Czytasz: Bijatyka na Jasnej Górze. Kto jest właścicielem banerów?

Bijatyka na Jasnej Górze. Kto jest właścicielem banerów?

Policjanci mają uzupełnić materiał dowodowy na wniosek prokuratury badającej incydent.

Częstochowska prokuratura zwróciła policji sprawę sobotniego incydentu na jasnogórskich błoniach, gdzie doszło do starcia między kibicami i przedstawicielami stowarzyszeń Obywatele RP i Demokratyczna RP. Policjanci mają uzupełnić materiał dowodowy.

Do incydentu doszło podczas pielgrzymki kibiców piłkarskich. Według zgłoszenia, jej uczestnicy poturbowali członków stowarzyszeń, którzy protestowali przeciwko rasizmowi i mowie nienawiści; grozili im i spalili transparenty. Poszkodowania zawiadomili policję o zniszczeniu mienia, groźbach karalnych i naruszeniu nietykalności.

Zeznania świadków i monitoring

W poniedziałek policja przekazała Prokuraturze Rejonowej Częstochowa-Północ zgromadzone w tej sprawie materiały, aby prokuratorzy dokonali oceny prawnokarnej tych wydarzeń. Przesłali m.in. zeznania świadków i materiał zarejestrowany przez kamery monitoringu oraz analizę nagrania z telefonu alarmowego.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek powiedział PAP, że we wtorek szef prokuratury rejonowej zwrócił akta policji, wskazując na konieczność uzupełnienia materiału dowodowego. Chodzi m.in. o uzupełniające przesłuchanie zawiadamiającego (stojącego na czele zgromadzenia) na temat gróźb kierowanych pod jego adresem.

Kto jest właścicielem banerów?

Policja ma też ustalić, kto jest właścicielem zniszczonych banerów - taką deklarację złożyło dwóch świadków. Dopiero wtedy ważny będzie złożony wniosek o ściganie za to przestępstwo. Policja ma też ustalić wartość szkody.

Z kolei trzecie przestępstwo - naruszenie nietykalności - jest ścigane z oskarżenia prywatnego, choć w wyjątkowych sytuacjach, gdy wymaga tego interes publiczny, prokurator też może ścigać takie czyny.

Niezależnie od złożonego zawiadomienia, policja ma też przeprowadzić ustalenia pod kątem ewentualnego naruszenia przepisów prawa o zgromadzeniach – powiedział prok. Ozimek.

Szarpanina podczas pielgrzymki kibiców

W sobotę na Jasną Górę po raz dziesiąty przybyła pielgrzymka kibiców – kilka tysięcy osób. Ostatnim akcentem wydarzenia było "racowisko" - pokaz transparentów na jasnogórskich wałach oraz odpalanie rac i petard na klasztornych błoniach. Właśnie wówczas doszło do szarpaniny.

Jak podano na stronie internetowej stowarzyszenia Obywatele RP, przedstawiciele tej organizacji, a także stowarzyszenia Demokratyczna RP, w milczeniu protestowali przeciw rasizmowi i mowie nienawiści. Rozwinęli transparenty z napisami "Chrześcijaństwo to nie nienawiść", "Moją Ojczyzną jest człowieczeństwo" i "Tu są granice przyzwoitości".

- Kibole odpalili race, rzucali w kierunku Obywateli RP świece dymne. Jeden z nich podpalił transparent trzymany przez Obywateli RP, drugi transparent wyrwano protestującej siłą. +Tylko Polska narodowa+ – skandowali – napisano na stronie internetowej Obywateli RP, według których członkowie stowarzyszenia "zostali siłą usunięci z jasnogórskich błoni. Policji nie było, duchowni stojący z kibicami nie reagowali" – napisano na stronie.

Obywatele RP skarżą, policja zaprzecza

Zaprzecza temu policja, która podała, że nad bezpieczeństwem osób, które przybyły na Jasną Górę czuwało blisko 150 funkcjonariuszy – w mundurach i cywilnych ubraniach. Zdaniem policjantów, nie było uchybień w zabezpieczeniu imprezy, a do samej awantury doszło na skutek "celowego dążenia do konfrontacji uczestników jednej ze stron".

- Osoby, które uczestniczyły w jednym ze zgromadzeń, po jego zakończeniu przemieściły się na jasnogórskie błonia, gdzie weszły w tłum kibiców i rozwinęły transparenty - podała policja w informacji zamieszczonej na stronie internetowej.

Według policji obydwa wydarzenia, pielgrzymka kibiców i zgromadzenie organizowane przez dwa stowarzyszenia, odbywały się w różnych częściach miasta i oba były zabezpieczane. Zgromadzenie Demokratycznej RP i Obywateli RP zostało zgodnie z przepisami zgłoszone przez organizatorów do magistratu i według tego zgłoszenia miało odbywać się na rogu ulicy ks. Popiełuszki i alei Najświętszej Marii Panny między godzinami 11 a 16.

Co wydarzyło się po manifestacji?

Już po formalnym zakończeniu manifestacji część jego uczestników (organizatorzy podali policji liczbę ok. 30 osób, policjanci szacowali zgromadzenie na ok. 20 osób) przemieściła się w kierunku jasnogórskich błoni, co dyżurny częstochowskiej policji zaobserwował dzięki miejskiemu monitoringowi; poinformował o tym policjantów będących na miejscu.

- Osoby te weszły na teren jasnogórskich błoni i wmieszały się w tłum biorących udział w pielgrzymce kibiców. Byli to przedstawiciele Stowarzyszenia Demokratyczna RP, którym uczestnicy pielgrzymki odebrali transparenty - podała policja i dodała, że w to miejsce natychmiast zostały skierowane patrole.

Przedstawiciele stowarzyszenia podeszli do policjantów i opisali całe zajście. Żadna z osób nie zgłaszała potrzeby udzielenia pomocy medycznej, w związku z czym policjanci przewieźli je do komisariatu, gdzie złożone zostało zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegające na naruszeniu nietykalności cielesnej, gróźb karalnych i zniszczenia mienia w postaci trzech banerów i flagi.

Powołując się na analizę nagrań telefonu alarmowego, policja podała, że w trakcie zajścia nikt nie zgłaszał u oficera dyżurnego częstochowskiej komendy potrzeby interwencji. Inną wersję podawali uczestnicy manifestacji, według których jeden z ich kolegów dzwonił na policję.

Głos zabrał kard. Nycz

W poniedziałek incydent komentował metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, który spotkał się z dziennikarzami podczas konferencji zapowiadającej obchody 21. Dnia Judaizmu w Kościele katolickim. W ocenie hierarchy, tego typu incydenty "nie powinny się zdarzać i wymagają oceny negatywnej", niezależnie od tego, czy mają miejsce "w miejscu tak uświęconym, jak Częstochowa, sanktuarium, czy gdziekolwiek indziej".

Odpowiedzią na tę sytuację może być - zdaniem kard. Nycza - wzajemne poznawanie się oraz edukacja.

- Najgorszą rzeczą, która budzi wszystkie upiory, jest niewiedza z jednej strony, albo takie nastawienie: +szukać wroga gdzie się tylko da+. Tylko w tym szerokim kontekście można oceniać to, co się wydarza na różnych uroczystościach, i na różnych wydarzeniach typu to spotkanie kibiców czy spotkanie ludzi pod Częstochową. I te marginesy - ufajmy, że to są marginesy - powinny być jasno oceniane i reakcja wszystkich odpowiedzialnych powinna być jednoznaczna - podkreślił metropolita warszawski.

(PAP)

autorzy: Krzysztof Konopka, Marek Błoński, Iwona Żurek

Czytaj więcej