Czytasz: Postanowienie noworoczne? Nic z tego

Postanowienie noworoczne? Nic z tego

Co roku chcemy schudnąć i nauczyć się języka. Marzymy o zmianie pracy i rzuceniu fajek. Dlaczego nam się nie udaje? I czy warto w ogóle robić postanowienia noworoczne?

77 procent badanych wchodzi w Nowy Rok z postanowieniami jak podaje Instytut badań rynkowych. Tabela jest bardzo szeroka, ale najczęściej chcemy pozbyć się wagi, zmienić styl odżywiania, a więc przejść na dietę, zacząć uprawiać sport i rozpocząć naukę języka. Marzy nam się też poprawa życia zawodowego.

26% chce zrzucić zbędne kilogramy

21% zmienić styl odżywiania

18% zmienić swoje życie zawodowe

16% chce regularnie uprawiać sport

11% chce rzucić palenie

Dlaczego robimy postanowienia akurat na Nowy Rok?

Nowy Rok to punkt graniczny, który pojawia się, bo mamy chwilę wolnego. Są święta, składamy sobie życzenia i zaczynamy się zastanawiać, czego oczekujemy od nadchodzącego roku. Wtedy rodzą się pomysły i pojawiają się koncepcje. A także chęć zmiany.

- Warto robić postanowienia noworoczne. Lepiej postanowić coś teraz niż w ogóle zrezygnować z takich planów. Ale Nowy Rok nie musi być tym punktem granicznym do wyznaczania sobie celów. W grudniu warto zrobić podsumowanie minionego roku, pomyśleć o tym czego doświadczyliśmy i jakie plany zrealizowaliśmy - mówi Iwona Grzech-Nowak, coach ACC akredytowany przez International Coach Federation. - A momentem do wyznaczenia sobie postanowień i podjęcia działań może być każda data w ciągu roku, która może okazać się nawet bardziej skuteczna - dodaje.

To dlaczego nam się nie udaje?

Bo postanowienie nie jest realne i nie jest nasze, nie wynika z naszych pragnień. Albo też z góry wiemy, że nie będziemy mieć czasu czy możliwości, aby je zrealizować. Wyznaczamy też sobie zbyt wiele celów naraz. Boimy się zmian, bo każda zmiana to wyjście ze strefy komfortu. Każdy woli czuć się pewnie i bezpiecznie. Nie mamy odwagi do realizacji celów. Skupiamy się na tym, że nam się nie uda, zamiast pomyśleć, ile zyskamy w chwili powodzenia. Nasze nawyki są często przeszkodą w zmianie. Nie wiemy też, co tak naprawdę jest dla nas ważne. Trudno nam wdrożyć zmianę zachowując równocześnie równowagę w naszym życiu osobistym, rodzinnym i zawodowym. Wreszcie, brak nam świadomości, że zmiana to proces, a nie jednorazowe wydarzenie.

- Motywację tracimy zbyt szybko, ponieważ nierzadko zbyt dużo chcemy w zbyt szybkim czasie i najlepiej, żeby było przyjemnie, szybko i łatwo. To jest trudne do zrealizowania przy zachowaniu harmonii z otoczeniem i przy dobrym kontakcie z sobą samym. Zmiana nawet jednego elementu sprawia, że wszystko dookoła Ciebie zaczyna inaczej się organizować, czy tego chcesz czy nie. I to jest moim zdaniem wspaniałe. Kiedy sam zaczynasz się lepiej czuć ze sobą pomimo trudności jakie przeżywasz, by trwać w postanowieniu, a otoczenie, czyli Twoi bliscy, jak lustro pokazują Ci, że zmiany widać, to jest to najlepszy dowód, że zmiana właśnie się dzieje. A to jeszcze bardziej motywuje nas do działania - wyjaśnia Iwona Grzech-Nowak.

Jak więc robić postanowienia noworoczne?

Ważne, żeby ten cel był blisko nas, żeby był związany z naszym marzeniem. Wtedy łatwiej będzie dojść do celu. Jak to zrobić? Główną strategią, która się sprawdza to metoda małych kroków. Mówi się, że „jeśli zjeść słonia, to najlepiej po kawałku”. - Sama miałam kiedyś postanowienie, żeby schudnąć i zacząć uprawiać sport. Robiłam wszystko naraz i po trzech tygodniach mój organizm się zbuntował. Rozchorowałam się – mówi Iwona Grzech-Nowak. - Lepiej na początku poświęcić 10 minut każdego dnia na jogę, która wzmocni i rozciągnie ciało oraz poprawi samopoczucie. To pozwoli nam odczuć, że dajemy radę a organizm i mózg przyzwyczai się do zmiany. A potem można już tylko zwiększać czas i intensywność ćwiczeń oraz ich rodzaj. Ważne, by wytrwać a jeśli odpuszczamy, to warto zadać sobie pytanie: jaki jest cel w celu czyli po co to robię? Do czego ma mnie to doprowadzić? - dodaje.

Od czego zacząć?

Zastanówmy się, jaki jest nasz cel. Powiedzmy, że chcę schudnąć. Ale najpierw powinnam się zastanowić, czy tego naprawdę potrzebuję. Co się zmieni, gdy zacznę chudnąć? Co na to powiedzą moi znajomi? Co sobotę chodzimy na piwo i hamburgery. I tu nagle powiem im, że wypadam. Znajomych wybiję ze strefy komfortu. Trzeba mieć świadomość tego, jak moje postanowienie wpłynie na ludzi. Pomyślą, że może z nimi coś jest nie tak, skoro nadal to piwo piją i nie czują potrzeby zmiany. Mogą się zacząć buntować i nawet zacząć z nas żartować.

Potrzebni będą więc ludzie, którzy okażą się wsparciem. Jeśli zaczęliśmy biegać, to poszukajmy tych, którzy też biegają. Nie dość, że będziemy razem w doli i niedoli, to jeszcze może nawiążemy nowe znajomości.

- Poza tym, cel musi być nazwany. Możemy mieć marzenie, ale musimy umieć je nazwać, zdefiniować, określić etapy jego realizacji oraz osadzić w czasie. Jeśli chęć do zmiany wynika z presji otoczenia, to szanse na powodzenie w realizacji są mniejsze, niż gdy wynika on z nas samych. Na przykład jeśli rzeczywiście chcesz wrócić do nauki języka, zastanów się jakie możliwości da Ci to w przyszłości? - mówi coach. - Czy chcesz uczyć się języka, bo wszyscy to robią i dajesz wtłaczać się w schematy, czy też wynika to z Twoich potrzeb? Jeśli uświadomisz sobie, że nauka języka pozwoli Ci na samodzielne podróże po świecie lub zmianę pracy na bardziej satysfakcjonującą, czego pragniesz od dawna, a to z kolei sprawi, że zaczniesz zarabiać więcej pieniędzy, to Twoja motywacja, do tego by wytrwać w postanowieniu prawdopodobnie wzrośnie. A sukces to cel, plan i działanie, działanie i jeszcze raz działanie - dodaje. 

Czytaj więcej