Relacja

Sąd rozpatrzy apelację od wyroku za śmierć dzieci w pożarze

Bielski sąd okręgowy zajmie się w środę apelacją w sprawie wyroku skazującego na 3 lata więzienia rodziców.

Bielski sąd okręgowy zajmie się w środę apelacją w sprawie wyroku skazującego na 3 lata więzienia rodziców – Karolinę K. i Damiana M., którzy odpowiadali za śmierć w pożarze swoich dwóch małych synów – poinformował rzecznik sądu Jarosław Sablik.

Wyrok w tej sprawie zapadł pod koniec marca przed sądem rejonowym w Żywcu. Odwołały się od niego obie strony.

Ogień w drewnianym domu w Rajczy wybuchł w nocy z 1 na 2 lipca ub.r. Dym obudził Damiana M., który zaczął krzyczeć i uciekać. To obudziło jego konkubinę Karolinę K., która wybiegła z domu z najstarszym dzieckiem, 4-letnim Oskarem. W budynku pozostali 2-letni Patryk i 11-miesięczny Krystian. Ojciec próbował później po nich wrócić, ale wówczas siła ognia była już zbyt duża. Dzieci zmarły w wyniku zatrucia dymem i oparzeń. Rodzice byli pod wpływem alkoholu. Mieli go we krwi niemal 3 promile.

Zdaniem żywieckiej prokuratury, kara, którą wymierzył sąd, jest za niska i niewspółmierna do winy. Oskarżyciel na procesie żądał 5 lat więzienia. Zdaniem śledczych, za wyższym wymiarem kary przemawiają okoliczności zdarzenia, a także postawa rodziców.

- Twierdzili, że nie byli pijani, choć tak naprawdę byli w stanie upojenia alkoholowego. To ten stan spowodował, że nie byli w stanie racjonalnie myśleć i podjąć działań, jakich oczekuje się od normalnego człowieka, który myśli trzeźwo – przekonywał w mowie końcowej prokurator Piotr Sowa.

Oskarżyciel zwracał też uwagę, że u rodziców po śmierci dzieci nie doszło do żadnej refleksji. Przywołał słowa policjantów, którzy krótko po tragicznym pożarze zostali wezwani na interwencję do rodziny.

- Znowu była u oskarżonych libacja alkoholowa. Mieli wtedy pod opieką ocalone dziecko – podkreślił.

Podczas procesu rodzice stanęli przed sądem bez obrońców. Karolina K. przyznała się do winy, ale nie chciała zeznawać. Odczytano jej wyjaśnienia, z których wynikało, że nie zabrała pozostałych dwóch synów, bo wpadła w panikę i "wszystko działo się szybko". Damian M. na pytanie, czy przyznaje się do winy, nie potrafił odpowiedzieć wprost.

- Nie wiem do czego się przyznać. Niczego nie zrobiłem. (...) Mogę się przyznać, że piłem, ale nie na tyle, by się zataczać – mówił.

Sędzia Olga Kocot-Barabasz, uzasadniając wyrok, podkreśliła, że wina oskarżonych jest bezsporna. Swym zachowaniem sprzeniewierzyli się obowiązkom rodziców, którzy są gwarantami bezpieczeństwa dzieci. Doprowadziło to śmierci dwóch synów. Wymierzając im karę niższą od tej, której domagał się prokurator, wskazała jednak, że podsądni są ludźmi młodymi i dotychczas niekaranymi. "To kara wystarczająca, by zrozumieli naganność swego zachowania" – uzasadniała.

Marek Szafrański (PAP)

Czytaj więcej

Zmiana kategorii na: Video