Czytasz: Polska-ZSRR 1957. Zobaczcie archiwalny film ze Stadionu Śląskiego

Polska-ZSRR 1957. Zobaczcie archiwalny film ze Stadionu Śląskiego

Drużyny Polski i ZSRR wychodzą na murawę. Jest niedziela, samo południe. 20 października 1957 roku. Za chwilę Dawid pokona Goliata, a Kocioł Czarownic oszaleje

Jako pierwszy wchodzi na stadion Gerard Cieślik, nasz napastnik i kapitan, a za nim bramkarz Edward Szymkowiak i reszta drużyny. Za chwilę zacznie się jeden z najważniejszych, wręcz historyczny, mecz polskiej reprezentacji.  Trwają eliminacje do mistrzostw świata w piłce nożnej, które odbędą się w Szwecji w 1958 roku. Nie zagramy w nich, ale wtedy jeszcze o tym nie wiemy...

Jest 20 października 1957 roku. Nowo wybudowany Stadion Śląski, obok Stadionu Dziesięciolecia w Warszawie – jest największym i najnowocześniejszym obiektem sportowym w kraju. Jego budowę zarządził  płk Jerzy Ziętek, ówczesny wiceprzewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach.

Wielkie otwarcie Stadionu Śląskiego. Co się będzie działo?

Kibice, którzy ściągnęli do Chorzowa z całej Polski, żywo jeszcze mają w pamięci porażkę naszych z Moskwy. 23 czerwca 1957 roku, rok po krwawym stłumieniu przez wojsko i milicję strajku generalnego i masowych demonstracji ulicznych w Poznaniu, przegraliśmy z Rosjanami. Nastroje siadły, a wynik  0:3 na stadionie w Moskwie boli każdego dnia.

Ale teraz nadzieje odżyły, nie tylko na boisku. Jest przecież równo dwanaście miesięcy po obradach VIII Plenum KC PZPR, podczas którego Władysław Gomułka potępił system stalinowski i „kult jednostki”, zaczęła się tzw. odwilż. Miliony Polaków zaczynają marzyć.

Jedno z tych marzeń jest w zasięgu ręki: A gdyby tak tu, teraz, w Chorzowie dokopać Ruskim? Odegrać się za wojnę, za Stalina, za wszystko? 

Szanse na zwycięstwo Polaków? Niewielkie. Wiara w zwycięstwo? Olbrzymia. Pokonać Jaszyna w bramce? Bezcenne.

Za 90 minut Śląski  zwariuje od ryku tysięcy gardeł, gdy biało-czerwoni w pięknym stylu pokonają kadrę narodową ZSRR 2:1. Sensacyjne zwycięstwo odbije się echem w całej sportowej Europie.  Ale mecz dopiero sie zaczyna…

Kamil Durczok o nowym życiu Stadionu Śląskiego

Na murawę wychodzi polska drużyna Na co dzień grają w Ruchu Chorzów, Legii Warszawa i Polonii Bytom. Edward Szymkowiak, Stefan Floreński, Roman Korynt, Jerzy Woźniak, Ginter Gawlik, Edmund Zientara, Edward Jankowski, Lucjan Brychczy, Henryk Kempny, Roman Lentner i on, wielki Gerard Cieślik, w roli kapitana. Powołany na mecz w ostatniej chwili trzydziestoletni zawodnik Ruchu Chorzów. Znakomity napastnik, o którym kibice w klubie zwykli powtarzać:

„Jest Cieślik – jest Ruch! Nie ma Cieślika – jest bezruch”.

Pogoda nie sprzyja, ale choć na dworze zimno, mgliście i deszczowo: "Jeszcze Polska nie zginęła" wraz z piłkarzami śpiewa cały stadion.  Na trybunach 80 tys. widzów, a jeśli dodać do tego miejsca stojące – aż 100 tys. osób! 

Świadkowie tamtych wydarzeń będą wspominać po latach, że goście, słysząc Mazurka Dąbrowskiego w wykonaniu 100 tys. gardeł, mieli strach w oczach. Tak się rodził "Kocioł czarownic"... 

"W czterdziestej trzeciej minucie piłkę przejął po lewej stronie boiska Brychczy, przedłużył do Kempnego, a ten podał do wychodzącego na wolną pozycję Cieślika. Nasz mały łącznik znalazł się sam na sam z Jaszynem i strzelił w róg bramki. Okrzyki 'Jest! Jest!' wstrząsnęły całym Chorzowem, a za sprawą głośników radiowych chyba całą Polską. Współautorem drugiego gola wkrótce po przerwie był Brychczy, który rozgrywał jedno z najlepszych spotkań w karierze. Po efektownej indywidualnej akcji prawą stroną dokładnie dośrodkował na głowę Cieślika, który mimo skromnego wzrostu nie marnował takich okazji" - wspomina mecz w swojej książce "Tajemnice Króla Kibiców" Andrzej 'Bobo' Bobowski.

90 minut po pierwszym gwizdku angielskiego sędziego Johna Harolda Clougha r adość Polaków nie ma końca. Głównymi bohaterami spotkania zostają Gerard Cieślik i Edward Szymkowiak.

Cieślik pokonał Jaszyna dwukrotnie, w 43. i 50. minucie. Szymkowiak z sukcesem odpierał kolejne ataki ofensywy gości. Skapitulował tylko raz. W 79. minucie piłkę w bramce biało-czerwonych umieścił napastnik Walentyn Iwanow.

Zapanowała euforia, jakiej naród nie widział od zakończenia wojny. Ludzie płakali z radości, patrząc z niedowierzaniem na tablicę wyników. Kibice pochwycili na ramiona Cieślika, Brychczego oraz Szymkowiaka, po czym  zanieśli ich do szatni. Szymkowiak się popłakał. Miał osobisty powód do satysfakcji ze zwycięstwa. Jego ojciec, oficer Wojska Polskiego, został zamordowany przez Sowietów w Katyniu w roku 1940...

Źrodło: dr Mariusz Żuławnik, historyk, naczelnik Wydziału Informacji i Sprawdzeń BUiAD IPN. pamiec.pl

DZIEŃ OTWARTY STADIONU ŚLĄSKIEGO

Podczas Dnia Otwartego na Stadionie Śląskim, 1 października, odbędzie się sportowa lekcja historii upamiętniająca słynny mecz Polska – Związek Radziecki. Oldboje wystąpią w nim w takich samych strojach w jakich grano w 1957 roku. 60 lat po tym jak Dawid pokonał Goliata na murawę wybiegnie Reprezentacja Śląska Oldbojów i zaproszone gwiazdy zagrają słynny mecz Polska-ZSRR. Zobaczymy m.in. Dariusza Gęsiora, Jerzego Brzęczka czy Radosława Gilewicza. Możliwe, że w bramce stanie sam Jerzy Dudek.

Czytaj więcej