Czytasz: Pomnik na miarę "Trzech Skrzydeł"

Pomnik na miarę "Trzech Skrzydeł"

02:10
W Parku Boguckim stanie pomnik Ofiar Deportacji Mieszkańców Górnego Śląska do Związku Sowieckiego w 1945 r. Urząd miasta ogłasza konkurs rzeźbiarsko-architektoniczny.

- Mówimy o upamiętnieniu 45 tysięcy osób wywiezionych do Związku Radzieckiego do ciężkiej katorżniczej pracy, przede wszystkim w kopalniach Donbasu. Wielu z nich tam pozostało. Myślę, że to najwyższy czas, żeby o tym przypomnieć - mówi prezydent Katowic Marcin Krupa.

Pomnik ma zostać odsłonięty w 2018 roku. Będzie usytuowany w Parku Boguckim, przy wejściu do Strefy Kultury, w której zlokalizowano m.in. nowe gmachy Muzeum Śląskiego i Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Ma być widoczny z al. Roździeńskiego i ul. Dudy-Gracza. 

W czasach PRL nie było wolno o tym mówić. Z inicjatywą budowy pomnika ofiar wywózek w Katowicach wystąpiła archidiecezja katowicka i IPN. Zabiegał o to także m.in. radny Michał Luty.

- Od kiedy Polska odzyskała niepodległość, ten pomnik powinien być wybudowany - mówi Michał Luty.

pomnik na miarę trzech skrzydeł

Konkurs na projekt pomnika będzie składał się z dwóch etapów. Pierwszy zakończy się w lipcu wyłonieniem autorów najlepszych prac. Zostaną zaproszeni do realizacji projektu w drugim etapie. Ten ma zostać rozstrzygnięty w listopadzie.

Architekt miasta Stanisław Podkański podkreślił, że ma powstać pomnik na miarę "trzech skrzydeł" poświeconych powstańcom śląskim. Ma promować problematykę śląską i przybliżać Tragedię Górnośląską, która jest poza Śląskiem zupełnie nieznana. 

- Oczekujemy wydarzenia artystycznego na podobną miarę. Nie jest to wyłącznie pomnik idei, ale przede wszystkim ludzi - mówi Stanisław Podkański.

Represje określane przez historyków mianem Tragedii Górnośląskiej rozpoczęły się wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej pod koniec stycznia 1945 r. Mieszkańcy Górnego Śląska traktowani byli jako Niemcy; doświadczali licznych represji, w tym gwałtów i mordów. Rozpoczęła się też akcja masowych zatrzymań i deportacji do pracy przymusowej, co - jak mówią historycy - miało być swoistą formą reparacji wojennych. Akty terroru wobec Górnoślązaków - aresztowania, internowania, egzekucje i wywózki do niewolniczej pracy na Wschód, trwały przez kilka miesięcy.

Pierwsze transporty na Wschód ruszyły w marcu 1945 r. Podróż w bydlęcych wagonach - nazywanych na Śląsku "krowiokami" - trwała nawet kilkadziesiąt dni. Część deportowanych nie przeżyła transportu. W obozach na Wschodzie Ślązacy więzieni byli w bardzo trudnych warunkach: w barakach, z głodowymi racjami żywnościowymi, ograniczonym dostępem do wody pitnej i bez opieki medycznej.

Czytaj więcej