Czytasz: „Powstańcy śląscy, to nie były zielone ludziki, które przyjechały z Warszawy i zrobiły powstanie”

„Powstańcy śląscy, to nie były zielone ludziki, które przyjechały z Warszawy i zrobiły powstanie”

Ponad 800 teczek akt powstańców czeka na gruntowną analizę historyków. Za 4 lata mamy wiedzieć dużo więcej o fenomenie powstań.

W Muzeum Śląskich zainaugurowano czteroletnie obchody kolejnych rocznic powstań śląskich oraz włączenia części Górnego Śląska do Polski. Jak mówi prof. Zygmunt Woźniczka, o trzech zrywach wciąż wiemy za mało. Historyk podkreśla, że Polacy pamiętają o zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim, a zapominają o drugim i trzecim Powstaniu Śląskim, które „jest fenomenem w historii Europy”.

- Ocena tych wydarzeń zawsze przez lata budziła wielkie emocje. Nie można patrzeć i oceniać tych powstań w prosty jednowymiarowy sposób. Dlaczego doszło do nich? Co się stało, że na ziemi 600 lat oderwanej od Polski nagle wybuchły powstania. Skąd bunt ludu, który wydawało się powinien być dawno być zgermanizowany? - mówił w Muzeum Śląskim prof. Woźniczka.

W krótkim zarysie fenomenu Powstań Śląskich, wskazał na „ewenement Wojciecha Korfantego”, który jego zdaniem był politykiem europejskiego formatu i bez którego nie byłoby sukcesu tego zrywu.

- Powstania Śląskie, to ewenement w naszej historii. Zawsze w Polsce zrywy wybuchały na ziemiach należących do Polski. Śląskie wybuchły na ziemi, która w świadomości międzynarodowej była niemiecka.

Prof. Woźniczka zaprzecza teorii, że powstania były wywołane przez polskie wojsko. Wskazał, że wciąż nie przeanalizowano 800 teczek akt powstańców. Jego zdaniem po gruntownej analizie historycy zyskaliby niepodważalny dowód, że „powstańcy śląscy, to nie były zielone ludziki, które przyjechały z Warszawy i zrobiły powstanie”. Marszałek województwa śląskiego, Jakub Chełstowski zaznaczył, że w czasie najbliższych 4 lat, samorząd wesprze finansowo nie tylko wydarzenia kulturalne, ale także badawcze.

Czytaj więcej