innym!

Pozostał jeszcze temat ciąży i tego, czy Ola będzie mogła w przyszłości zostać matką. I znów trudna decyzja, bo Ola zawsze chciała mieć dzieci. Jednak nikt jej nie mógł zagwarantować, czy przeżyje poród i jak długo będzie żyła po urodzeniu dziecka.

- Pomyślałam, że może moim przeznaczeniem jest coś innego? Może właśnie powinnam się zaangażować w pomaganie innym? Dziś opowiadam każdemu moją historię i namawiam spotkane dziewczyny, żeby się badały – tłumaczy Ola.

Dziś opowiada o swojej przeszłości z uśmiechem. Udało jej się pokonać chorobę. Żyje, chodzi do kina i teatru, pracuje. Ale ta choroba ją zmieniła. Ola zawsze spieszyła z pomocą innym, dziś – jak sama przyznaje - jest egoistką. Stawia siebie na pierwszym miejscu, inwestuje w zdrowie odżywianie, sport, dobry ciuch i własne samopoczucie. Jest pewna siebie. - Nie chcę, będąc starszą kobietą, powiedzieć „Nic nie robiłam, ale miałam posprzątane mieszkanie”. Sięgam po lakier do paznokci i myślę, że jak nie sprzątnę dziś, to zrobię to jutro – mówi.

Aleksandra chce za to pomagać innym kobietom. Wzięła udział w biegu „Zdążyć przed rakiem”, za rok będzie go współorganizować. Myśli o tym, by zostać wolontariuszką Fundacji Omea Life, która pomaga kobietom chorym na raka. Sama też organizuje spotkanie poświęcone chorobie nowotworowej. Odbędzie się ono w piątek (13 października) o godz. 19:30 w klubie Kinetik Fitness w Chrzanowie.

Czytaj więcej

Napisz do autora k.glowacka@silesion.pl
Zmiana kategorii na: Kongres