Czytasz: Pomnik na Placu Wolności straszy. Co dalej?

Pomnik na Placu Wolności straszy. Co dalej?

Plac Wolności to jedno z najważniejszych miejsc w Katowicach. W jego sercu stoi obskurny pomnik, z odpadającą farbą i gołębimi odchodami. Czy miasto ma na niego jakiś pomysł?

Od trzech lat postument na Placu Wolności jest pusty. W zeszłym roku artystka Karolina Freino zadymiała pomnik, zmętniała jego widoczność i zwracała tym samym uwagę na wyrwę w historii miasta. Pojawił się też pomysł na przebudowę postumentu w ramach budżetu obywatelskiego. Miała tam stanąć rzeźba orła w koronie zamkniętej krzyżem. Nic nie wyszło z tych planów.

Dziś, urozmaicają go gołębie odchody i zdarte plakaty, zamalowane hasła i wyblakła farba. Mówiąc krótko, pomnik na jednym z najważniejszych katowickich placów, straszy. Co dalej?

- Wpłynęło kilka wniosków na temat zagospodarowania Placu Wolności. Póki co, nie zapadły jeszcze decyzje i sprawa pozostaje otwarta – mówi Ewa Biskupska, rzeczniczka katowickiego magistratu.

Zaczęło się od pomnika dwóch cesarzy

Katowice, Pl. Wolności. Źródło Wikipedia.
Katowice, Pl. Wolności. Źródło Wikipedia.

Plac Wolności jest jednym z najstarszych placów w mieście. Ówczesny Wilhelmsplatz wytyczono już w pierwszym planie zabudowy Katowic z 1865 roku. Pod koniec XIX stulecia w centralnym punkcie placu postawiono pomnik dwóch cesarzy Wilhelma I i Fryderyka III. Cesarzy wysadzili w powietrze członkowie Polskiej Organizacji Wojskowej. To było 13 grudnia 1920 roku nad ranem. Trzy lata później, po utworzeniu województwa śląskiego, postawiono tu nowy pomnik. Grób Nieznanego Powstańca Śląskiego odsłonili Wojciech Korfanty z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim. Plany na nowy postument przerwał wybuch II wojny światowej. Paweł Steller, zwany „polskim Dürerem” lub „śląskim Skoczylasem”, zaprojektował pomnik żołnierzy Armii Czerwonej. W latach 50. ubiegłego wieku zamieniono go na postument wykonany przez rzeźbiarza Stanisława Marcinowa.

Majewski popisał postument czerwoną farbą

Lech Majewski, katowicki reżyser, autor takich filmów jak „Angelus” czy „Młyn i Krzyż” podzielił się wspomnieniem dotyczącym pomnika na Placu Wolności. W Sylwestra roku 1969/70 Majewski razem z kolegą z klasy Andrzejem Grabarczykiem (aktor znany z serialu „Klan” - przyp. red.) i z koleżanką Elą Mackiewicz, zaprotestowali przeciwko reżimowi partyjnemu. Napełnili gruszki do lewatywy czerwoną farbą olejną zmieszaną z rozpuszczalnikiem. Zebrali się o północy pod pomnikiem radzieckiego wyzwoliciela. Wybijały szampany, ludzie świętowali początek lat 70., a oni mieli za zadanie napisać na cokole po jednej literze – N, I, E, co się łączy w NIE. Udało im się! Rano oglądali jak ludzie reagują, ale błyskawicznie napis zamalowano. Przebijał jednak spod cementu, choć bezustannie go skrobano i szlifowano.

Ku czci Ofiar Tragedii Śląskiej czy Ronalda Reagana?

W późniejszych latach pojawiały się pomysły na usunięcie pomnika lub zastąpienie go innym. RAŚ chciał, by stanął tam pomnik ku czci Ofiar Tragedii Śląskiej. Mówiono też o popiersiu prezydenta USA, Ronalda Reagana. Władze miasta od lat planowały przeniesienie rzeźby. Środowiska prawicowe od czasu do czasu organizowały protesty przeciwko obecności postumentu. Ostatecznie, 14 maja 2014 roku, radzieckich żołnierzy przeniesiono na cmentarz żołnierzy sowieckich w katowickim Parku Kościuszki. Od tego czasu, postument stoi pusty i szpeci jeden z najważniejszych katowickich placów.

Czytaj więcej