Czytasz: Posłowie PO: „Musimy obronić wolne wybory”

Posłowie PO: „Musimy obronić wolne wybory”

02:10
Platforma Obywatelska powołuje Wolontariuszy Wolnych Wyborów. Mają patrzeć na ręce członkom komisji wyborczych.

Demokratyczne wybory samorządowe są zagrożone? Tak uważają posłowie Platformy Obywatelskiej. W całym kraju powołują Wolontariuszy Wolnych Wyborów. Jakie jest ich zadanie? Dokładnie takie samo, jakie swoim mężom zaufania dawało PiS w czasie poprzednich wyborów. Zdaniem parlamentarzystów PO, po zmianach w ordynacji wyborczej, wymianie komisarzy i zmianie definicji głosów ważnych, „Komisja Wyborcza wyznaczona przez PiS, może zdecydować na kogo oddajesz swój głos”.

W całym kraju w organizację wyborów ma być zaangażowanych ponad pół miliona osób. Platforma chce zwerbować dodatkowe 100 tys. Po co? Po to by wnikliwie przyglądali się pracom komisji wyborczych. Tych będzie dwa razy więcej. Pierwsza komisja będzie wydawała karty do głosowania. Druga komisja będzie opróżniała urnę decydując o głosach ważnych i nieważnych. W czasie poprzednich wyborów te zadania wykonywali członkowie jednej komisji. Po co dwie? Posłowie PiS przekonują, że po to, żeby uniknąć fałszerstw. Zdaniem polityków PO dopiero teraz będzie pole do nadużyć.

Dlatego tylko w województwie śląskim na ręce członkom komisji patrzeć ma ponad 9 tys. wolontariuszy. 

- Źle by było gdyby wybory samorządowe były podważane. Przez wiele lat odbywały się prawidłowo. Nie dochodziło do naruszeń. To jest nasz apel do wyborców, aby to oni wzięli na siebie zadanie skoordynowania prawidłowości przeprowadzenia wyborów - mówi poseł Jacek Brzezinka, kooordynator akcji w naszym regionie.

Zdaniem posła Marka Wójcika tegorczne wybory bedą chaotyczne. 

- Nie mamy pewności co do procesu wyborczego. Uchwalone prawo prowadzi do wielu pułapek, które mogą doprowadzić do zaplanowana chaosu. Zależy namm na pełnej transparentnosci. Chodzi o to, żeby mieć pewność, że wyniki będą odzwierciedleniem woli mieszkańców - mówi Tomasz Głogowski.

Wybory samorządowe powinny zostać przeprowadzone pod koniec października lub na początku listopada. Już teraz wiadomo, że nie będzie planowanej transmisji z lokali wyborczych. Zdaniem polityków PO wszystkie zmiany w kodeksie wyborczym były wdrażane bez poszanowania głosu opozycji i organizacji pozarządowych.

- W 2011 roku pracami nad Kodeksem Wyborczym kierował przedstawiciel opozycji. Wszystkie postulaty różnych środowisk były wysłuchiwane. Kodeks wyborczy z 5 stycznia 2011 roku został przyjęty jednogłośnie. Wszyscy mieliśmy wtedy poczucie, niezależnie od tego czy byliśmy z PO czy z PiS, SLD, PSL czy innych mneijszych że wprowadzamy dobre wydyskutowanezmiany. Dziś wiele tych zmian jest wprowadzanych na siłę bez dyskusji w atmosferze kompletnego chaosu - mówi poseł Marek Wójcik.

Czytaj więcej