Czytasz: Potracił policjanta w Rybniku i uciekł. Mają go!

Potracił policjanta w Rybniku i uciekł. Mają go!

50-letni mężczyzna, który dwa dni temu nie zatrzymał się do kontroli i potrącił jednego z zatrzymujących go umundurowanych policjantów, został ujęty.

W poszukiwania Zbigniewa P. zaangażowani byli rybniccy i wodzisławscy policjanci, a także mundurowi z oddziału prewencji policji w Katowicach i przewodnicy z psami tropiącymi. Powód? Mężczyznę w czwartek, na terenie Rydułtów policja próbowała zatrzymać do kontroli. Ten jednak dodał gazu. Mundurowi za nim ruszyli. Na trop mężczyzny wpadli dzielnicowi z rydułtowskiego komisariatu, doskonale znający swój rejon.

Padły strzały

Pościg przeniósł się na ulice Rybnika, a następnie do Rydułtów na ulicę Piecowską.

- Właśnie na tej ulicy uciekinier zjechał na pobocze i zatrzymał pojazd. Gdy policjanci wyszli z radiowozu, chcąc go zatrzymać, ten gwałtownie ruszył i potrącił jednego z mundurowych – mówi oficer prasowy policji w Rybniku. Dodaje, że drugi z policjantów użył broni służbowej, oddał kilka strzałów w stronę pojazdu. Kierowca passata dodał wtedy gazu. Mundurowi zapamiętali jednak numery rejestracyjne pojazdu. Auto szybko się zresztą znalazło, ale nie jego kierowca.

Ukrywał się w...przybudówce

Policja opublikowała portret mężczyzny i wszczęła poszukiwania.

- Otrzymaliśmy wiele telefonów od mieszkańców, które potwierdzały nasze informacje o tym, że mężczyzna nadal przebywa na terenie Rydułtów – mówi dyżurny.

W sobotę rano poszukiwania zostały wznowione. Na trop mężczyzny wpadli dzielnicowi z rydułtowskiego komisariatu, doskonale znający swój rejon. Mężczyzna ukrywał się w pomieszczeniu gospodarczym na terenie prywatnej posesji, bez wiedzy właścicieli.

50-latek został zatrzymany i doprowadzony do komisariatu. Wkrótce zostaną mu przedstawione zarzuty. Odpowie za czynną napaść na policjanta, niezatrzymanie się do kontroli drogowej oraz kierowanie pojazdem mimo zakazu wydanego przed sąd. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Psycholog pomógł policjantom

Ranny policjant trafił do szpitala. Na szczęście jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Po udzieleniu pomocy lekarskiej, opuścił szpital. Policjantom biorącym udział w tej interwencji pomagał także psycholog.

fot: policja śląska

Czytaj więcej