Czytasz: Jesteśmy trzecim producentem piwa w Unii. Wiedzieliście?

Jesteśmy trzecim producentem piwa w Unii. Wiedzieliście?

Polska kojarzy się z wódką, ale to browary rzemieślnicze rosną w siłę. - Pięć lat temu nie mogliśmy się doliczyć u nas stu browarów, a w tym roku ich liczba przekroczy dwieście – mówi Tomasz Gebel z bloga Piwne Podróże.

Polska jest trzecim co do wielkości producentem piwa, po Niemczech i Wielkiej Brytanii. Przynosi budżetowi dochody na poziomie 3,6 mld zł rocznie. Większość surowców potrzebnych do wytworzenia piwa pochodzi z rodzimych plantacji.

Od kilku lat obserwowany jest spadek uprawy chmielu w Polsce. O ile w 2010/2011 r. chmiel uprawiano na powierzchni ok. 2300 ha, to w 2013 r. jego uprawa wyniosła tylko 1400 ha. W ostatnich trzech latach obserwuje się niewielki wzrost powierzchni uprawy. Polskie browary zużywają ok. 550 tys. ton słodu i ok. 200-220 ton alfa kwasów chmielu.

Produkcja piwa ma ogromne znaczenie dla rolnictwa, handlu oraz dla budżetu. W Polsce produkuje się ok. 40 mln hektolitrów piwa. Zajmujemy czwarte miejsce w Europie pod względem spożycia tego trunku. Wartość rynku piwa wynosi 15 mld zł. Z branży piwowarskiej żyje ok. 200 tys. ludzi, są to osoby zatrudnione w przemyśle, ale także w handlu, gastronomii, hotelarstwie oraz w rolnictwie. Największe znaczenie piwo ma dla sklepów rodzinnych, małoformatowych.

O browarach rzemieślniczych i modzie na inne piwa niż jasny lager rozmawiamy z Tomaszem Geblem, piwoszem i twórcą bloga Piwne Podróże.

Silesion.pl: Polska jako kraj piwem płynący? Do tej pory kojarzyliśmy się raczej z wódką…

Tomasz Gebel: Polska w dalszym ciągu kojarzy się na świecie z wódką i pewnie trudno będzie nam wyjść poza ten stereotyp, choć nasza ojczyzna ma znacznie bogatsze tradycje warzenia piwa. Wódka na salonach pojawiła się kilkaset lat później, a piwo - obok miodów pitnych - było obecne na stołach od początku polskiej państwowości.

Może czas to zmienić?

Popularność piwa w naszym kraju systematycznie rośnie, ale pewnie nigdy nie będzie ono tak istotne jak w Czechach, Niemczech, Belgii czy Anglii. To kwestia innej kultury piwnej i odmiennego podejścia do alkoholu. U nas jest wciąż jeszcze trunkiem proletariackim i postrzeganym jako niewyszukany. Alkohol ma się kojarzyć z imprezami i dobrą zabawą, a utwierdzają nas w tym reklamy wielkich koncernów piwowarskich. Jednak w opozycji do nich w ciągu ostatnich kilku lat powstało kilkadziesiąt małych browarów, które nazywane się rzemieślniczymi.

Jak się prezentują nasze, rodzime browary?

Piwo jest w nich rzemiosłem, dziełem sztuki, a nie masowym produktem wytwarzanym w milionach hektolitrów. Piwo rzemieślnicze przestało być trunkiem pozbawionym smaku, a kolejne piwa zaskakują swoim bogactwem aromatycznym i smakowym. Ostatnie pięć lat nazywamy przez to piwną rewolucją. Ma ona związek z rosnącą popularnością piwowarstwa domowego w naszym kraju, a jej istotną częścią są nowe odmiany amerykańskiego chmielu. To właśnie piwa chmielone na modłę amerykańską – z bogactwem cytrusowych, owocowych i żywicznych zapachów oraz bardzo dużą goryczą – spowodowały prawdziwy boom i nową modę. Kilka powstałych w czasie rewolucji piwnej browarów zyskało już światową renomę i nie mamy się zupełnie czego wstydzić w kwestii tzw. piw kraftowych.

Moda na piwa rzemieślnicze minie?

Jeszcze pięć lat temu nie mogliśmy się doliczyć stu browarów na terenie naszego kraju, a w tym roku z pewnością liczba ich przekroczy dwieście. Od dwóch lat liczba nowych, premierowych piw na rynku przekracza tysiąc i nic nie wskazuje na to, by tendencja ta miała się zmienić. Największym plusem piwowarstwa rzemieślniczego jest jego przeogromne bogactwo. Dziś zamiast pić jasnego lagera mamy do wyboru piwo w każdym istniejącym i nazwanym stylu oraz całą masę piw będących ich nowatorskimi hybrydami. Każdy może znaleźć coś dla siebie i wszystkim polecam rozpoczęcie własnej piwnej podróży.

Czytaj więcej